Szwajcarzy mogą nie sprostać wyzwaniom

  • Marek Rogalski
opublikowano: 16-04-2012, 00:00

Gra przeciwko SNB już się rozpoczęła i być może wygrają ją spekulanci. Problemem jest tylko właściwy „timing”.

Pretekst w postaci krótkotrwałego naruszenia bariery 1,20 na EUR/CHF sprawił, że dyskusja nad wyborem nowego szefa Narodowego Banku Szwajcarii (SNB) przyspieszyła. Jedna z gazet napisała nawet, że SNB desperacko potrzebuje generała. Czy to jednak wystarczy, aby wygrać wojnę z rynkiem, który w najbliższych tygodniach będzie chciał sprawdzić determinację Szwajcarów?

Na rynku można znaleźć opinie, że SNB powinien teraz mocniej zadziałać i podnieść barierę EUR/ CHF z 1,20 na 1,25. Tylko zastanówmy się przez chwilę: im wyższy poziom, tym więcej pieniędzy trzeba będzie wydać na jego obronę (dodrukować franków). Sprawa byłaby prostsza, gdybyśmy mieli stabilizację w strefie euro.

Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Ryzyko związane z długiem Hiszpanii spędza sen z powiek coraz większej liczbie inwestorów, chociaż niektórzy z nich wciąż próbują zachowywać dobry nastrój. Problemy Hiszpanii automatycznie przełożą się na Włochy, a także Portugalię, która nie będzie zdolna wrócić na rynki finansowe w 2013 r. Bailout, czyli zewnętrzne finansowanie dla aż trzech krajów, to koszmar dla europejskich polityków, a zwłaszcza dla kanclerz Angeli Merkel. Realnych kwot rzędu 1,0-1,5 bln EUR w funduszach ratunkowych nie ma i nie będzie, z kolei Europejski Bank Centralny może mieć ograniczone pole manewru po ostatnich dwóch aukcjach LTRO, które doprowadziły do wyraźnego wzrostu jego sumy bilansowej.

Do czego zmierzam? Narodowy Bank Szwajcarii nie będzie chciał dopuścić do przeważenia euro w portfelu, co byłoby wynikiem interwencji w celu obrony 1,20 na EUR/ CHF. Niewykluczone, że będzie starał się szybko wymienić wspólną walutę na rynku, prowadząc chociażby do zwiększenia presji spadkowej na EUR/ USD. Problem tkwi jednak gdzie indziej. Każda obrona kursu ma swoje koszty. W 1978 r. Szwajcarzy powiązali kurs franka z niemiecką marką, aby nie dopuścić do dalszej zwyżki własnej waluty. Pomysł zarzucono po kilku latach, gdyż efektem był wyraźny wzrost inflacji. Wtedy jednak mieliśmy też tzw. szok naftowy.

Rynki spodziewają się poprawy sytuacji w szwajcarskiej gospodarce w perspektywie najbliższych kwartałów. To oczywiście może się zmienić, jeżeli dojdzie do sporych zawirowań w strefie euro. Nie zaszkodzi natomiast frankowi, a wręcz może tylko zwiększyć presję na jego umocnienie — na zasadzie poszukiwania „bezpiecznej” przystani. Tym samym SNB nie zlikwiduje problemu inflacji, chociaż może się ona nieco oddalić. Czy jednak determinacja do utrzymywania bariery 1,20 na EUR/CHF będzie aż tak duża? Wątpliwe. Gra przeciwko SNB już się rozpoczęła i być może wygrają ją spekulanci. Problemem jest tylko właściwy „timing”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Rogalski główny analityk walutowy DM BOŚ

Polecane