Trzy konsorcja, które stanęły w szranki przetargu na sprzedaż Polsce samolotów wielozadaniowych, prowadzą zakrojoną na wielką skalę kampanię lobbingową. Jej elementem była niedawna wizyta w Warszawie wiceministra w szwedzkim MSZ. W rozmowie z „PB” Sven-Eric Söder przekonywał o zaletach szwedzko-brytyjskich Gripenów.
Trwa ofensywa dyplomatyczna przedstawicieli krajów, które są bezpośrednio zainteresowane polskim „kontraktem stulecia”. Tylko w ostatnich tygodniach gościli w Polsce m.in. Phil Donohue, szef amerykańskiej izby handlowej, Pierre Moscovici, francuski minister ds. europejskich, oraz Sven-Eric Söder, wiceszef szwedzkiego MSZ. Ten ostatni przyjechał, by rozmawiać o wzajemnym handlu, ale nie stronił też od tematyki lotniczej.
W rozmowie z „PB” Sven-Eric Söder nie ukrywał, że w najbliższych latach kluczowym czynnikiem wzrostu handlu między Polską a Szwecją może być zakup samolotów JAS Gripen, produkowanych przez szwedzko-brytyjskie konsorcjum BAe-Saab.
Minister odrzuca główny zarzut stawiany tym myśliwcom – brak kompatybilności z systemami NATO.
— Fakt wyboru Gripenów przez Czechy i Węgry — kraje członkowskie sojuszu — jednoznacznie wskazuje, że nie ma problemu dostosowania tych samolotów do wspólnych standardów. Poza tym, proszę pamiętać, że to nie jest samolot czysto szwedzki. Jesteśmy małym krajem i nie stać nas na to, by samodzielnie finansować rozwój nowoczesnych samolotów bojowych. Dlatego w konsorcjum jest British Aerospace — firma, która działa przecież w kraju będącym w NATO. I jeszcze jeden ważny argument: 35 proc. części Gripena pochodzi ze Stanów Zjednoczonych. Mamy więc samolot, który łączy w sobie elementy europejskie, nato-wskie i amerykańskie — wylicza szwedzki minister.
Ale JAS Gripen ma wśród analityków opinię samolotu bardzo drogiego.
— Trudno dyskutować o cenie samolotu w oderwaniu od kosztów jego eksploatacji. A te są niższe w porównaniu z konkurencyjnymi maszynami — upiera się minister.
Strona polska nie ukrywa, że kluczowe znaczenie przy wyborze będzie miała propozycja offsetu — inwestycji zwycięskiego dostawcy w polski przemysł. To właśnie dzięki temu elementowi Węgrzy i Czesi ulegli urokowi Gripenów.
— Konsorcjum starannie przygotowuje propozycję offsetową, która — jeśli zostanie zaakceptowana — przełoży się zapewne na przyspieszony wzrost gospodarczy i ograniczenie bezrobocia w Polsce — kusi minister.
Co oferują Szwedzi? Szczegóły nie są znane, wiadomo jednak, że za Saabem stoi inwestor — finansowe ramię bogatej szwedzkiej rodziny Wallenbergów. Choć inwestorem wstrząsnał ostatnio głośny skandal z odprawą wypłaconą eks-szefowi ABB, Percy Barnevikowi, Wallenbergowie mają wiele do zaoferowania. Należą bowiem do nich znaczące pakiety akcji w takich firmach, jak Ericsson, Scania, AstraZeneca, SEB, Electrolux, SAB czy właśnie ABB.
— Mogą powiedzieć, że lwia część programu offsetowego dotyczy produkcji cywilnej, a nie wojskowej. Trzeba też powiedzieć, że konsorcjum szwedzko-brytyjskie zawsze dotrzymuje obietnic. Wiemy to m.in. od naszych kontrahentów z RPA, którzy także wybrali Gripeny — dodaje minister.
O tym, że Szwedzi szybko przechodzą od słów do czynów, świadczy informacja sprzed kilku dni o zawarciu przez konsorcjum umów z zakładami w Mielcu i Bydgoszczy. Zamówienia zostaną oczywiście zrealizowane tylko wtedy, jeśli Polska wybierze Gripena...