Oferta publiczna w listopadzie ubiegłego roku nie wyszła, bo oczy rynku zwrócone były na Energę czy PKP Cargo i nikt nie dostrzegł malucha z NewConnect — tak Marek Montoya, członek zarządu Tele-Polska Holding, tłumaczy przyczyny opóźnienia przenosin spółki na główny parkiet warszawskiej giełdy. Teraz jednak wszystko ma być już gotowe i IPO spółki, na którą w grudniu UKE nałożył 1,9 mln zł kary za „naruszenie praw konsumentów”,od czego się odwołano, ma zostać wznowione.
— Przenosimy się na GPW z przygodami, ale zamierzamy wkrótce wrócić z ofertą na rynek. Czekamy tylko na sygnał z nadzoru. Warunki emisji właściwie się nie zmieniają — chcemy pozyskać około 20 mln zł, a pieniądze przeznaczymy przede wszystkim na zdobywanie klientów indywidualnych — mówi Marek Montoya. Tele-Polska Holding prowadzi działalność przez pięć spółek zależnych. Zajmują się one głównie świadczeniem usług telekomunikacyjnych dla klientów indywidualnych i biznesowych oraz hurtem telekomunikacyjnym. Przychody grupy w ubiegłym roku sięgnęły 210,5 mln zł, czyli były o 300 tys. zł niższe niż rok wcześniej. Wyraźnie skoczyła jednak rentowność — Tele- Polska miała 7,77 mln zł czystego zysku, czyli o 48 proc. więcej niż rok wcześniej. Ma być jeszcze lepiej — prognozy zakładają 250,1 mln zł przychodów w tym i 364,5 mln zł w przyszłym roku.
— Prognozy są oparte na konserwatywnych założeniach. Zaczynaliśmy jako spółka skupiona na hurcie — dziś odgrywa on coraz mniejszą rolę i nie będzie już rozwijany, choć utrzymamy go, dopóki przynosi zyski. Rozwijamy natomiast ofertę dla klientów indywidualnych, głównie telekomunikacyjną, ale zaczynamy sprzedawać energię, a myślimy też o wejściu w produkty finansowe, np. ubezpieczenia — mówi Marek Montoya.