Taxi-lobbing może wyjść nam na dobre

Rafał Kerger
opublikowano: 2005-09-19 00:00

Warszawscy taksówkarze chcą — o zgrozo — urzędowych cen. Na szczęście mają i lepsze pomysły.

Praca na taryfie w Warszawie obrosła w wiele mitów, szczególnie tych o cenach za przejazdy. Tymczasem stołeczni taksówkarze twierdzą, że z powodu coraz niższych cen „robią już bokami”, a ceny mają najniższe w Polsce.

— Dziś nasze najważniejsze problemy to nieuczciwa konkurencja ze strony podmiotów świadczących usługi tzw. nieregularnego przewozu osób, wzrost cen paliwa i niemożność odliczenia VAT przy kupnie paliwa i samochodów — wyliczył Paweł Biedrzycki, prezes Supertaxi.

Taksówkarze chcą zmian w prawie i ustalenia przez magistrat urzędowych cen za kilometr jazdy taksówką na przyzwoitym poziomie. Jakim? Między 1,60 zł a 1,80 zł — wyjaśniają.

Cena regulowana

— Chcielibyśmy, by gmina włączyła nas w system komunikacji miejskiej Warszawy. Takie rozwiązanie funkcjonuje w innych stolicach Europy — mówi Maciej Rogoziński, taksówkarz, przewodniczący warszawskiego NSZZ Solidarność taksówkarzy.

Innej możliwości nie ma, nie pozwalają na to przepisy prawa.

— Ustawa o cenach przyznaje radzie gminy prawo do ustalenia ceny urzędowej za przewozy taksówkami na jej terenie. Ceny urzędowe mają jednak charakter cen maksymalnych, chyba że inny organ administracji publicznej, w przepisach wydanych na podstawie ustawy, ustali inaczej — rozwiewa wątpliwości Małgorzata Cieloch z Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Polityczne wsparcie

Do reprezentowania interesów na salonach taryfiarze skaperowali już politycznych sprzymierzeńców. To Przemysław Wipler, kandydat na posła z listy PiS, i ustępujący rektor Szkoły Głównej Handlowej — Marek Rocki, kandydat na senatora popierany przez PO. Obaj panowie bez entuzjazmu odnoszą się do propozycji regulacji rynku i eliminacji konkurencji cenowej, ale inne postulaty stołecznych taksówkarzy zamierzają wprowadzać w życie.

Taksówkarz uzyskujący obroty miesięczne wysokości 4 tys. zł, jeżdżąc na stawce 1,20 zł/km, po poniesieniu najważniejszych kosztów prowadzenia działalności gospodarczej, podatków i składek ZUS ma na rękę jedynie 1,3 tys. zł. Zatem kwota płaconych przez niego podatków i składek jest wyższa niż jego dochody.

— Tak nie może być. Będziemy walczyć m.in. o prawo do odliczenia VAT przy zakupie samochodów i paliwa, zmniejszenie akcyzy na paliwo, obniżenie składek na ZUS, a także podwojenie do 20 tys. euro progu obrotów, od którego mali przedsiębiorcy stają się podatnikami VAT. Bo dziś około 50 proc. warszawskich taksówkarzy przekracza kwotę wolną od VAT — wylicza kandydat Przemysław Wipler.

Tylko przyklasnąć! Na walce taksówkarzy o mniejsze obciążenia zyskają i inni przedsiębiorcy. Specjalnych odstępstw od ustawy o VAT nikt dla stołecznych taryfiarzy przecież nie zrobi. Za to nowela obejmująca zwolnieniem wszystkich przedsiębiorców, którzy używają do działalności gospodarczej obojętnie jakiego samochodu (nie tylko ciężarowego), to już całkiem poważna i warta dyskusji zmiana.