Już na 11 grudnia Giełda Papierów Wartościowych (GPW) zapowiedziała uruchomienie rynku handlu energią elektryczną. Planowane od miesięcy przedsięwzięcie budziło wiele emocji w branży. Iskrzyło zwłaszcza na linii GPW — Towarowa Giełda Energii (TGE). Obie giełdy powątpiewały w kompetencje konkurenta. Za niespełna dwa tygodnie firmy handlujące energią będą miały szansę zagłosować nogami.

— Na początku uruchomimy rynek spot — dnia bieżącego i następnego, a także handel kontraktami zbliżonymi do forward. Jednak w przyszłości zamierzamy stworzyć także rynek finansowy typu futures, na którym będzie się odbywał handel instrumentami pochodnymi opartymi na energii elektrycznej. Sądzę, że zdołamy to zrobić dość szybko — zapowiada Ludwik Sobolewski, prezes GPW.
Prowadzenie rynku obrotu energią w Polsce zyskało na atrakcyjności nie tylko dzięki liberalizacji, ale też w wyniku uchwalenia przez Sejm ustawy obligującej firmy energetyczne do prowadzenia części obrotu za pośrednictwem giełdy towarowej lub na rynku regulowanym. W 2011 r. obligo dotyczy 15 proc. energii. Grzegorz Onichimowski, prezes TGE, ma jednak wątpliwości, czy firmy będą mogły realizować ten obowiązek na rynku GPW.
Więcej w środowym "Pulsie Biznesu"