Chcesz mieć szerokopasmowy internet? Dzwonisz do operatora, a ten przyjeżdża i instaluje ci go w ciągu dwóch tygodni. Nawet jeśli mieszkasz w Jodłówce Tuchowskiej czy Ustrzykach Dolnych... Na razie to mrzonka, ale za kilka lat, kto wie? Ministerstwo Infrastruktury prowadzi prace nad uzupełnieniem definicji usługi powszechnej o szerokopasmowy internet i dostęp mobilny. Operator wyznaczony do świadczenia takiej usługi ma obowiązek zapewnić ją wszystkim chętnym. Teraz jej zakres obejmuje głównie telefonię stacjonarną, ale w Komisji Europejskiej już toczy się dyskusja nad włączeniem szybkiego internetu do definicji.
— Jestem zdania, że zakres usługi powszechnej należy przebudować i iść w kierunku rozszerzenia jej o szerokopasmowy dostęp do internetu z określeniem minimalnej przepływności takiej usługi —mówi Magdalena Gaj, wiceminister infrastruktury.
Zastrzega, że decyzje podejmie po konsultacjach ze środowiskiem, które już trwają. Mają zakończyć się pod koniec przyszłego tygodnia.
— Nowy pakiet telekomunikacyjny mamy implementować [wprowadzić do polskiego prawa — red.] do czerwca 2011 r. Jeśli dojdziemy do przekonania, że w zakresie usługi powszechnej potrzebne są zmiany, to dokonamy ich przy okazji implementacji pakietu — mówi Magdalena Gaj.
Operatorzy protestują
Dla klienta to bardzo atrakcyjna
propozycja mająca pomóc Polsce nadrobić internetowy dystans do UE. Pomysł jednak
zjednoczył podzielone zazwyczaj środowisko telekomunikacyjne. Przedsiębiorcy
jednym głosem mówią: "nie".
— Teraz usługi internetowe o małych przepływnościach są już powszechnie dostępne. Nie ma więc powodu rozszerzać katalogu usługi powszechnej o dostęp szerokopasmowy — przekonuje Eugeniusz Gaca z Krajowej Izby Gospodarczej Elektroniki i Telekomunikacji.
— Nie ma potrzeby rozszerzania zakresu usługi powszechnej. Wręcz przeciwnie, należy ją ograniczyć — wtóruje mu Klaudia Markwat z Telefonii Dialog.
— Przy obecnym stanie infrastruktury nie da się ustawowo nakazać [upowszechnienia internetu szerokopasmowego na wielką skalę — przyp. red.]. To jest technicznie nie do zrealizowania — mówi Jerzy Sadowski, wiceprezes Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji.
— Z uwagi na obecny rozwój naszego rynku, brak łączy dostępowych oraz pomocy państwa świadczenie takiej usługi w ramach usługi powszechnej byłoby teraz nieuzasadnione — mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Telekomunikacji Polskiej (TP).
Słony rachunek
Chodzi oczywiście o pieniądze: do usługi
powszechnej wszyscy operatorzy muszą dopłacać. TP, która obecnie jest wyznaczona
do jej świadczenia, złożyła wniosek o ponad 0,5 mld zł dopłaty w latach 2006-08.
"Jeżeli obecny model wyliczania dopłaty zostanie utrzymany, to w 2011 r.
będzie to blisko 1 mld zł" — prognozuje PTC, operator sieci Era.
Na razie mowa o sieci stacjonarnej, dostęp szerokopasmowy spowodowałby konieczność wielokrotnego podniesienia dopłat. Już niektórzy operatorzy tworzą rezerwy na usługę powszechną, co obniża ich wyniki finansowe.
— W praktyce nie ma obecnie różnicy między przedsiębiorcą wyznaczonym do
świadczenia usługi powszechnej a innymi przedsiębiorcami konkurującymi z TP, w
tym operatorami telefonii ruchomej. Taka sytuacja powoduje, iż faktyczni
konkurenci TP, których produkty są tożsame oraz tańsze od produktów TP, mają
finansować działalność swojego największego konkurenta w branży — podkreśla
Cezary Albrecht z PTC.