Gospodarka kręci się bardzo szybko, firmy nadrabiają inwestycyjne zaległości. Co ze stopami?
W 2006 r. produkt krajowy brutto o 46,6 mld zł przekroczył wartość biliona złotych — poinformował Główny Urząd Statystyczny (GUS). Oznacza to, że PKB wzrósł realnie o 5,8 proc., czyli najwięcej od 1997 r.
— To bardzo dobre dane, które potwierdzają to, co w gospodarce widać co najmniej od pół roku, że inwestycje i konsumpcja mają coraz większe znaczenie — uważa Piotr Kalisz, ekonomista Citibanku Handlowego.
Wzrost okazał się nieznacznie (o 0,1 pkt proc.) wyższy od prognoz, jednak, jak zauważa Marek Nienałtowski, główny analityk Secus Asset Management (SAM), nie wpłynął na wzrost wartości złotego.
Zdaniem Rafała Beneckiego, ekonomisty ING, cieszy nie tylko wysoki poziom rozwoju gospodarczego, lecz także struktura wzrostu.
— W IV kw. 2006 r. w tworzeniu wzrostu zwiększył się udział inwestycji, a spadł konsumpcji. Taka struktura podnosi potencjał PKB. Także w tym roku, a szczególnie w pierwszej połowie, możemy spodziewać się silnych inwestycji — uważa ekonomista.
Jego zdaniem, silny wzrost gospodarczy będzie neutralny dla Rady Polityki Pieniężnej (RPP) i będzie wspierał argumenty tych jej członków, którzy uznają obecną strukturę PKB za korzystną dla długoterminowych perspektyw wzrostu i nie niosącą ryzyka inflacyjnego.
— Podtrzymujemy nasze zdanie, że w 2007 r. nie dojdzie do podwyżek stóp NBP — uważa Rafał Benecki.
Innego scenariusza spodziewa się Piotr Kalisz.
— Prędzej czy później — trzeba będzie podjąć decyzje o podniesieniu kosztu pieniądza — uważa ekonomista Citibanku Handlowego.
Zdaniem Marka Nienałtowskiego, inwestorzy wstrzymują się z zawieraniem większych transakcji. Dzieje się tak jednak nie ze względu na wątpliwości co do decyzji RPP (rynek nie spodziewa się zmian stóp), lecz na oczekiwane słowa Sławomira Skrzypka, następcy Balcerowicza w fotelu prezesa NBP.
— Inwestorzy zastanawiają się, czy nowy prezes poradzi sobie merytorycznie podczas posiedzenia RPP i czy jego spotkanie z dziennikarzami nie okaże się kolejnym — po przesłuchaniu przed sejmową Komisją Finansów Publicznych — blamażem — twierdzi analityk SAM.