Na razie uważamy, że stabilność stóp jest najlepsza — powiedział Adam Glapiński, prezes NBP, na konferencji po zakończeniu posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej. Nie przyniosło ono zmiany nastawienie władz monetarnych, a prezes zaznaczył, że rynek zbyt optymistycznie ocenia szanse na obniżkę stóp procentowych w najbliższych kwartałach. Jeszcze niedawno mówiło się raczej o podwyżkach, bo doszło do skoku inflacji — w styczniu wskaźnik wyniósł 4,4 proc. Nadziei na to, by lokaty stały się bardziej atrakcyjne, raczej jednak trzeba się wyzbywać, bo trudno liczyć na podwyżki w Polsce w sytuacji, gdy kilka banków centralnych zdecydowało się w ostatnich dniach na interwencyjne obniżki stóp, by przeciwdziałać skutkom gospodarczym rozprzestrzenienia się koronawirusa. Inflacja szybko jednak nie zelżeje, a z wyliczeń Expandera wynika, że po uwzględnieniu wzrostu cen (NBP szacuje inflację na 3,6 proc. w 2020 r.) i podatku, przeciętna lokata przyniesie stratę wynoszącą 2,5 proc.
— W pokonaniu inflacji pomocne są obligacje skarbowe, ale tylko 4-letnie i 10-letnie oraz obligacje rodzinne (6- i 12-letnie). Ich oprocentowanie od drugiego roku jest bowiem sumą stawki inflacji i określonej z góry marży. Ci, którzy kupili obligację 4-letnią w lutym 2019 r., teraz będą mieli oprocentowanie wynoszące aż 5,65 proc. W przypadku obligacji rodzinnej na 12 lat jest to aż 6,4 proc., jednak pod warunkiem, że potwierdzony zostanie wstępny wynik styczniowej inflacji na poziomie 4,4 proc. — mówi Jarosław Sadowski, główny analityk Expandera.
1,25 proc. Takie jest średnie oprocentowanie lokat rocznych.