Szwedzi mają szansę powrócić do BOŚ

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 17-04-2008, 00:00

Ponoć nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki. Ale porzekadło nie dotyczy szwedzkiego SEB.

Zapomniany bank chce emisji dla kluczowych menedżerów

Ponoć nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki. Ale porzekadło nie dotyczy szwedzkiego SEB.

Bank Ochrony Środowiska (BOŚ) zostanie sprywatyzowany — zapowiedział Aleksander Grad, szef resortu skarbu. Według niego, tego zdania jest także Ministerstwo Środowiska, któremu podlegają główni akcjonariusze — narodowe fundusze ochrony środowiska. Są już ponoć zainteresowani kupnem udziałów w banku.

— Ci sami inwestorzy skandynawscy chcą rozważyć wejście do BOŚ — powiedział minister Grad.

Chodzi o Skandinaviska Enskilda Banken (SEB), który do 2006 r. miał 47,5 proc. akcji BOŚ. Dwa lata temu — de facto pod naciskiem polityków — wycofał się z inwestycji. Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza ani Szwedów, ani resortu środowiska.

Emisja dla załogi

Bank nie komentuje zapowiedzi polityków. Przygotowuje się do czerwcowego walnego, na którym, poza akceptacją wyników z 2007 r., chce załatwić jeszcze kilka innych spraw. BOŚ przymierza się do przeprowadzenia emisji akcji. Emisja będzie miała ograniczony zasięg. Trafi do kadry menedżerskiej i kluczowych pracowników banku oraz domu maklerskiego. Mimo to bank liczy, że upiecze przy tej okazji dwie pieczenie przy jednym ogniu.

— Przygotowaliśmy program opcji menedżerskich, żeby zmotywować kadry banku i ściślej związać pracowników. Nie jest tajemnicą, że praktyka podkupywania ludzi stała się na rynku poważnym problemem — mówi Jerzy Pietrewicz, prezes banku.

Po drugie, liczy na zwiększenie wartości w oczach inwestorów.

Poprawianie płynności

Ci w ogóle zapomnieli o BOŚ. Giełdowe obroty są niewielkie (wczoraj 8,096 tys. zł). Przez to spółka podpadła giełdzie, która grozi, że wrzuci ją na listę alertów, jeśli nie poprawi płynności.

— Wrzucanie do jednego worka spółek o podejrzanej reputacji i o bardzo dobrym standingu finansowym jest nieporozumieniem — wyjaśnia prezes Pietrewicz.

Handel może rozruszać emisja, która powiększy grono inwestorów o kilkaset osób. Tylu pracowników dostanie opcje od banku. Wartość emisji to 1-2 proc. kapitałów BOŚ.

— Sądzimy, że część akcji, które obejmą pracownicy, trafi do wtórnego obrotu — mówi Jerzy Pietrewicz.

Emisja na zapas

Oprócz programu menedżerskiego, bank rozważa przeprowadzenie jeszcze jednej emisji, którą będzie rekomendować najbliższemu walnemu. Przeprowadzi ją w tym lub w przyszłym roku.

— Raczej myślimy o tej emisji, niż ją planujemy. Nic nas nie przynagla do rozglądania się za kapitałem, ponieważ mamy pieniądze na rozwijanie działalności w tym roku — wyjaśnia szef BOŚ.

Bank ma spory zapas pieniędzy. Współczynnik wypłacalności wynosi blisko 15 proc., i to po uwzględnieniu wymogów Bazylea II. Zapotrzebowanie na kapitał może pojawić się za blisko rok. BOŚ ma więc dość duże pole manewru. Decyzję o uplasowaniu emisji uzależnia od sytuacji rynkowej. Prezes zapowiada, że będą to akcje z prawem poboru. Szczegóły o wielkości emisji nie zostały jeszcze ustalone.

Eugeniusz Twaróg

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu