Szybkiej wymiany aut nie będzie

Marcin Bołtryk
opublikowano: 2011-12-15 00:00

Drogie paliwo powoduje, że zakup auta z silnikiem wysokoprężnym przestaje się opłacać

Nałożenie się kliku zjawisk, takich jak wysoki kurs amerykańskiej waluty, w której notowana jest ropa naftowa, czy wchodząca od nowego roku podwyżka akcyzy, windują w górę cenę oleju napędowego, który jest już wyraźnie droższy od benzyny. Analitycy rynku paliwowego szacują, że cena litra ON wyniesie w styczniu nawet 5,80 zł. Jednak zdaniem przedstawicieli rynku flotowego nawet 5,80 zł za litr nie osłabi uczucia, jakim kierownicy flot samochodowych darzą wynalazek Rudolfa Diesla.

Z kalkulatorem

Floty ciężarowe nie mają alternatywy. Przynajmniej na razie. W ich przypadku zamiast „odwrotu od diesli” będzie podwyżka cen usług. W innej sytuacji są właściciele flot osobowych. Na rynku nie brakuje aut z silnikami benzynowymi, które mogą zastąpić pojazdy z jednostkami wysokoprężnymi. Jednak tak się nie stanie.

— Nawet jeśli litr ON będzie kosztował 5,80 zł, nie dojdzie do masowego odwrotu firm od samochodów z silnikami wysokoprężnymi — zapewnia Andrzej Sobczak, dyrektor operacyjny ALD Automotive Polska.

Biorąc pod uwagę spodziewany w styczniu 2012 r. poziom cen ON na stacjach , samochody z silnikami diesla będą bardziej opłacalne niż auta na benzynę tylko wtedy, gdy zakładane przebiegi samochodów w całym okresie ich eksploatacji będą przekraczać 125-150 tys. km.

— Średni roczny przebieg samochodu firmowego to około 40 tys. km, zaś przeciętny czas użytkowania to 4-5 lat. Zatem dla większości firm ON będzie nadal bardziej ekonomicznym rozwiązaniem niż benzyna — uważa Andrzej Sobczak.

Część firm, w których auta pokonują mniejsze dystanse, będzie jednak chętniej niż jeszcze rok temu decydowała się na silniki benzynowe. Może również wzrosnąć popularność instalacji gazowych (LPG).

— W rezultacie, jeśli zwyżki cen ON będą trwały, znaczenie diesli we flotach zacznie stopniowo spadać. Nie będą to jednak zmiany rewolucyjne i, moim zdaniem, diesel będzie w 2012 roku nadal najpopularniejszym napędem flotowym. Jego pozycja będzie jednak systematycznie słabła na rzecz benzyny i LPG — podsumowuje Andrzej Sobczak.

Brak symptomów rewolucji na rynku samochodów dla firm potwierdza Michał Soćko, szef floty w Carlsbergu i członek Stowarzyszenia Kierowników Flot Samochodowych.

— Nie sądzę aby flotowcy dokonali gwałtownych zmian. Myślę, że koledzy po fachu postąpią podobnie jak ja. Będziemy obserwowali jakiś czas sytuację i dopiero gdy tendencja przejdzie w trwałą zmianę, podejmiemy decyzje o zakupach — mówi Michał Soćko.

Zagrożona pozycja

Zgodnie z wynikami badania „Barometr ekologiczny branży flotowej”, zrealizowanego przez ALD Automotive w 2009 r., napędy wysokoprężne miało około 68 proc. samochodów flotowych w Polsce. Na kolejnych miejscach uplasowały się pojazdy z silnikami benzynowymi (26 proc.) i z napędem gazowym (6 proc.).

— Spodziewam się, że dziś udziały te wyglądają bardzo podobnie. We flotach zarządzanych przez ALD Automotive dominacja diesli była dotychczas jeszcze wyraźniejsza, ponieważ stanowiły 90- -95 proc. wszystkich pojazdów — mówi Andrzej Sobczak.

Klienci ALD coraz częściej jednak proszą o przedstawienie im dwóch propozycji — uwzględniających silniki benzynowe i diesla. A przez ostatnie lata wybór diesla, z drobnymi wyjątkami, wydawał się oczywisty. Dziś sytuacja się zmienia. Co prawda klienci nadal wybierają w zdecydowanej większości pojazdy na olej napędowy, ale jeśli różnica pomiędzy ceną jego i benzyny pogłębi się, coraz więcej firm postawi na benzynę. Taką tendencję potwierdza Marcin Weksej z firmy Skoda Auto Polska.

— Niewątpliwie wzrost ceny ON wyzwoli potrzebę poszukiwania nowych rozwiązań we flotach samochodowych. Klienci flotowi coraz częściej pytają o samochody z silnikami benzynowymi. Spora grupa zainteresowana jest również zasilaniem gazem LPG — zaznacza Marcin Weksej. Jeżeli spełnią się przewidywania dotyczące cen ON w przyszłym roku i będzie on droższy od benzyny, to niewątpliwie udział samochodów z silnikiem benzynowym zacznie mocno wzrastać.

Obserwuj leasing

Warto zauważyć, że jeśli firmy zaczną wybierać samochody z silnikami benzynowymi, to w przypadku wynajmu długoterminowego tendencja ta powinna być zauważalna w pierwszej kolejności. W umowach FSL (Full Service Leasing) podpisywanych na 3-4 lata określa się maksymalny zakładany przebieg zazwyczaj na 120-160 tys. km. To ta sama wartość przebiegu, przy której wynajem długoterminowy diesli zaczyna być opłacalny bardziej niż aut z silnikiem benzynowym.

Jeśli jednak ceny ON podskoczą jeszcze bardziej niż dziś, to graniczna wartość przebiegu wyznaczająca opłacalność diesli też wzrośnie. Wtedy przy zakładanym w umowie FSL limicie 120-160 tys. km wyższe nakłady na zakup auta z silnikiem wysokoprężnym nie zwrócą się przed upływem okresu wynajmu. W rezultacie firmy leasingujące auta w modelu FSL jako pierwsze będą się przesiadały na benzynę. Przy poziomach cen prognozowanych na styczeń takiego zjawiska nie będziemy jednak jeszcze obserwowali.

Gazowa szansa

Instalacje gazowe przy cenach paliwa LPG 2,80-2,90 zł za litr mogą być wyjątkowo atrakcyjne dla flot. Punkty serwisowe zajmujące się ich montażem przeżywają dziś okres prosperity. Jednocześnie nadal jest wiele barier, które sprawiają, że firmy nie korzystają z nich tak chętnie. Barierę psychologiczną stanowią obawy o sprawność instalacji i o ewentualnekoszty jej konserwacji i napraw. Co więcej, zbiornik na gaz zajmuje miejsce w bagażniku, zmniejszając funkcjonalność pojazdu. Co najważniejsze, założenie instalacji na własną rękę producenci traktują jako naruszenie gwarancji. To wszystko sprawia, że przedsiębiorcy nie zakładają instalacji, nawet jeśli rachunek ekonomiczny wskazuje, że ta inwestycja zwróci się szybko.

— Dobra wiadomość dla rynku LPG jest taka, że producenci stopniowo poszerzają ofertę samochodów z fabrycznie montowaną instalacją gazową, która pozwala uniknąć kłopotów z gwarancją. Oferta ta nie jest na razie bardzo szeroka, ale kolejni producenci szykują się, żeby w 2012 r. zwiększyć jej dostępność. Już dziś na gaz przechodzą właściciele małych firm, którzy kupują auta za gotówkę i korzystają z nich przez wiele lat. Zwiększenie popularności LPG we flotach użytkowanych w outsourcingu będzie natomiast możliwe pod warunkiem zwiększania dostępności modeli z fabryczną instalacją gazową. Moim zdaniem w przyszłym roku będziemy świadkami właśnie tego procesu — mówi Andrzej Sobczak. Nieco bardziej sceptycznie do LPG we flocie nastawiony jest Krzysztof Kopysiewicz, kierownik floty samochodowej APC Instytut.

— Chodzi gównie o niedoskonałości dotychczasowych instalacji co skutkuje bardzo dużą liczbą wizyt w serwisach i wzrostem kosztów. Wiele firm wskazywało na niższą żywotność jednostek napędowych. Firmy, które w imię oszczędności zdecydowały się na inwestycję w LPG, po zakończeniu eksploatacji pojazdów nie zdecydowały się ponownie na auta napędzane gazem. Należy również pamiętać, że w przypadku samochodów zasilanych LPG mamy do czynienia z pewnymi ograniczeniami w parkowaniu w podziemnych parkingach biurowców lub centrów handlowych — mówi Krzysztof Kopysiewicz.