Tauron wakacyjnym hitem na giełdzie

Adrian Boczkowski, Maciej Zbiejcik
opublikowano: 2010-06-23 00:00

Zapisy złożyło ponad 230

Cena sprzedaży akcji niska – 57 groszy. Popyt drobnych inwestorów ogromny. Gorzej z instytucjami

Zapisy złożyło ponad 230

tys. małych i 121 dużych

inwestorów. Ci drudzy nisko

wycenili spółkę, stąd brak

dyskonta dla drobnych.

Udana majowa oferta PZU, która przyciągnęła do biur maklerskich 253 tys. osób, zdziałała cuda i prywatyzacją zainteresowały się rzesze Polaków. Dowód? Jesienią zeszłego roku w publicznej ofercie akcji Polskiej Gru- py Energetycznej wzięło udział 60 tys. drobnych inwestorów, w zakończonych w piątek zapisach na papiery energetycznego Tauronu — ponad 230 tys. Tymczasem PGE jest kilka razy większa i według niektórych analityków branżowych ma wyraźnie lepsze fundamenty. Tak duże zainteresowanie papierami Tauronu oznacza jednak znaczną redukcję zamówień.

Niska cena, duża redukcja

Skarb państwa wystawił na sprzedaż 52 proc. akcji energetycznej grupy (niecałe 7,4 mld sztuk). Zgodnie z oczekiwaniami, pula dla inwestorów indywidualnych wzrosła z 20 do 25 proc. wielkości oferty. Drobni gracze zapisywali się po cenie maksymalnej, którą ustalono na 70 gr. Przy maksymalnym limicie 13,5 tys. walorów na osobę dało to kwotę 9450 zł. Kto złożył taki zapis, do 9 lipca otrzyma spory zwrot wpłaconych pieniędzy. Przy założeniu podobnej jak przy PZU rzeczywistej wielkości zapisu można bowiem szacować, że górny limit zapisów bez redukcji obniży się z 13,5 tys. akcji do zaledwie 8,6 tys. Na oficjalne informacje trzeba jednak poczekać nawet do 29 czerwca.

"Informacja o liczbie akcji sprzedawanych stanowiących maksymalny przydział zostanie przekazana nie później niż w dniu zapisania akcji na rachunkach inwestorów indywidualnych" — czytamy w komunikacie Tauronu.

Możliwa redukcja największych zleceń drobnych graczy o ponad jedną trzecią to nie wszystko. Cena sprzedaży akcji jest aż o 18,6 proc. niższa od maksymalnej i wynosi 57 groszy (5,13 zł po scaleniu walorów). Zwrot niewykorzystanych na zakup papierów Tauronu pieniędzy, w przypadku zlecenia na maksymalną liczbę papierów, może więc wynieść ponad 4,5 tys. zł. To prawie połowa zablokowanej na rachunku maklerskim kwoty.

— Cena jest dobra, optymalna dla skarbu państwa i dobra dla inwestorów instytucjonalnych oraz indywidualnych — twierdzi Aleksander Grad, minister skarbu.

Szef resortu musi więc przełknąć to, że do kasy państwa wpłynie 4,2 mld zł, czyli 1 mld zł mniej niż przy sprzedaży akcji po planowanych 70 gr. Tymczasem wyceny porównawcze brokerów mówiły o 0,51-1,46 zł za akcję, a wyceny zdyskontowanych przepływów pieniężnych (tzw. DCF) — o 0,61-1,17 zł za papier. Przypomnijmy też, że pracownicy Tauronu mogli sprzedawać akcje (dostali ponad 12 proc. kapitału spółki) w I kwartale tego roku nawet po 1,2-1,4 zł.

CEZ patrzy z boku

Niska cena sprzedawanych akcji wynika wprost z cen deklarowanych przez instytucje w procesie book buildingu. Liczono więc — zwłaszcza zagranica — każdy grosz. Popyt był jednak duży, a książka została zapełniona na długo przed końcem sondowania rynku. KGHM nie otrzymał ponad 10 proc. Tauronu.

— Zdecydowaliśmy się, że maksymalny przydział dla instytucji nie będzie większy niż 5 proc. wszystkich akcji spółki — tłumaczy minister Grad.

Zaznacza przy tym, że lubiński kombinat jest jedynym inwestorem branżowym.

Jeszcze miesiąc temu na rynku mówiło się, że polskim gigantem interesuje się czeski CEZ. Proponował on ponoć resortowi skarbu odkupienie większościowego pakietu akcji po 1,09 zł.

— Konsekwentnie nie komentujemy ewentualnego udziału w prywatyzacji Tauronu — mówi nam Sebastian Włodarski, rzecznik kontrolowanego przez czeski rząd CEZ-u.

Tymczasem w transzy instytucjonalnej zapisało się 121 inwestorów.

— Cieszy mnie, że inwestorzy krajowi i zagraniczni instytucjonalni licznie znaleźli się w księdze popytu. Proporcja między polskimi i zagranicznymi inwestorami instytucjonalnymi jest dwa do jednego. Zapisy w księdze popytu złożyli inwestorzy ze Stanów Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, z Europy kontynentalnej i Europy Środowo-Wschodniej — mówi Aleksander Grad.

Magiczne 12,5 proc.

Tauron ma pojawić się na GPW dokładnie za tydzień.

— Myślę, że będzie to udany debiut. Mamy duże transze inwestorów indywidualnych. Nie spodziewamy się wielkiego wysypu akcji pracowniczych — mówi szef resortu skarbu.

Czy instytucje będą kupować papiery w dniu debiutu? Być może będą musiały. Tauron może bowiem wejść do WIG20 w ciągu kilku dni w ramach rewizji nadzwyczajnej indeksu. Aby tak się stało, przy obecnej wartości blue chipów, kurs debiutanta musi jednak na pierwszej sesji skoczyć o ponad 12,5 proc. W przeciwnym razie Tauron i jego akcjonariusze zasilą grono największych i najpłynniejszych spółek dopiero we wrześniu.

230

tys. Tyle osób złożyło zlecenie na akcje Tauronu w transzy detalicznej. Przed ofertą szacowano, że zainteresowanie będzie o połowę mniejsze. Przypomnijmy, że w kwietniowej ofercie publicznej o wiele bardziej znanego PZU udział wzięło 253 tys. drobnych inwestorów.

57

gr To cena sprzedaży akcji Tauronu dla inwestorów indywidualnych i instytucji. Wcześniej ustalona cena maksymalna oferowanych papierów wynosiła 70 groszy.

Trudno będzie powtórzyć udany debiut PZU

Mirosław Saj

analityk BM DnB Nord

Jestem zaskoczony, że tyle osób wzięło udział w ofercie IPO. Generalnie większość ekspertów obstawiała, że może być co najwyżej 150 tys. zapisów, a 200 tys. to byłby wynik marzeń. Tymczasem zapisów było ponad 230 tys. O tak dobrym wyniku zdecydował piątek. Ostatniego dnia zapisy złożyło bardzo dużo osób. Może wpływ na to miała poprawa koniunktury na rynkach finansowych?

Jednak redukcja w transzy inwestorów instytucjonalnych oraz cena emisyjna ustalona wyraźnie poniżej maksymalnego poziomu nie musi oznaczać udanego debiutu. Na rynku jest cały czas nerwowo i widać, że nie ma chętnych do kupowania akcji. Gdy tylko indeksy zaczynają rosnąć, zaraz zanika popyt. Pamiętajmy, że Tauron postrzegany jest jako spółka defensywna i dywidendowa, więc trudno będzie osiągnąć na debiucie wysoki zarobek. Jeśli w dniu debiutu na giełdzie będą mocne spadki, to debiut będzie nieudany. Przy dobrej sesji obstawiam 5-6 proc. przebitki. Trudno będzie powtórzyć udany debiut PZU.

Tauron da zarobić i szybko wejdzie do WIG20

Piotr Łopaciuk

analityk Erste Securities

Cena 57 gr za akcję Tauronu nie jest zaskoczeniem. 70 gr, czyli cena maksymalna z transzy drobnych inwestorów, nie oferowałaby godziwego dyskonta w IPO. Na debiucie spodziewam się wzrostu kursu do 65-70 gr. Tauron da więc zarobić i raczej uda mu się wejść do WIG20 w ramach rewizji nadzwyczajnej.

Nie zdziwiło mnie też 230 tys. inwestorów indywidualnych, którzy wzięli udział w ofercie. PZU dało zarobić 253 tys. osób, a nowa formuła wielkich prywatyzacji jest bardzo dobra. To zachęca do masowego uczestnictwa w IPO. Kolejna podobna oferta, której jednak na razie brak na horyzoncie, może cieszyć się jeszcze większym zainteresowaniem. Większość drobnych akcjonariuszy nie będzie jednak aktywna na rynku wtórnym i będzie jedynie brać udział w dużych prywatyzacjach.

Limit 5 proc. akcji Tauronu dla jednej instytucji również nie jest czymś niezwykłym, gdyż nie ma potrzeby uzupełniania popytu większym zapisem KGHM. Popyt instytucji finansowych okazał się wystarczający. Zabrakło zapisu CEZ-u, ale dla niego nie byłaby to dobra droga zdradzania zainteresowania Tauronem, który jest łakomym kąskiem dla inwestora strategicznego.

Maklerzy zadowoleni. Znów pozyskali liczną nową klientelę

Dzięki PZU w biurach

maklerskich przybyło 130

tys. rachunków. Tauron

wzbogacił je o kilkadziesiąt

tysięcy nowych klientów.

Jeszcze w połowie ubiegłego tygodnia maklerzy szacowali, że na akcje Tauronu zapisze się 130-150 tys. osób. Panowało powszechne przekonanie, że poziom zapisów z IPO PZU jest nie do powtórzenia. Tymczasem w energetycznej ofercie udział wzięło ponad 230 tys. inwestorów. To zaledwie 10 proc. mniej niż przy okazji rekordowej, kwietniowej oferty ubezpieczyciela.

— Po udanej ofercie PZU grupa inwestorów detalicznych poszła za ciosem — przyznaje Jacek Stąpała, dyrektor ds. obsługi maklerskiej BM Alior Banku.

Połowa nowych klientów

Początkowo wydawało się, że maklerzy raczej nie mają co liczyć na masowy napływ klientów. Nic bardziej mylnego.

— Jesteśmy zbudowani tym, że pojawiło się sporo nowych inwestorów. Otworzyliśmy około 1200 nowych rachunków, co stanowiło 25-30 proc. wszystkich zapisów na akcje Tauronu — szacuje Marek Jaczewski, główny specjalista do spraw IPO w BM BGŻ.

W innych biurach stosunek zleceń nowych klientów do dotychczasowych był jeszcze bardziej wyrównany.

— Otworzyliśmy 10 tys. rachunków, których właściciele zapisali się na akcje Tauronu. Stanowili oni połowę wszystkich naszych klientów, jacy złożyli zlecenia na papiery energetycznej spółki. Drugą połowę stanowiły osoby, które wcześniej wzięły udział w ofercie PZU — ocenia Jacek Stąpała.

Zadowolenia z popytu na Tauron nie ukrywa szef Beskidzkiego Domu Maklerskiego.

— Jestem bardzo zadowolony z liczby nowo otwartych rachunków. Jest ich około 3,5 tys. Nowi inwestorzy złożyli około 35 proc. zleceń na Tauron, wobec 65 proc. zapisów złożonych przez naszych klientów o dłuższym stażu — informuje Jacek Rachel, prezes BDM.

PZU w parze z Tauronem

Menedżerowie BDM cieszą się, że część klientów, którzy założyli rachunki przy debiucie PZU, nie zrezygnowała z inwestowania i zdecydowała się nabyć inne instrumenty na GPW, w tym właśnie akcje Tauronu. Brokerzy przyznają też, że spora część kupujących wciąż jest akcjonariuszami ubezpieczyciela.

— Można szacować, że z grupy, która wzięła udział w ofercie PZU i zdecydowała się na zakup akcji Tauronu, około połowy sprzedało już akcje ubezpieczyciela, a reszta wciąż je posiada. Dla tych osób mieliśmy specjalną ofertę kredytową — przyznaje Jacek Stąpała.

W innych biurach jest podobnie.

— Wielu inwestorów, którzy złożyli zapisy na PZU, zapisało się również na Tauron. Przy tym spora część inwestorów nadal trzyma akcje ubezpieczyciela, a do udziału w IPO spółki energetycznej wykorzystała nowe środki — mówi Marek Jaczewski.

Prąd przyciągnął graczy

Brokerzy podkreślają, że dla wielu inwestorów duże znaczenie miała znajomość marki.

— Przy okazji oferty Tauronu zauważyliśmy duże zainteresowanie w naszych oddziałach zlokalizowanych w regionach, gdzie spółka energetyczna jest obecna fizycznie. Chodzi głównie o część południowo-zachodnią kraju. Mogła tu zadziałać oferta lojalnościowa, która akcjonariuszom Tauronu gwarantuje zniżki w dostawie prądu — ocenia Bogusław Taźbirek, dyrektor biura analiz i informacji Noble Securities.

Swoje zrobił też zapewne udany majowy debiut PZU na GPW. Pojawiają się jednak głosy, aby przy okazji IPO Tauronu zastanowić się nad pewną modyfikacją modelu "akcjonariatu obywatelskiego".

— Biorąc pod uwagę spodziewaną redukcję na poziomie około 35 proc. dla tych inwestorów indywidualnych, którzy złożyli zapisy na maksymalną liczbę akcji, oraz ustalenie ceny emisyjnej na poziomie 57 gr, wartość przydzielonych akcji będzie opiewać na około 5 tys. zł, a nie 10 tys. zł, jak zakładano. Najprostszym rozwiązaniem byłoby podniesienie maksymalnych limitów — proponuje Marek Jaczewski.

Koniec "powszechnego akcjonariatu"?

Majowa oferta PZU, która sprawdziła model limitu zapisu na osobę i budowania akcjonariatu obywatelskiego, rozbudziła apetyt Polaków na akcje krajowych gigantów. Ponad 230 tys. osób, które wzięły udział w ofercie, to jednak około dwóch razy więcej, niż zakładano dla braku redukcji zleceń. Wartość IPO Tauronu, choć przekracza 4 mld zł, jest jednak o połowę mniejsza niż PZU. Tymczasem na horyzoncie widać jedynie GPW (debiut w IV kwartale), której oferta może mieć wartość jeszcze mniejszą — około 600 mln zł. Energetyczne grupy Energa i PAK są sprzedawane inwestorom strategicznym (teoretycznie może się to zmienić), a giełdowe debiuty spółek z grupy PKP (m.in. Intercity i Cargo) zawitają na warszawski parkiet najwcześniej w 2011 r.