Taniej niż w centrum handlowym

opublikowano: 16-06-2015, 00:00

Przy popularnej ulicy czynsz może być niższy niż w galerii

Rynek lokali handlowych przy głównych ulicach od kilku lat zyskuje coraz większe znaczenie. Jego rozwój hamują m.in. skomplikowane kwestie prawne, jednak dla samych najemców takie lokale stanowią coraz atrakcyjniejszą alternatywę wobec galerii handlowych.

Warszawski Nowy Świat to jedna z najdroższych ulic w kraju. Ale i tam wysokość czynszu nie jest jednakowa dla wszystkich. Więcej za lokal zapłacą banki, kawiarnie lub drogerie, a mniej np. kwiaciarnie czy fryzjerzy.
Zobacz więcej

DROGO ALBO DROŻEJ:

Warszawski Nowy Świat to jedna z najdroższych ulic w kraju. Ale i tam wysokość czynszu nie jest jednakowa dla wszystkich. Więcej za lokal zapłacą banki, kawiarnie lub drogerie, a mniej np. kwiaciarnie czy fryzjerzy. Marek Wiśniewski

— Wynajem lokali handlowych przy głównych ulicach jest tańszy niż w galeriach. Niższa cena wynika z tego, że najemca nie ponosi opłat serwisowych i marketingowych, czyli kosztów wspólnych dla centrów handlowych, podnoszących ostateczny koszt najmu. Warto podkreślić, że nie dotyczy to raczej najdroższych ulic handlowych w dużych miastach, gdzie czynsze mogą sięgać nawet 100 EUR za mkw. miesięcznie — mówi Grażyna Melibruda, dyrektor działu wynajmu powierzchni handlowych w JLL.

Większy ruch i czynsz

Wysokość czynszu w przypadku ulic handlowych zależy przede wszystkim od położenia ulicy. Tam gdzie mamy największe przepływy ludzi, tam też mamy najwyższe stawki czynszu. Dotyczy to zarówno lokali w ścisłych centrach miast, jak i na obrzeżach.

— Najdroższe są ulice położone wzdłuż ciągów pieszych o intensywnym ruchu, z dogodnym dostępem do transportu publicznego— twierdzi Renata Kamińska, starszy negocjator w dziale powierzchni handlowych CBRE Drugim czynnikiem decydującym o wysokości czynszu jest rodzaj działalności prowadzonej przez najemcę. Najwięcej trzeba zapłacić za lokal przeznaczony na działalność gastronomiczną, perfumerię lub drogerię. — Więcej za lokal zapłacą banki, kawiarnie, drogerie czy apteki, mniej np. kwiaciarnie, fryzjerzy, piekarnie itp. — zauważa Renata Kamińska.

Utarło się, że bliżej centrów miast najwięcej jest najemców z sektora odzieżowego i gastronomicznego. Marki odzieżowe wybierają raczej otoczenie stricte handlowe, czego przykładem jest ciąg lokali o takim charakterze przy ul. Marszałkowskiej w Warszawie. Natomiast na obrzeżach dominują punkty usługowe i branża spożywcza.

— W lokalach przy ulicach poza handlowym centrum miast dominują punkty usługowe, kawiarnie, banki, drogerie, których właściciele korzystają z dużego przepływu ludzi — podkreśla Renata Kamińska. Ostatnio szczególnie sieci kawiarniane są zainteresowane najmem przy ulicach i to nie tylko w przy tych najważniejszych. Takie marki jak Green Caffè Nero i Costa Coffe, które są obecne niemal we wszystkich galeriach, otwierają lokale przy niemal wszystkich ulicach, gdzie jest spory przepływ ludzi.

Skrajne stawki

Najwyższe są oczywiście czynsze przy głównych ulicach handlowych w największychmiastach, czyli przy Nowym Świecie w Warszawie, przy Świdnickiej we Wrocławiu i Floriańskiej w Krakowie. — Jeżeli dodamy do tego prestiż miejsca, jakość sąsiadujących marek, cena automatycznie wzrasta. Tak jest na przykład przy warszawskim Placu Trzech Krzyży — komentuje Renata Kamińska.

Stawki za wynajem takiego lokalu mogą być bardzo zróżnicowane. W najlepszych lokalizacjach, ze względu na brak wolnych lokali, ceny są wysokie i stabilne, sięgające średnio 75-85 EUR za 1 mkw. miesięcznie. Natomiast w mniej atrakcyjnych lokalizacjach stawki sięgają 20-25 EUR za 1 mkw. Różnice w cenach pomiędzy lokalami w ścisłym centrum, a przedmieściami największych miast sięgają 50-60 proc.

— W Warszawie, stawki za najlepsze lokale w najbardziej prestiżowych częściach miasta, jak np. plac Trzech Krzyży oraz ulica Mokotowska, sięgają nawet 100 EUR za 1 mkw. miesięcznie. Tam działa najwięcej lokali luksusowych marek (Burberry, Carolina Herrera, Ermenegildo Zegna, Escada) oraz butików z ofertą marek z wyższej półki (m.in. Chiara, PlacTrzechKrzyży 3/4, See Me Boutique) — wylicza Bożena Kozłowska, konsultant w Dziale Badań Rynku Knight Frank.

Niewykorzystany potencjał

Potencjał polskich ulic handlowych nie jest wykorzystywany w pełni. Jedną z przyczyn są kwestie prawne. Właściciele lokali przy ulicach należą zwykle do wspólnoty. Bardzo często wydłuża to ustalanie warunków najmu.

— W przypadku centrum handlowego zawarcie umowy jest prostsze i bardziej klarowne, najemca bezpośrednio ustala warunki z deweloperem czy właścicielem galerii, co znacznie skraca czas negocjacji. W przypadku ulic handlowych niepewność biznesowa jest większa, ze względu na ryzyko nagłego wypowiedzenia umowy czy powstania sporów ze wspólnotą — zauważa Grażyna Melibruda. Dodatkową kwestią jest również niejasna sytuacja właścicielska niektórych obiektów.

— Ze względu na zróżnicowaną strukturę własnościową nieruchomości przy popularnych traktach handlowych, należałoby przyjąć ustawę reprywatyzacyjną, a lokalne powinny opracować długookresowe plany rozwoju centrów miast. To byłoby szansą na dynamiczny rozwój tego sektora — podsumowuje Bożena Kozłowska.

Najdroższe są ulice położone wzdłuż ciągów pieszych o intensywnym ruchu, z dogodnym dostępem do transportu publicznego.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Dobosiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu