Ponoć nie wchodzi się drugi raz do tej samej rzeki. Ale porzekadło nie dotyczy szwedzkiego SEB.
Bank Ochrony Środowiska (BOŚ) zostanie sprywatyzowany — zapowiedział Aleksander Grad, szef resortu skarbu. Według niego, tego zdania jest także Ministerstwo Środowiska, któremu podlegają główni akcjonariusze — narodowe fundusze ochrony środowiska. Są już ponoć zainteresowani kupnem udziałów w banku.
— Ci sami inwestorzy skandynawscy chcą rozważyć wejście do BOŚ — powiedział minister Grad.
Chodzi o Skandinaviska Enskilda Banken (SEB), który do 2006 r. miał 47,5 proc. akcji BOŚ. Dwa lata temu — de facto pod naciskiem polityków — wycofał się z inwestycji. Wczoraj nie udało nam się uzyskać komentarza ani Szwedów, ani resortu środowiska.
Emisja dla załogi
Bank nie komentuje zapowiedzi
polityków. Przygotowuje się do czerwcowego walnego, na którym, poza akceptacją
wyników z 2007 r., chce załatwić jeszcze kilka innych spraw. BOŚ przymierza się
do przeprowadzenia emisji akcji. Emisja będzie miała ograniczony zasięg. Trafi
do kadry menedżerskiej i kluczowych pracowników banku oraz domu maklerskiego.
Mimo to bank liczy, że upiecze przy tej okazji dwie pieczenie przy jednym ogniu.
— Przygotowaliśmy program opcji menedżerskich, żeby zmotywować kadry banku i ściślej związać pracowników. Nie jest tajemnicą, że praktyka podkupywania ludzi stała się na rynku poważnym problemem — mówi Jerzy Pietrewicz, prezes banku.
Po drugie, liczy na zwiększenie wartości w oczach inwestorów.
Poprawianie płynności
Ci w ogóle zapomnieli o BOŚ.
Giełdowe obroty są niewielkie (wczoraj 8,096 tys. zł). Przez to spółka podpadła
giełdzie, która grozi, że wrzuci ją na listę alertów, jeśli nie poprawi
płynności.
— Wrzucanie do jednego worka spółek o podejrzanej reputacji i o bardzo dobrym standingu finansowym jest nieporozumieniem — wyjaśnia prezes Pietrewicz.
Handel może rozruszać emisja, która powiększy grono inwestorów o kilkaset osób. Tylu pracowników dostanie opcje od banku. Wartość emisji to 1-2 proc. kapitałów BOŚ.
— Sądzimy, że część akcji, które obejmą pracownicy, trafi do wtórnego obrotu — mówi Jerzy Pietrewicz.
Emisja na zapas
Oprócz programu menedżerskiego, bank
rozważa przeprowadzenie jeszcze jednej emisji, którą będzie rekomendować
najbliższemu walnemu. Przeprowadzi ją w tym lub w przyszłym roku.
— Raczej myślimy o tej emisji, niż ją planujemy. Nic nas nie przynagla do rozglądania się za kapitałem, ponieważ mamy pieniądze na rozwijanie działalności w tym roku — wyjaśnia szef BOŚ.
Bank ma spory zapas pieniędzy. Współczynnik wypłacalności wynosi blisko 15 proc., i to po uwzględnieniu wymogów Bazylea II. Zapotrzebowanie na kapitał może pojawić się za blisko rok. BOŚ ma więc dość duże pole manewru. Decyzję o uplasowaniu emisji uzależnia od sytuacji rynkowej. Prezes zapowiada, że będą to akcje z prawem poboru. Szczegóły o wielkości emisji nie zostały jeszcze ustalone.