Tego jeszcze nie było

Kamil Zatoński
opublikowano: 14-02-2007, 00:00

Awaria wstrzymała handel na ponad trzy godziny. Wiadomo, 13...Tak długiej przerwy w handlu w historii GPW nie było. Nikt jednak nie panikował. Wszystko pozostawało pod kontrolą.

Awaria jednego z urządzeń po godzinie 10.00 uniemożliwiła łączność między giełdą a niektórymi domami maklerskimi. Władze Giełdy Papierów Wartościowych (GPW) w Warszawie postanowiły zawiesić notowania. Argumentowano, że wszyscy powinni mieć równy dostęp do rynku. Notowania zawieszono od godz. 10.37, choć odczyt indeksów zaciął się już o godz. 10.08. Przez blisko godzinę najbardziej zdezorientowani byli grający na kontraktach terminowych na indeksy, bo wartość instrumentów bazowych pozostawała bez zmian.

Dariusz Kułakowski, dyrektor ds. technicznych GPW, tłumaczył, że awaria dotknęła jedno z urządzeń (tzw. switch) tworzących sieć telekomunikacyjną, łączącą giełdę z brokerami.

— Nie było to uszkodzenie fizyczne. Diagnozujemy, co dokładnie przyczyniło się do awarii — mówił Dariusz Kułakowski.

— System transakcyjny działał prawidłowo — podkreślał Ludwik Sobolewski, prezes giełdy.

To bardzo ważne, gdyż na pożegnanie ze stanowiskiem jego poprzednik Wiesław Rozłucki chwalił się w wywiadzie dla „PB”, że dzięki systemowi Warset tzw. wskaźnik dostępności, czyli stosunek liczby godzin ze sprawnym systemem do liczby godzin handlu w ogóle, wyniósł aż 99,99 proc. Był to jeden z najlepszych wyników na świecie.

 

Raczej nie hakerzy

Sprawę awarii badają nie tylko pracownicy GPW, ale też kontrolerzy Komisji Nadzoru Finansowego. Na wczorajszej konferencji Ludwik Sobolewski wykluczył możliwość ataku hakerów. Jednak po chwili stwierdził, że „na tę chwilę wykluczyć możemy niewiele przyczyn”. Prezes giełdy unikał też odpowiedzi na pytanie, czy inwestorzy mogą rościć prawo do odszkodowania.

 

Siła wyższa

Wszystkie zlecenia, które weszły do systemu do momentu zawieszenia notowań, a nie zostały wykonane, zostały przyjęte do realizacji po wznowieniu. Między godz. 12.50 a 14.00 przeprowadzono fazę poprzedzającą rozpoczęcie notowań.

— Zdecydowaliśmy się na taki harmonogram, by domy maklerskie mogły umożliwić klientom potwierdzenie zleceń — dodaje Ludwik Sobolewski.

Jaka była reakcja graczy?

— Do paniki nie doszło. Inwestorzy spokojnie przyjęli problemy techniczne. Wiadomo, że to siła wyższa i tu trudno mieć do kogoś pretensje. Podobne — choć nie tak długie — przerwy już się zdarzały. Zwykle podczas burz. Żartowaliśmy, że zamokły studzienki z siecią przekazującą dane między giełdą i domami maklerskimi — mówi Marek Przytuła, makler Millennium DM.

W tym i innych domach maklerskich na bieżąco pojawiały się komunikaty o problemach technicznych giełdy i terminie wznowienia przyjmowania zleceń oraz przeprowadzania transakcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane