Taras chce wytwarzać ciepło

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2014-01-13 00:00

LPEC, którego prezesem jest były szef Bogdanki, zamierza zbudować elektrociepłownię w Lublinie. Pieniędzy poszuka na Catalyst.

Lubelskie Przedsiębiorstwo Energetyki Cieplnej (LPEC), którym zarządza Mirosław Taras, były prezes kopalni Bogdanka, szykuje się do inwestycji w produkcję energii.

NA WŁASNYM: Mirosław
 Taras, prezes LPEC, szykuje firmę
 do budowy własnego źródła
 energii, żeby uniezależniła się
 częściowo od innych elektrociepłowni
 i miała większy wpływ
 na ceny. [FOT. WM]
NA WŁASNYM: Mirosław Taras, prezes LPEC, szykuje firmę do budowy własnego źródła energii, żeby uniezależniła się częściowo od innych elektrociepłowni i miała większy wpływ na ceny. [FOT. WM]
None
None

— Analizujemy projekt budowy własnego odnawialnego źródła energii w Lublinie. Dzięki temu uniezależnimy się częściowo od innych elektrociepłowni i będziemy mieć większy wpływ na ceny dostarczanego ciepła — mówi Mirosław Taras, były prezes Bogdanki.

LPEC nie zdecydował jeszcze, jaką technologię zastosuje, choć Mirosław Taras przyznaje, że w tej chwili najatrakcyjniej wyglądają projekty zakładające wykorzystanie paliw alternatywnych (tzw. RDF). — Jeśli oprzemy się tylko na paliwach alternatywnych, powstanie zapewne blok o mocy 15- 25 MW, a jeśli dołożymy do tego biomasę, będzie to ok. 45 MW — wyjaśnia Mirosław Taras.

Od scenariusza będzie zależała wartość tej inwestycji, ale jej górną granicę dziś LPEC szacuje na około 300 mln zł. Ostateczna decyzja co do jej realizacji zapadnie do końca roku. LPEC na razie zajmuje się jedynie dostawą ciepła mieszkańcom Lublina. Prezes Mirosław Taras nie obawia się negatywnych reakcji ze strony Elektrociepłowni Lublin Wrotków (należy do grupy PGE) i Megatem EC Lublin, które to ciepło produkują.

— Część starych bloków węglowych i tak będzie w najbliższych latach wyłączana ze względu na wymagania europejskie. Nowe źródła są potrzebne — zauważa Mirosław Taras. Sfinansowanie takiej inwestycji to wyzwanie dla firmy, która ma obroty rzędu 200 mln zł i 9 mln zł zysku operacyjnyego (dane za 2011 r.).

— Sięgniemy po dotacje europejskie, pomyślimy też o pozyskaniu kapitału np. w drodze emisji obligacji i wprowadzeniu ich na Catalyst. Nie da się jednak ukryć, że bez wsparcia w ramach ustawy o OZE inwestycja się nie zepnie — mówi prezes.