Technologia rewolucjonizuje handel

Marta Bellon
opublikowano: 2015-05-28 00:00

Nowe rozwiązania sprawdzają się i w handlu elektronicznym, i tradycyjnym. Bardziej łączą, niż dzielą.

Beacon. Smartfon. NFC. Te trzy obcobrzmiące nazwy rewolucjonizują handel. Do końca tego roku prawie jedna trzecia sklepów w USA i 15- -20 proc. w Wielkiej Brytanii zainstaluje beacony, czyli niewielkie nadajniki, które komunikują się z tabletami i smartfonami klientów. W tym samym czasie na świecie 5 proc. smartfonów z NFC, czyli technologią umożliwiającą komunikację pomiędzy różnymi urządzeniami, zostanie użytych do płatności mobilnych przynajmniej raz w miesiącu.

O tym, że technologie cyfrowe są ogromną szansą dla handlowców, którzy dzięki ich wykorzystaniu mogą ułatwić konsumentom zakupy, a jednocześnie zdobyć ich lojalność, przekonują eksperci firmy doradczej Deloitte w raporcie „The Deloitte Consumer Review. Digital Predictions 2015”. Pogoń za klientem, dosłowna i metaforyczna, sięga początków handlu. Nowe technologie znacznie ją ułatwiają. Wspomniane beacony umożliwiają precyzyjne zlokalizowanie klienta, poznanie jego zwyczajów zakupowych i informowanie go o promocjach już w momencie przekroczenia progu sklepu. A technologia NFC szybkie dokonaniepłatności za pomocą telefonu komórkowego. W badaniach przeprowadzonych w Wielkiej Brytanii 45 proc. właścicieli smartfonów zadeklarowało, że chce, aby sprzedawcy wysyłali im wiadomości, a 33 proc. z nich przyznało, że te spersonalizowane mają wpływ na ich decyzje zakupowe. To woda na młyn dla przedsiębiorców i speców od marketingu. Ale Jakub Rosiecki, menedżer w dziale konsultingu Deloitte, ostrzega, że sprzedawcy powinni uważać, by nie przekroczyć cienkiej granicy, bo wciąż wielu klientów nie życzy sobie tego typu kontaktów i odbiera je jako wkraczanie w ich prywatną sferę.

— Otwarte pozostaje też pytanie, czy zdobyte z pomocąbeaconów dane osobowe konsumentów są prawidłowo zabezpieczone i chronione — mówi Rosiecki. Według raportu Deloitte narzędziem, dzięki któremu handel tradycyjny może uzupełniać się ze sprzedażą internetową, jest system „zamów online — odbierz w sklepie”. W Europie liczba lokalizacji w tym modelu ma wzrosnąć w tym roku do pół miliona (+20 proc. w stosunku do ubiegłego roku). Umożliwia on klientom sklepów odbiór towarów zakupionych online w wyznaczonych miejscach, np. paczkomatach lub lodówkomatach czy punktach na poczcie i stacji kolejowej. © Ⓟ