Szwajcarska precyzja w czasach aplikacji

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2015-03-27 00:00

TARGI — BASELWORLD 2015 Producentom zegarków nie brakuje obecnie wyzwań, ale branża pokazuje, że nie jest w odwrocie

Poznajcie Melchiora, który pochodzi ze Szwajcarii i może pracować przez 40 dni, później wymaga odrobiny uwagi i nakręcenia na kolejnych 40. Na klatce piersiowej Melchior ma dwie czarne tarcze, które wskazują mijające godziny i minuty twojego życia. Melchior jest jednym z bardziej zabawnych debiutów podczas targów Baselworld 2015. Max Busser chciał mieć takiego robota-przyjaciela, od kiedy jako dziecko zaczął mieć obsesję na punkcie „Gwiezdnych wojen”. Max Busser to szwajcarski inżynier i twórca firmy MB&F. Melchior powstał z okazji jej 10-lecia. Firma tworzy oryginalne czasomierze, przypominające połączenie tego, co minęło w zegarmistrzostwie, z tym, co dopiero nadejdzie. Przypominający futurystycznego robota Melchior jest zegarem do postawienia na biurku.

Przyjaciel Maksa Bussera był jedną z gwiazd zakończonych w czwrtek targów zegarków i biżuterii w Bazylei. Impreza ma prawie stuletnią tradycję, ale w tym roku była trochę inna niż zwykle, bo miłośnicy tradycyjnych czasomierzy spotkali się tuż przed debiutem inteligentnego zegarka firmy Apple. Apple zapowiedział, że rzuci na rynek swojego Apple Watcha w drugiej połowie kwietnia. Gadżet ma ekran zamiast tarczy, ikonki aplikacji na miejscu mechanicznych wskazówek, łączy się ze smartfonem właściciela, wymaga częstego ładowania i będzie kosztował od 349 USD do aż 17 tys. USD za złoty model.

Nikt nie może przewidzieć, czy zegarek Apple’a okaże się przełomem na miarę iPhone’a, czy będzie spektakularną klapą firmy z Cupertino. Producenci tradycyjnych zegarków nie pokazali w Bazylei oznak strachu przed produktem Apple’a. Na rynku jest już sporo tego typu gadżetów produkowanych przez takie firmy, jak Sony, Samsung, LG czy napędzany pieniędzmi z crowdfundingu Pebble. Nikomu nie udało się jednak zachwiać szwajcarskich fundamentów. Apple jest jednak graczem innego kalibru, specjalistą od rewolucji oraz spółką, która wkrótce może być warta 1 bln USD. Branża tradycyjnych czasomierzy nie ma spójnej strategii rywalizacji z zegarkami naszpikowanymi elektroniką. Jedni wzruszają ramionami, inni myślą o paktach z gigantami technologicznymi, a większość po prostu ceni swoją historię.

— Jeśli chodzi o zegarki z wyższej półki, to naprawdę mocno wierzę w mechaniczne mechanizmy, a ich piękno polega na tym, że mogą przetrwać całe generacje i nie trzeba się martwić o baterie i ładowanie — twierdzi Karl-Friedrich Scheufele, prezes szwajcarskiego producenta luksusowych zegarków Chopard.