Ministerstwo gospodarki, skarbu albo fotel prezesa NBP. Jeśli chodzi o przyszłość Kazimierza Marcinkiewicza — wszystko jest możliwe.
Premier Jarosław Kaczyński nie chce ujawnić szczegółów propozycji, jakie złożył swemu poprzednikowi, Kazimierzowi Marcinkiewiczowi. Wiadomo tylko, że premier widziałby go w rządzie. Sprawy nie komentuje sam zainteresowany, być może zrobi to po urlopie. O tym, czym po powrocie do rządu powinien zająć się Kazimierz Marcinkiewicz, nie chcą rozmawiać jego koledzy z PiS.
— To decyzja premiera. Mnie niezręcznie o tym mówić — zasłania się Marek Suski z PiS.
Chętniejsi są politycy opozycji. Zdaniem Zbigniewa Chlebowskiego z PO, Kazimierz Marcinkiewicz może zostać ministrem gospodarki. Według Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, głównej ekonomistki Banku Handlowego, w grę wchodzi jeszcze resort skarbu.
— Ministerstwo Gospodarki, biorąc pod uwagę jego obecną rolę i wagę, nie jest łakomym kąskiem dla ekspremiera. W resorcie skarbu niewiele ostatnio się działo, myślę, że propozycja objęcia tego ministerstwa mogłaby być dla byłego premiera atrakcyjna — uważa ekonomistka.
Takiego scenariusza nie wyklucza Zbigniew Chlebowski.
— Być może zostanie ministrem skarbu, bo Wojciech Jasiński to totalne nieporozumienie. Jeśli Kazimierz Marcinkiewicz nie zatracił zupełnie poglądów, pod jego kierownictwem prywatyzacja mogłaby ruszyć — uważa poseł PO.
Jacek Wiśniewski, główny ekonomista Raiffeisen Banku, jest przekonany, że powrót ekspremiera do rządu zostałby przyjęty przez rynki neutralnie, bo jest on znany inwestorom, a na początek otrzymałby od nich kredyt zaufania.
— Niezależnie od resortu, jaki by objął, bo wszystkie resorty gospodarcze pracują na średnich obrotach — uważa ekonomista.
Jacek Wiśniewski zwraca jednak uwagę, że wciąż możliwy jest scenariusz, w którym Kazimierz Marcinkiewicz obejmuje fotel ministra finansów, a zasiadająca w nim dziś Zyta Gilowska przeniesie się do NBP. Katarzyna Zajdel-Kurowska przypomina, że w gronie najbardziej prawdopodobnych kandydatów na prezesa banku centralnego są jeszcze: Urszula Grzelońska, Stanisław Kluza i Wojciech Kuryłek.
— Pojawiały się też spekulacje, że prezesem NBP zostanie Kazimierz Marcinkiewicz. Rynki i w tym przypadku dałyby mu kredyt zaufania, ale śledziłyby z dużym zainteresowaniem, co powie i co zrobi — uważa Jacek Wiśniewski.
— Kompetencje Kazimierza aż tak daleko nie sięgają. Najbardziej prawdopodobnym kandydatem jest prof. Grzelońska — uważa Zbigniew Chlebowski.