Tak tanio rząd jeszcze nie pożyczał

Jacek Kowalczyk
opublikowano: 2013-04-24 00:00

Padły kolejne historyczne rekordy wyceny polskich obligacji. Inwestorzy czują się u nas coraz bezpieczniej.

Trwa dobra passa Polski na rynku długu. Na wczorajszym przetargu Ministerstwo Finansów sprzedało obligacje za 11,7 mld zł przy popycie sięgającym 28,8 mld zł. To rewelacyjne wyniki, pokazują, że popyt na polski dług pozostaje silny, a może nawet w ostatnich tygodniach jeszcze się nasilił.

None
None

— Jesteśmy bardzo zadowoleni. Obserwujemy stały napływ inwestorów zagranicznych — mówi Wojciech Kowalczyk, wiceminister finansów.

Dzięki silnemu popytowi na polskie obligacje rządowi udaje się obniżać odsetki od zaciąganego długu. Na wczorajszym przetargu resort uzyskał oprocentowanie „dwulatek” na poziomie zaledwie 2,75 proc.

To najniższe oprocentowanie osiągnięte na rynku pierwotnym w historii. Dotychczas rekord wynosił 3,17 proc. i został osiągnięty miesiąc temu. Jeszcze rok temu na analogicznej aukcji MF sprzedało analogiczne papiery z rentownością 4,76 proc. Kiedy w 2004 r. wchodziliśmy do Unii Europejskiej, „dwulatki” oprocentowane były na ponad 7 proc.

Obserwowany od kilku miesięcy rajd na polskich obligacjach to przede wszystkim skutek oczekiwań rynków finansowych dotyczących stóp procentowych Narodowego Banku Polskiego. Dilerzy obligacji oczekują obniżek, co — gdyby się zrealizowało — dałoby im dodatkowy zysk. Jednak — jak przekonuje resort finansów — ten argument nie wystarczyłby, gdyby inwestorzy nie uznawali polskich finansów publicznych za stabilne.

— Polityka rządu, szczególnie konsolidacja fiskalna, przynosi efekty — przekonuje Wojciech Kowalczyk.

Rentowności polskich obligacji znacząco zbliżyły się do rentowności analogicznych papierów krajów rozwiniętych. Obecnie różnica w oprocentowanie polskich i francuskich „dwulatków” wynosi już 2,64 proc. Rok temu było to 4,16 proc.

Zbliżanie się Polski do rozwiniętego świata dostrzegł też serwis Damodaran Online — baza danych, którą posługują się analitycy przy wycenie spółek. W najnowszym zestawieniu przeniósł Polskę z koszyka „kraje rozwijające się” do koszyka „Europa rozwinięta”.

— Polska przebyła długą drogę od początku lat 80., kiedy zawiesiła spłatę długów i reputacja gospodarki znalazła się na samym dnie. Od tamtej pory krok po kroku wiarygodność jest odbudowywana, a w świat idą sygnały mówiące, że Polska to już normalne miejsce do inwestowania — komentuje Przemysław Hewelt, analityk firmy audytorsko-doradczej Grant Thornton.