Taka sama nazwa, ale jaka jakość

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2011-04-26 11:13

Uczelnie w Polsce oferują ponad 70 programów MBA, ale przed wyborem warto im się bliżej przyjrzeć.

Mimo dużej liczby programów szkoły bez problemów znajdują chętnych do pogłębiania wiedzy.
- Dla osób, które chcą robić karierę w biznesie i mają apetyt na wyższe stanowiska, to warunek konieczny. Po 5-10 latach pracy zawodowej warto ugruntować wiedzę i zdobyć nową. Poza tym wyższe wykształcenie staje się coraz powszechniejsze. Żeby się wyróżnić z tłumu licencjatów czy magistrów, warto mieć jeszcze jeden dyplom - przekonuje dr Adam Ubertowski z Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów.
Również dr Piotr Buła, dyrektor Krakowskiej Szkoły Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, uważa, że zainteresowanie studiami MBA rośnie.
- Menedżerowie są bardziej mobilni, pracują w międzynarodowym środowisku, chcą się rozwijać i świadomie planować swoją ścieżkę awansu i rozwoju zawodowego - mówi dyrektor.

Zwykłe i niezwykłe

Programy MBA nie są sobie równe. Na przykład Executive MBA powstają z myślą o osobach pracujących w biznesie, mających kilkuletnie doświadczenie na samodzielnym stanowisku kierowniczym, chcących doskonalić swoje umiejętności przywódcze i menedżerskie.
- To studia dla bardzo wymagających praktyków, którzy pozyskaną wiedzę mogą odnieść do realnych przykładów w firmie - wyjaśnia Piotr Buła.
Natomiast zwykłe programy MBA są kierowane do osób z niższego szczebla kierowniczego i często wyspecjalizowane, np. z zakresu finansów, ubezpieczeń, marketingu czy dla medyków albo farmaceutów.
Niemal każda uczelnia ma aspiracje, żeby mieć MBA, bo skoro jest zapotrzebowanie, to dlaczego nie skorzystać z okazji.
- Jeśli porównamy obecną sytuację z tą sprzed 15 lat, to musimy przyznać, że dawniej studia MBA w Polsce były znacznie bardziej elitarną formą kształcenia. Programów było mniej i studia kosztowały relatywnie dużo więcej. Teraz chętni do zdobycia dyplomu MBA mają znacznie większy wybór. Ale programy różnią się pod względem poziomu zajęć, wykładowców, prestiżu - zwraca uwagę dr Piotr Buła.
Dlatego kandydaci powinni wnikliwiej analizować oferty i zadawać dyrektorom programów bardzo szczegółowe pytania, dotyczące np. zakresu zajęć, kompetencji wykładowców, wizyt w uczelniach partnerskich, akredytacji.
- Właściwie każdy program MBA zawiera podobne zagadnienia. Wszędzie jest trochę ekonomii, zarządzania, finansów czy marketingu. Nazwy przedmiotów nie zawsze jednak odzwierciedlają wiedzę i umiejętności, które się nabędzie podczas studiów. Dlatego warto dokładnie wiedzieć, jaki jest zakres tematyczny zajęć, liczba godzin na poszczególne przedmioty czy wykładana wiedza przyda się w praktyce i jaka będzie forma zajęć. Każdy powinien się zastanowić, co mu jest potrzebne najbardziej - podpowiada dr Adam Ubertowski.
Dodaje, że bardzo ważna jest nie tyle ranga uczelni i programu, co posiadana akredytacja. Przyznające je organizacje bardzo dokładnie sprawdzają bowiem jakość programów. Kandydaci powinni też zwracać uwagę na to, czy po zakończeniu studiów otrzymają dyplom MBA, czy tylko certyfikat. Polscy partnerzy zagranicznych uczelni mają określony program, liczbę przedmiotów, parytety wykładowców, a wydawanie akredytacji wiąże się z kontrolą jakości polskiego programu partnerskiego.

Dobre, średnie, kiepski

Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego w Polsce potrzeba wielu dobrych programów MBA. Tymczasem są programów wysokiej jakości i jednocześnie sporo jakości niskiej.
- Nazwa MBA nie jest chroniona. Swój program może tak nazwać każdy, niezależnie od jakości. Dlatego tak użyteczne są rankingi, porównania, międzynarodowe akredytacje. Kiepskie programy pewnie będą znikać z rynku, lepsze się utrzymają i rozwiną - uważa prof. Orłowski.
Piotr Buła twierdzi, że w najbliższych latach rynek zweryfikuje jakość studiów MBA i popyt na nie.
- Pozostaną tylko najlepsze programy. Dlatego uczelnie, którym zależy na umocnieniu pozycji rynkowej zakończyły lub są w trakcie uzyskiwania zagranicznej akredytacji. To pierwszy krok przed przystąpieniem do oceny w zachodnich rankingach. Na obecnym etapie rozwoju rynku edukacyjnego w Polsce słuchacz zainteresowany studiami MBA chce uzyskać dyplom zarówno dobrej polskiej uczelni, jak i prestiżowy dyplom zagranicznej uczelni partnerskiej - mówi dr Buła.
W gąszczu propozycji studiów MBA można się pogubić. Wybór jest nie tylko duży, ale i trudny. Bo i jakość nie taka sama.
W gąszczu propozycji studiów MBA można się pogubić. Wybór jest nie tylko duży, ale i trudny. Bo i jakość nie taka sama.
None
None
Mimo dużej liczby programów szkoły bez problemów znajdują chętnych do pogłębiania wiedzy.
- Dla osób, które chcą robić karierę w biznesie i mają apetyt na wyższe stanowiska, to warunek konieczny. Po 5-10 latach pracy zawodowej warto ugruntować wiedzę i zdobyć nową. Poza tym wyższe wykształcenie staje się coraz powszechniejsze. Żeby się wyróżnić z tłumu licencjatów czy magistrów, warto mieć jeszcze jeden dyplom - przekonuje dr Adam Ubertowski z Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów.
Również dr Piotr Buła, dyrektor Krakowskiej Szkoły Biznesu Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, uważa, że zainteresowanie studiami MBA rośnie.
- Menedżerowie są bardziej mobilni, pracują w międzynarodowym środowisku, chcą się rozwijać i świadomie planować swoją ścieżkę awansu i rozwoju zawodowego - mówi dyrektor.

Zwykłe i niezwykłe

Programy MBA nie są sobie równe. Na przykład Executive MBA powstają z myślą o osobach pracujących w biznesie, mających kilkuletnie doświadczenie na samodzielnym stanowisku kierowniczym, chcących doskonalić swoje umiejętności przywódcze i menedżerskie.
- To studia dla bardzo wymagających praktyków, którzy pozyskaną wiedzę mogą odnieść do realnych przykładów w firmie - wyjaśnia Piotr Buła.
Natomiast zwykłe programy MBA są kierowane do osób z niższego szczebla kierowniczego i często wyspecjalizowane, np. z zakresu finansów, ubezpieczeń, marketingu czy dla medyków albo farmaceutów.
Niemal każda uczelnia ma aspiracje, żeby mieć MBA, bo skoro jest zapotrzebowanie, to dlaczego nie skorzystać z okazji.
- Jeśli porównamy obecną sytuację z tą sprzed 15 lat, to musimy przyznać, że dawniej studia MBA w Polsce były znacznie bardziej elitarną formą kształcenia. Programów było mniej i studia kosztowały relatywnie dużo więcej. Teraz chętni do zdobycia dyplomu MBA mają znacznie większy wybór. Ale programy różnią się pod względem poziomu zajęć, wykładowców, prestiżu - zwraca uwagę dr Piotr Buła.
Dlatego kandydaci powinni wnikliwiej analizować oferty i zadawać dyrektorom programów bardzo szczegółowe pytania, dotyczące np. zakresu zajęć, kompetencji wykładowców, wizyt w uczelniach partnerskich, akredytacji.
- Właściwie każdy program MBA zawiera podobne zagadnienia. Wszędzie jest trochę ekonomii, zarządzania, finansów czy marketingu. Nazwy przedmiotów nie zawsze jednak odzwierciedlają wiedzę i umiejętności, które się nabędzie podczas studiów. Dlatego warto dokładnie wiedzieć, jaki jest zakres tematyczny zajęć, liczba godzin na poszczególne przedmioty czy wykładana wiedza przyda się w praktyce i jaka będzie forma zajęć. Każdy powinien się zastanowić, co mu jest potrzebne najbardziej - podpowiada dr Adam Ubertowski.
Dodaje, że bardzo ważna jest nie tyle ranga uczelni i programu, co posiadana akredytacja. Przyznające je organizacje bardzo dokładnie sprawdzają bowiem jakość programów. Kandydaci powinni też zwracać uwagę na to, czy po zakończeniu studiów otrzymają dyplom MBA, czy tylko certyfikat. Polscy partnerzy zagranicznych uczelni mają określony program, liczbę przedmiotów, parytety wykładowców, a wydawanie akredytacji wiąże się z kontrolą jakości polskiego programu partnerskiego.

Dobre, średnie, kiepski

Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego w Polsce potrzeba wielu dobrych programów MBA. Tymczasem są programów wysokiej jakości i jednocześnie sporo jakości niskiej.
- Nazwa MBA nie jest chroniona. Swój program może tak nazwać każdy, niezależnie od jakości. Dlatego tak użyteczne są rankingi, porównania, międzynarodowe akredytacje. Kiepskie programy pewnie będą znikać z rynku, lepsze się utrzymają i rozwiną - uważa prof. Orłowski.
Piotr Buła twierdzi, że w najbliższych latach rynek zweryfikuje jakość studiów MBA i popyt na nie.
- Pozostaną tylko najlepsze programy. Dlatego uczelnie, którym zależy na umocnieniu pozycji rynkowej zakończyły lub są w trakcie uzyskiwania zagranicznej akredytacji. To pierwszy krok przed przystąpieniem do oceny w zachodnich rankingach. Na obecnym etapie rozwoju rynku edukacyjnego w Polsce słuchacz zainteresowany studiami MBA chce uzyskać dyplom zarówno dobrej polskiej uczelni, jak i prestiżowy dyplom zagranicznej uczelni partnerskiej - mówi dr Buła.

Zwykłe i niezwykłe

Programy MBA nie są sobie równe. Na przykład Executive MBA powstają z myślą o osobach pracujących w biznesie, mających kilkuletnie doświadczenie na samodzielnym stanowisku kierowniczym, chcących doskonalić swoje umiejętności przywódcze i menedżerskie.
- To studia dla bardzo wymagających praktyków, którzy pozyskaną wiedzę mogą odnieść do realnych przykładów w firmie - wyjaśnia Piotr Buła.
Natomiast zwykłe programy MBA są kierowane do osób z niższego szczebla kierowniczego i często wyspecjalizowane, np. z zakresu finansów, ubezpieczeń, marketingu czy dla medyków albo farmaceutów.
Niemal każda uczelnia ma aspiracje, żeby mieć MBA, bo skoro jest zapotrzebowanie, to dlaczego nie skorzystać z okazji.
- Jeśli porównamy obecną sytuację z tą sprzed 15 lat, to musimy przyznać, że dawniej studia MBA w Polsce były znacznie bardziej elitarną formą kształcenia. Programów było mniej i studia kosztowały relatywnie dużo więcej. Teraz chętni do zdobycia dyplomu MBA mają znacznie większy wybór. Ale programy różnią się pod względem poziomu zajęć, wykładowców, prestiżu - zwraca uwagę dr Piotr Buła.
Dlatego kandydaci powinni wnikliwiej analizować oferty i zadawać dyrektorom programów bardzo szczegółowe pytania, dotyczące np. zakresu zajęć, kompetencji wykładowców, wizyt w uczelniach partnerskich, akredytacji.
- Właściwie każdy program MBA zawiera podobne zagadnienia. Wszędzie jest trochę ekonomii, zarządzania, finansów czy marketingu. Nazwy przedmiotów nie zawsze jednak odzwierciedlają wiedzę i umiejętności, które się nabędzie podczas studiów. Dlatego warto dokładnie wiedzieć, jaki jest zakres tematyczny zajęć, liczba godzin na poszczególne przedmioty czy wykładana wiedza przyda się w praktyce i jaka będzie forma zajęć. Każdy powinien się zastanowić, co mu jest potrzebne najbardziej - podpowiada dr Adam Ubertowski.
Dodaje, że bardzo ważna jest nie tyle ranga uczelni i programu, co posiadana akredytacja. Przyznające je organizacje bardzo dokładnie sprawdzają bowiem jakość programów. Kandydaci powinni też zwracać uwagę na to, czy po zakończeniu studiów otrzymają dyplom MBA, czy tylko certyfikat. Polscy partnerzy zagranicznych uczelni mają określony program, liczbę przedmiotów, parytety wykładowców, a wydawanie akredytacji wiąże się z kontrolą jakości polskiego programu partnerskiego.

Dobre, średnie, kiepski

Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego w Polsce potrzeba wielu dobrych programów MBA. Tymczasem są programów wysokiej jakości i jednocześnie sporo jakości niskiej.
- Nazwa MBA nie jest chroniona. Swój program może tak nazwać każdy, niezależnie od jakości. Dlatego tak użyteczne są rankingi, porównania, międzynarodowe akredytacje. Kiepskie programy pewnie będą znikać z rynku, lepsze się utrzymają i rozwiną - uważa prof. Orłowski.
Piotr Buła twierdzi, że w najbliższych latach rynek zweryfikuje jakość studiów MBA i popyt na nie.
- Pozostaną tylko najlepsze programy. Dlatego uczelnie, którym zależy na umocnieniu pozycji rynkowej zakończyły lub są w trakcie uzyskiwania zagranicznej akredytacji. To pierwszy krok przed przystąpieniem do oceny w zachodnich rankingach. Na obecnym etapie rozwoju rynku edukacyjnego w Polsce słuchacz zainteresowany studiami MBA chce uzyskać dyplom zarówno dobrej polskiej uczelni, jak i prestiżowy dyplom zagranicznej uczelni partnerskiej - mówi dr Buła.

Dobre, średnie, kiepski

Zdaniem prof. Witolda Orłowskiego w Polsce potrzeba wielu dobrych programów MBA. Tymczasem są programów wysokiej jakości i jednocześnie sporo jakości niskiej.
- Nazwa MBA nie jest chroniona. Swój program może tak nazwać każdy, niezależnie od jakości. Dlatego tak użyteczne są rankingi, porównania, międzynarodowe akredytacje. Kiepskie programy pewnie będą znikać z rynku, lepsze się utrzymają i rozwiną - uważa prof. Orłowski.
Piotr Buła twierdzi, że w najbliższych latach rynek zweryfikuje jakość studiów MBA i popyt na nie.
- Pozostaną tylko najlepsze programy. Dlatego uczelnie, którym zależy na umocnieniu pozycji rynkowej zakończyły lub są w trakcie uzyskiwania zagranicznej akredytacji. To pierwszy krok przed przystąpieniem do oceny w zachodnich rankingach. Na obecnym etapie rozwoju rynku edukacyjnego w Polsce słuchacz zainteresowany studiami MBA chce uzyskać dyplom zarówno dobrej polskiej uczelni, jak i prestiżowy dyplom zagranicznej uczelni partnerskiej - mówi dr Buła.