reportaŻ Prezes wypłaca sobie milion złotych. Ekipa emisyjna znika z siedziby spółki, a fiskus nie może rozwikłać przepływów finansowych.
Miłośnicy kanału Tele 5 zapewne nie zastanawiają się, jaka spółka nadaje ich ulubiony program. Chętnie by się tego dowiedział syndyk masy upadłościowej Fincastu, firmy przez lata uważanej za nadawcę kanału. Kiedy syndyk wkroczył do jej siedziby, by wyłączyć sygnał Tele 5 i Polonii 1, zastał w biurze tylko księgową i dział administracji. Pracownicy produkcji i emisji programów gdzieś się ulotnili.
— W tej firmie wartość przedsiębiorstwa stanowiła stworzona struktura umożliwiająca produkcję i rozpowszechnianie programów oraz ludzie. Przejęcie produkcji i emisji programów oraz ludzi przez inną spółkę zarządzaną przez Vittorio Hemsiego, prezesa Fincastu, spowodowało, że przedsiębiorstwo spółki Fincast z dnia na dzień przestało istnieć. Czynność naganna moralnie, ale prawo jest bezbronne wobec takich sytuacji — uważa Barbara Książkiewicz, syndyk Fincastu.
„Można uznać, że doszło do faktycznej kradzieży przedsiębiorstwa spółki Fincast, co rodzi roszczenia odszkodowawcze w stosunku do spółek Eurocast Italia i Antel i pozostałych spółek powiązanych, które współdziałały w przejęciu wypracowanej przez Fincast pozycji rynkowej” — napisała pani syndyk w sprawozdaniu sądowym.
— Zerwaliśmy umowę z Fincastem, a Polcast odkupił zespół emisyjny. Co mieliśmy robić? Czekać, aż program zniknie z kabla? — pyta retorycznie Andrzej Muras, członek zarządu Antela, właściciela koncesji na kanał Tele 5.
W sprawę zamieszane są co najmniej cztery firmy — znajdujący się w stanie upadłości Fincast, nadający obecnie program Polcast Television, a także Antel i Media 5, spółka sprzedająca czas reklamowy. Wszystkie mieszczą się w biurowcu przy Domaniewskiej w Warszawie. Łączy je też osoba prezesa i udziałowca — Vittorio Hemsiego. Jedynie w Antelu szefem jest Andrzej Muras.
Zdaniem syndyka, księgowość spółek Vittorio Hemsiego jest prowadzona poprawnie, ale „mało czytelnie”.
„Księgowość wszystkich spółek prowadzą najprawdopodobniej te same osoby. Nie jest możliwe ustalenie, które składniki wyposażenia należą do upadłego, które do Media 5 lub pozostałych spółek. Nawet kontrola urzędu skarbowego nie pozwoliła na precyzyjne określenie przepływu kapitału pomiędzy tymi spółkami” — napisała Barbara Książkiewicz w raporcie sądowym.
Znikająca kasa
Fincast od początku miał problemy finansowe. Pierwsze urodziny obchodził pod znakiem poszukiwań inwestora, a wierzyciele co rusz składali wnioski o upadłość. Wpakował się w poważne tarapaty, bo zadarł z urzędem skarbowym.
Wniosek skarbówki doprowadził do ogłoszenia upadłości układowej w kwietniu 2005 r. Fincast miał wtedy ponad 180 wierzycieli, wiszące nad głową 81 mln zł straty z lat ubiegłych, długi pięciokrotnie wyższe od aktywów i 1,8 tys. zł gotówki w kasie.
Nie przeszkodziło to — jak wynika z materiałów sądowych — prezesowi Fincastu Vittorio Hemsiemu wypłacić sobie milion złotych: 600 tys. zł w marcu, zaraz przed ogłoszeniem upadłości, i dalsze 400 tys. zł już po jej ogłoszeniu. Prezes, któremu spółka opłacała też mieszkanie i przeloty do rodzinnych Włoch, domagał się od sądu dalszych 350 tys. zł za sprawowanie funkcji członka zarządu, bo od październiak 2003 r. przez kilka lat nie otrzymywał wynagrodzenia.
Z Vittorio Hemsim nie udało nam się skontaktować.
— Nie zajmuję się finansami pana Hemsiego — mówi krótko Andrzej Muras.
Fincast zamiast próbować poprawić swoją sytuację w procesie upadłościowym, brnął w długi. Pogarszały się jego finanse, bo włoski udziałowiec Eurocast Italia, który obiecał dokapitalizować spółkę, zbył swoje udziały. Media 5, wyłączny sprzedawca czasu reklamowego w programach Tele 5 i Polonia 1, zalegał z wpłatami na konto Fincastu.
— Takie stacje jak Tele 5 nie zarabiają ogromnych kokosów. Jeśli ktoś nieco źle gospodaruje finansami, jak to się stało w Fincaście, to sytuacja może wymknąć się spod kontroli. Polcast działa na innych zasadach — zapewnia Andrzej Muras.
Ostatecznie sąd w czerwcu ubiegłego roku zamienił postępowanie układowe na upadłość likwidacyjną. W lipcu 2006 r. emisja programu wyparowała z Fincastu, ale Tele 5 można oglądać do dziś.
— Trwa postępowanie upadłościowe. Ponieważ Fincast nie ma majątku, odzyskanie pieniędzy jest praktycznie niemożliwe — mówi Barbara Książkiewicz.
Po Fincaście pozostał tylko tłum niezaspokojonych wierzycieli.
— Odzyskałam należności, ale trwało to dwa lata. Inni nie mieli tyle szczęścia — firma windykacyjna odstąpiła od prób odzyskiwania długu, bo jej prawnicy uznali, że struktura firm jest zbyt zagmatwana i że dług jest nieściągalny. Sądzę, że na tym m.in. polegał „biznesplan”. Gdy pojawiłam się u dyrektora finansowego Fincastu z wezwaniem do zapłaty, ten powiedział wprost, że wszystkie środki trwałe są wyleasingowane i komornik nic tu nie wskóra — mówi Monika Luft.
Przeciwko Vittorio Hemsiemu prowadzone jest postępowanie sądowe o orzeczenie zakazu prowadzenia działalności gospodarczej. Za 2-3 miesiące może zapaść orzeczenie w sądzie pierwszej instancji, ale ostateczny, prawomocny wyrok zapadnie nie wcześniej niż za 1-1,5 roku.
— Jeśli sąd orzeknie, że doszło do naruszenia prawa, Vittorio Hemsi przez jakiś czas, maksymalnie przez 10 lat, nie mógłby prowadzić działalności gospodarczej, zasiadać w radach nadzorczych i zarządach spółek — twierdzi syndyk.
Wkracza rada
Sprawą Tele 5 zainteresowała się też Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji (KRRiT). Wszczęła w czerwcu postępowanie, które może zakończyć się odebraniem Antelowi koncesji na nadawanie programu Tele 5. Antel dał Fincastowi wyłączne prawo do reprezentacji go przy prowadzeniu działalności telewizyjnej, ale gdy ten ogłosił upadłość, Antel odstąpił od umowy i powierzył reprezentację Polcast Television. W styczniu 2007 r. przewodnicząca rady zorientowała się, że coś jest nie tak i wezwała Antel do przedstawienia dokumentów. W czerwcu rada rozpoczęła postępowanie w sprawie cofnięcia koncesji.
— Komu innemu rada dała koncesję, a kto inny ją wykonuje, co jest sprzeczne z ustawą o radiofonii i telewizji — mówi Anna Szydłowska, dyrektor departamentu prezydialnego KRRiT.
Sprawa się wydała przez ZAiKS, który sądzi się z Antelem o zapłatę tantiem za prawa autorskie. W uproszczeniu, Antel nie płacił, bo nie emitował programu, a Fincast nie płacił, bo nie był właścicielem koncesji.
— Polcast i Antel mają już umowę z ZAiKS-em, więc nie ma źródła konfliktu. Liczyłem, że postępowanie zakończy się lada dzień, ale może się przedłużyć z powodu patu trwającego w krajowej radzie — informuje Andrzej Muras.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie sprawdza, czy doszło do nieprawidłowości przy nadawaniu przez Antel programu Tele 5. n
Miała być giełda i klub piłkarski
Wejściu Fincastu na rynek towarzyszyły szumne zapowiedzi. Vittorio Hemsi mówił o planowanych inwestycjach rzędu 40 mln dol., osiągnięciu zysków po trzech latach działalności i pięcioprocentowej oglądalności kanału Tele 5. Firma skończyła z pustą kasą, tłumem niezadowolonych wierzycieli i 0,3-procentowymi udziałami w rynku. Nic nie wyszło z debiutu giełdowego Fincastu, który chciał wejść na GPW, obejmując emisję Pekpolu. Firma wycofała się z odpowiedniej umowy kilka miesięcy po zawarciu porozumienia. Vittorio Hemsi zasłynął też jako możliwy inwestor klubu piłkarskiego Polonia Warszawa. Tyle że spółka Media 5 zawarła umowę o współpracy z Polonią trzy miesiące przed ogłoszeniem upadłości układowej Fincastu.
Wąski rynek
0,05
proc. Tyle wynosił w trzech kwartałach tego roku udział w rynku Polonii 1.
0,29
proc. Tyle rynku opanowała w tym samym czasie Tele 5.
101,1
mln zł Takie wpływy reklamowe miała Tele 5 od stycznia do września 2007 r.
Fincast przed upadłością układową
60
Tyle osób zatrudniała firma 4 kwietnia 2005 r., w przeddzień ogłoszenia upadłości.
41,5
mln zł Taki miała kapitał założycielski.
83,95
mln zł Tyle wyniosły razem straty firmy.
Pionier na marginesie
Marginalna dziś Polonia 1 była pionierem prywatnego rynku telewizyjnego w Polsce. Stanowiła sieć 12 lokalnych stacji w większych miastach kraju. Założył ją sardyński biznesmen Nicola Grauso, blisko związany z byłym premierem Włoch Silvio Berlusconim. Po różnych zawirowaniach dzisiaj jest programem niszowym, przede wszystkim wypełnionym pasmem telezakupów. Wylansowała MacGyvera czy japońskie kreskówki anime. Tele 5, kiedyś trzecia po Polonii 1 i Super 1, polska prywatna stacja oparta na kapitale włoskim, jest dziś dostępna w sieciach kablowych i przez satelitę. Startowała w 2002 r. z planami uzyskania 5 proc. rynku i z takimi gwiazdami, jak Monika Luft, Wojciech Reszczyński czy Wojciech Pijanowski.
