Wiosenne fiasko nie zniechęciło właścicieli Szpitali Tczewskich, zarządzających szpitalem powiatowym w Tczewie, do kolejnych prób znalezienia inwestora. Spółka przygotowuje się do debiutu na małej giełdzie. Jak informuje Mariusz Wiórek, wicestarosta powiatu tczewskiego, akcjonariusze zdecydowali się na emisję prywatną o wartości 10-20 mln zł.
Pomorska placówka, która może pochwalić się kontraktem z Narodowym Funduszem Zdrowia wartym 47 mln zł, potrzebuje kilkunastu milionów złotych na remont i rozbudowę. Jeśli inwestorzy kupią wszystkie nowe akcje, powiat odda kontrolę nad lecznicą. Zdaniem spółki, może to zachęcić do inwestycji. Transakcja ma zostać zamknięta do końca kwietnia 2014 r.
— Być może uda się zrobić to wcześniej, choć nie będzie łatwo. To pierwsza giełdowa prywatyzacja publicznej spółki medycznej — mówi Mariusz Wiórek.
Krzysztof Jeżowski z Pharmed Consulting krytykuje pomysł tczewskiego szpitala.
— To mrzonka. Co miałoby zachęcić inwestorów giełdowych do kupienia akcji spółki nieprzynoszącej zysku, która potrzebuje znacznych kwot na modernizację? Sam rynek również nie jest perspektywiczny — nie ma szans na wzrost rentowności, ani — przynajmniej na razie — na wprowadzenie konkurencji dla publicznego płatnika — uważa Krzysztof Jeżowski.
Zdaniem eksperta, giełda ma sens w przypadku dobrze zarządzanych spółek szpitalnychz ciekawą wizją rozwoju, jak EMC Instytut Medyczny, który zadebiutował na GPW kilka lat temu. Jego zdaniem, tczewska lecznica mogłaby zostać sprzedana inwestorowi strategicznemu, ale cena musiałaby być symboliczna. Między innymi ona była punktem sporu w procesie sprzedaży akcji Szpitali Tczewskich. Wiosną, po wykruszeniu się pozostałych inwestorów, na placu pozostał giełdowy EMC.
— Powiat nie zaakceptował oferowanej ceny, załoga protestowała. Nie obyło się też bez politycznych nacisków — twierdzi Mariusz Wiórek.