Nie ma dziś właściwie branży, która mogłaby się obejść bez systemów IT. Nie maleje zatem zapotrzebowanie na informatyków. Pracodawcy wciąż narzekają na niewystarczającą liczbę kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach. To, że kłopoty kadrowe mają firmy np. na Podkarpaciu, być może nie musi dziwić. Ale problemy z obsadą stanowisk są nawet w miastach akademickich, gdzie uczelnie mają liczne kierunki z dziedziny nowych technologii. — Co z tego, że na rekrutację zgłasza się wielu chętnych? Po serii pozornie prostych testów pozostają pojedyncze osoby, którym też trzeba jeszcze poświęcić czas, aby powierzyć im odpowiedzialne zadania — uważa Wojciech Zieliński, prezes MakoLabu.
![MISTRZOWIE SŁOWA: Konsultanci i wdrożeniowcy muszą mieć duże umiejętności komunikacyjne i negocjacyjne — mówi Katarzyna Rusek, dyrektor HR w SAP Polska. [FOT. ARC] MISTRZOWIE SŁOWA: Konsultanci i wdrożeniowcy muszą mieć duże umiejętności komunikacyjne i negocjacyjne — mówi Katarzyna Rusek, dyrektor HR w SAP Polska. [FOT. ARC]](http://images.pb.pl/filtered/0be4fe19-56ac-40a5-a5b0-11383ed99544/3ac894e7-bd1b-5024-aef6-a2c8fdb74b8e_w_830.jpg)
Jaki popyt, takie zarobki
Z analiz Adecco Poland wynika, że w 2012 r. prawie 70 proc. firm planowało zatrudnienie pracowników IT.
— Duży popyt na specjalistów jest w towarzystwach ubezpieczeniowych, instytucjach finansowych, wydawnictwach, koncernach medialnych, a także w średnich i dużych przedsiębiorstwach. Na zatrudnienie mają też szansę serwisanci, administratorzy sieci, menedżerowie IT, ale najwięcej jest ofert dla programistów — twierdzi Piotr Sikorski, kierownik działu rekrutacji w firmie Rinf ICT, która specjalizuje się w outsourcingu IT.
Od kilku lat specjaliści IT są jedną z najlepiej opłacanych grup zawodowych w Polsce. Według raportu Antal International, statystyczny specjalista i menedżer IT zarabiał w 2012 r. 8950 zł brutto miesięczne. Na wyższe uposażenie mogły liczyć jedynie osoby na porównywalnych stanowiskach z sektora sprzedaży i marketingu, prawa, a także inżynierii (odpowiednio 9800, 9670 i 9520 zł).
— Choć informatycy i programiści należą do elity zarobkowej, także wśród nich występują duże dysproporcje płacowe. Różnice zależą głównie od regionu kraju, rodzaju firmy czy sektora gospodarki. A także od umiejętności i zakresu obowiązków — tłumaczy Krzysztof Plens z Sedlak & Sedlak. Mediana miesięcznego wynagrodzenia brutto administratorów sieci wyniosła 4200 zł, a tych, którzy opiekowali się systemami — 5500 zł — wynika z raportu „Wynagrodzenia na stanowiskach IT w 2012 roku”, wydanego przez Sedlak & Sedlak. Opanowanie mniej popularnych systemów operacyjnych daje większe profity. I tak osoby, które używały Windowsa, zarabiały 5500 tys. zł, ale pobory specjalistów posługujących się systemami FreeBSD, Novell, czy Unix miesiły się w przedziale 5850- 6100 tys. zł.
— Płace rosną wraz ze stażem. Najgwałtowniej w pierwszych pięciu latach pracy. Na przykład administratorzy systemów IT, którzy karierę rozpoczęli w 2012 r., otrzymywali średnio 3272 zł. Tym, którzy mieli od 2 do 3 lat stażu, płacono o ponad 1000 zł więcej. O kolejny prawie 1000 zł więcej dostawali pracownicy ze stażem od 4 do 5 lat — wskazuje Krzysztof Plens.
Charyzma i talent
Firmy dużo informatykom dają, ale i oczekiwania wobec nich mają niemałe. Przy czym nie stanowi przeszkody w zrobieniu kariery w IT brak kierunkowego wykształcenia, lecz niechęć do ciągłego rozwijania się.
— Oczywiście dzięki studiom zyskuje się merytoryczne podstawy i bazę dalszego rozwoju.
Jednak nic nie zastąpi doświadczenia, talentu, pasji. W rezultacie samouk, który ma na koncie ciekawe projekty, nierzadko jest dla pracodawców lepszym kandydatem niż absolwent dobrej uczelni — potwierdza Piotr Sikorski.
Nie chodzi tylko o kompetencje techniczne, ale też o tzw. czynniki miękkie: umiejętność pracy projektowej, odpowiedzialność za efekty, organizacja pracy. Utarło się przekonanie, że specjaliści IT to na ogół ludzie zamknięci w sobie, nieśmiali, mający problemy z budową relacji interpersonalnych. Katarzyna Rusek, dyrektor HR w SAP Polska, uważa, że ten stereotyp ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. I — co równie ważne — firmy potrzebują osób o zupełnie innym profilu psychologicznym.
— Większość naszego zespołu stanowią konsultanci, wdrożeniowcy, sprzedawcy, czyli ludzie kontaktujący się na co dzień z klientami, co wiąże się z dużymi wymaganiami co do profesjonalizmu i komunikacji czy obycia towarzyskiego — opisuje dyrektor Rusek. Dodaje, że co innego kindersztuba i miłe usposobienie, a co innego uległość, brak charakteru i własnego zdania.
— Szanując cudze opinie i racje, nasi ludzie umieją przekonać do swoich pomysłów, idei i wizji. Nie tracą gruntu pod nogami nawet wtedy, gdy rozmawiają z ludźmi o wysokim statusie: prezesami, wiceprezesami, dyrektorami finansowymi, ds. inwestycji czy departamentów IT — opowiada Katarzyna Rusek.
