Techniczne umiejętności to nie wszystko

Mirosław KonkelMirosław Konkel
opublikowano: 2013-06-05 00:00

Informatycy dyktują firmom warunki zatrudnienia? Pod warunkiem, że są naprawdę dobrzy.

Nie ma dziś właściwie branży, która mogłaby się obejść bez systemów IT. Nie maleje zatem zapotrzebowanie na informatyków. Pracodawcy wciąż narzekają na niewystarczającą liczbę kandydatów o odpowiednich kwalifikacjach. To, że kłopoty kadrowe mają firmy np. na Podkarpaciu, być może nie musi dziwić. Ale problemy z obsadą stanowisk są nawet w miastach akademickich, gdzie uczelnie mają liczne kierunki z dziedziny nowych technologii. — Co z tego, że na rekrutację zgłasza się wielu chętnych? Po serii pozornie prostych testów pozostają pojedyncze osoby, którym też trzeba jeszcze poświęcić czas, aby powierzyć im odpowiedzialne zadania — uważa Wojciech Zieliński, prezes MakoLabu.

MISTRZOWIE SŁOWA: Konsultanci i wdrożeniowcy muszą mieć duże umiejętności komunikacyjne i negocjacyjne — mówi Katarzyna Rusek, dyrektor HR w SAP Polska. [FOT. ARC]
MISTRZOWIE SŁOWA: Konsultanci i wdrożeniowcy muszą mieć duże umiejętności komunikacyjne i negocjacyjne — mówi Katarzyna Rusek, dyrektor HR w SAP Polska. [FOT. ARC]
None
None

Jaki popyt, takie zarobki

Z analiz Adecco Poland wynika, że w 2012 r. prawie 70 proc. firm planowało zatrudnienie pracowników IT.

— Duży popyt na specjalistów jest w towarzystwach ubezpieczeniowych, instytucjach finansowych, wydawnictwach, koncernach medialnych, a także w średnich i dużych przedsiębiorstwach. Na zatrudnienie mają też szansę serwisanci, administratorzy sieci, menedżerowie IT, ale najwięcej jest ofert dla programistów — twierdzi Piotr Sikorski, kierownik działu rekrutacji w firmie Rinf ICT, która specjalizuje się w outsourcingu IT.

Od kilku lat specjaliści IT są jedną z najlepiej opłacanych grup zawodowych w Polsce. Według raportu Antal International, statystyczny specjalista i menedżer IT zarabiał w 2012 r. 8950 zł brutto miesięczne. Na wyższe uposażenie mogły liczyć jedynie osoby na porównywalnych stanowiskach z sektora sprzedaży i marketingu, prawa, a także inżynierii (odpowiednio 9800, 9670 i 9520 zł).

— Choć informatycy i programiści należą do elity zarobkowej, także wśród nich występują duże dysproporcje płacowe. Różnice zależą głównie od regionu kraju, rodzaju firmy czy sektora gospodarki. A także od umiejętności i zakresu obowiązków — tłumaczy Krzysztof Plens z Sedlak & Sedlak. Mediana miesięcznego wynagrodzenia brutto administratorów sieci wyniosła 4200 zł, a tych, którzy opiekowali się systemami — 5500 zł — wynika z raportu „Wynagrodzenia na stanowiskach IT w 2012 roku”, wydanego przez Sedlak & Sedlak. Opanowanie mniej popularnych systemów operacyjnych daje większe profity. I tak osoby, które używały Windowsa, zarabiały 5500 tys. zł, ale pobory specjalistów posługujących się systemami FreeBSD, Novell, czy Unix miesiły się w przedziale 5850- 6100 tys. zł.

— Płace rosną wraz ze stażem. Najgwałtowniej w pierwszych pięciu latach pracy. Na przykład administratorzy systemów IT, którzy karierę rozpoczęli w 2012 r., otrzymywali średnio 3272 zł. Tym, którzy mieli od 2 do 3 lat stażu, płacono o ponad 1000 zł więcej. O kolejny prawie 1000 zł więcej dostawali pracownicy ze stażem od 4 do 5 lat — wskazuje Krzysztof Plens.

Charyzma i talent

Firmy dużo informatykom dają, ale i oczekiwania wobec nich mają niemałe. Przy czym nie stanowi przeszkody w zrobieniu kariery w IT brak kierunkowego wykształcenia, lecz niechęć do ciągłego rozwijania się.

— Oczywiście dzięki studiom zyskuje się merytoryczne podstawy i bazę dalszego rozwoju.

Jednak nic nie zastąpi doświadczenia, talentu, pasji. W rezultacie samouk, który ma na koncie ciekawe projekty, nierzadko jest dla pracodawców lepszym kandydatem niż absolwent dobrej uczelni — potwierdza Piotr Sikorski.

Nie chodzi tylko o kompetencje techniczne, ale też o tzw. czynniki miękkie: umiejętność pracy projektowej, odpowiedzialność za efekty, organizacja pracy. Utarło się przekonanie, że specjaliści IT to na ogół ludzie zamknięci w sobie, nieśmiali, mający problemy z budową relacji interpersonalnych. Katarzyna Rusek, dyrektor HR w SAP Polska, uważa, że ten stereotyp ma niewiele wspólnego z rzeczywistością. I — co równie ważne — firmy potrzebują osób o zupełnie innym profilu psychologicznym.

— Większość naszego zespołu stanowią konsultanci, wdrożeniowcy, sprzedawcy, czyli ludzie kontaktujący się na co dzień z klientami, co wiąże się z dużymi wymaganiami co do profesjonalizmu i komunikacji czy obycia towarzyskiego — opisuje dyrektor Rusek. Dodaje, że co innego kindersztuba i miłe usposobienie, a co innego uległość, brak charakteru i własnego zdania.

— Szanując cudze opinie i racje, nasi ludzie umieją przekonać do swoich pomysłów, idei i wizji. Nie tracą gruntu pod nogami nawet wtedy, gdy rozmawiają z ludźmi o wysokim statusie: prezesami, wiceprezesami, dyrektorami finansowymi, ds. inwestycji czy departamentów IT — opowiada Katarzyna Rusek.