Szukamy paliwa dla rynku akcji

Kamil Koprowicz
opublikowano: 2012-01-16 00:00

OFE i zagranica — w nich cała nadzieja. TFI i drobni inwestorzy poczekają na sygnał do zakupów

Warszawskiej giełdzie ewidentnie brakuje paliwa. Indeksy po sierpniowym załamaniu nie mogą dojść do siebie. Straszaków nie brakuje — zarówno w kraju, jak i za granicą. Tymczasem na Wall Street niemal hossa. Może z czasem optymizmem zza oceanu zarażą się i nasze indeksy. Tylko kto miałby kupować nasze akcje? Zapytaliśmy o to krajowych analityków.

OFE do akcji

Według naszych rozmówców, drobni inwestorzy będą ostrożni do momentu, aż poprawi się niepewna sytuacja związana z kryzysem zadłużenia w strefie euro. Jeśli już, to będą oni „polować” na nieliczne perełki. Większej aktywności po stronie kupujących można się spodziewać po Otwartych Funduszach Emerytalnych (OFE). Analitycy BZ WBK Asset Management w raporcie „Koniec roku bez przełomu” twierdzą nawet, że ostrożne podejście do inwestowania OFE może niedługo dobiec końca. „Utrzymująca się niska alokacja funduszy emerytalnych w akcje (około 30 proc.) przy obowiązującym w 2012 r. limicie 45 proc. implikuje potencjalny popyt na akcje w wysokości 35 mld zł. Alokacja funduszy inwestycyjnych polskich i zagranicznych również jest na niskim poziomie. Wszystko to sugeruje, że nawet niewielki powiew optymizmu na rynkach może zaowocowaćzwiększonym popytem na akcje w 2012 r.” — czytamy w raporcie.

Trudne półrocze

Większość ekspertów zaznacza, że przez kolejne sześć miesięcy nastroje na rynkach nadal będą kiepskie, co w praktyce oznacza niechęć inwestorów do ryzykownych aktywów — np. akcji. Natomiast w drugiej połowie roku nastawienie inwestorów ma być już lepsze. A wszystko przez brak trwałych rozwiązań kryzysu zadłużenia strefy euro. Inwestorów nadal zniechęca widmo wysokiego zadłużenia krajów Unii oraz groźba obniżenia ratingów. Atmosferę podgrzewają też problemy kolejnych instytucji finansowych. Według wyliczeń Banku Anglii, łączne potrzeby instytucji ze strefy euro na wykup długu w tym roku sięgają 600 miliardów EUR. Należy jednak zauważyć, że niedawno banki otrzymały już zastrzyk pieniędzy z Europejskiego Banku Centralnego (EBC) (489 miliardów EUR).

— Zażegnano największe zagrożenie, co trochę uspokoiło rynek — mówi Grzegorz Mielcarek, zarządzający Investors TFI.

Zakupy w dobrym momencie

Co z TFI? Większość funduszy inwestycyjnych, wobec niewielkich napływów, ma zamiar podchodzić ostrożnie do akcji jeszcze przez kilka miesięcy. — Nasze podejście nie zmieni się w pierwszej połowie roku . Będziemy nadal obserwować spółki dywidendowe, działające w miarę bezpiecznych sektorach. Omijamy branżę budowlaną i pokrewne firmy. Ciekawie wygląda sektor spożywczy i branża energetyczna — mówi Grzegorz Mielcarek.

— Zarządzający oczekują, że w pierwszej połowie roku nastroje na rynkach nadal będą słabe, później sytuacja ma ulec poprawie. Widać zmianę w podejściu specjalistów, którzy w większym stopniu skupiają się na znalezieniu odpowiedniego momentu do wejścia na rynek akcji. Selekcja spółek schodzi na dalszy plan — zauważa Marek Świętoń, niezależny specjalista ds. funduszy inwestycyjnych. Analityk widzi możliwość zmiany nastawienia do rynku akcji wcześniej.

— Na rynku pojawiają się spekulacje, że banki mogą wykorzystać 3-letnie finansowanie z EBC na zwiększone zakupy obligacji krajów strefy euro. Wówczas inwestorzy poczuliby się pewniej, co zmieniłoby nastawienie ogółu do rynku akcji — dodaje Marek Świętoń. Optymizmem nie grzeszą zarządzający zamkniętym funduszem TOTAL FIZ (w ubiegłym roku zarobił 38 proc.!). „W naszej opinii otwarte akcyjne fundusze inwestycyjne jeszcze przez 2-3 lata nie będą źródłem popytu” — czytamy w ich cyklicznym komentarzu.

W Warszawie taniej

Optymistą jest Wojciech Białek, główny analityk CDM Pekao, który wskazuje na różnice między indeksem S&P500a WIG20. W zeszłym roku polski rynek został przeceniony średnio o 20 proc. To dużo jak na spowolnienie gospodarcze.

— Inwestorzy zagraniczni odkryją dysproporcje między poziomem cen akcji na GPW a tym, co widać w USA. Indeks S&P500 w zeszłym tygodniu był najdroższy od 29 lipca. W tym czasie kurs WIG20 spadł z 2763 pkt do 2167 pkt. W ciągu ostatnich miesięcy S&P500 zdobył więc znaczną przewagę nad polskimi blue chipami — zauważa Wojciech Białek.

Pomogą niskie stopy procentowe

Jedną z przyczyn wysokiej przeceny WIG20 było wycofywanie się inwestorów zagranicznych z rynków wschodzących w obawie o dalszą eskalację kryzysu zadłużenia w Europie.

— Jeżeli te obawy będą mniejsze, na rynek akcji wkroczą w pierwszej kolejności inwestorzy zagraniczni. Krajowi spekulanci ruszą, gdy tylko zobaczą zmianę trendu na rynku. Za nimi z kilkumiesięcznym opóźnieniem pojawią się drobni inwestorzy — przewiduje Wojciech Białek. Akcjom pomoże tani pieniądz, a zwłaszcza niskie oprocentowanie obligacji.

— Potrzeba czasu, zanim drobni inwestorzy na nowo skierują się na rynek akcji. Kryzys powoli przemija, nastroje indywidualnych graczy też w końcu ulegną poprawie. Stopy procentowe są na niskich poziomach, więc pieniądz powinien prędzej czy później popłynąć w ryzykowne aktywa — mówi Grzegorz Mielcarek.

Zwrot za cztery miesiące

Według Wojciecha Białka, krajowe indeksy czeka wkrótce zwrot. — Analizując sytuację z przeszłości, kiedy wykresy WIG20 i S&P500 układały się w nożyce, za cztery miesiące z prawdopodobieństwem 77,8 proc. będziemy mogli cieszyć się zyskiem wynoszącym 32,7 proc., a z prawdopodobieństwem 22,2 proc. będziemy się męczyć ze stratą wynoszącą średnio 8,8 proc. — prognozuje Wojciech Białek.

Wojciech Białek analityk CDM Pekao:

Analizując sytuację z przeszłości, kiedy wykresy WIG20 i S&P500 układały się w nożyce, za cztery miesiące z prawdopodobieństwem 77,8 proc. będziemy mogli cieszyć się zyskiem wynoszącym 32,7 proc.

Marek Świętoń niezależny specjalista ds. funduszy inwestycyjnych:

Widać zmianę w podejściu specjalistów, którzy w większym stopniu skupiają się na znalezieniu odpowiedniego momentu do wejścia na rynek akcji. Selekcja spółek schodzi na dalszy plan.

Grzegorz Mielcarek zarządzający Investors TFI:

Kryzys powoli przemija, nastroje indywidualnych graczy też w końcu ulegną poprawie. Stopy procentowe są na niskich poziomach, więc pieniądz powinien prędzej czy później popłynąć w ryzykowne aktywa.