Telefon do sanepidu

Adam Sofuł
opublikowano: 2007-02-09 00:00

Kilkanaście dni temu w natłoku doniesień o nieustannej rekonstrukcji rządu i dociekań, czyje DNA jeszcze przebadać, oraz o konkursie na wylosowanie najfajniejszej teczki — nieco umknęła elektryzująca informacja, że w bydgoskich sklepach pojawiła się zatruta mąka. Jeden z naukowców odkrył, że są w niej mikotoksyny. Informacje na ten temat swoją klarownością przypominały doniesienia o możliwych roszadach w rządzie — do dziś nie wiadomo, kto mąkę wyprodukował i jaka była skala zjawiska.

Przypomina to sytuację z 1692 r., kiedy w osadzie Salem w Nowej Anglii dwie dziewczynki Betty Paris i Abigail Williams stwierdziły, że zostały zaczarowane. Zachowywały się dziwnie. Z tygodnia na tydzień nawiedzonych przybywało. Doszło do procesu. Przyjęto w nim dziwaczną zasadę, że przyznanie się do czarów skutkuje uwolnieniem, zaś ten, kto się tego zapierał, kończył na szubienicy.

Wydarzeniom poświęcono dziesiątki dramatów, książek i filmów (z dramatem Arthura Millera na czele). W końcu do roboty wzięli się biolodzy i botanicy. Prześledzili pogodę w latach poprzedzających okres czarów i doszli do wniosku, że sprzyjała ona rozwojowi choroby zboża — sporyszowi. Grzyb wytwarza mikotoksyny. Niektórzy przypisują im powodowanie zaburzeń psychicznych i wskazują, że to swego rodzaju naturalne LSD.

Inni naukowcy poszli tym tropem jeszcze dalej. Maria Mattosian z Uniwersytetu Maryland sformułowała hipotezę, że rewolucyjny chaos we Francji w 1789 r. także wywołany był narkotycznym amokiem spowodowanym spożywaniem mąki ze sporyszem (ach, ci amerykańscy naukowcy, potrafią udowodnić właściwie wszystko). Na poparcie tej tezy wskazuje, że latem 1789 r. paryscy lekarze zanotowali nadzwyczaj liczne przypadki apopleksji i depresji.

Badania te mogą wyjaśnićprzyczynę obecnych gonitw politycznych i rozbijania starego układu. Każdy członek postkomunistycznego układu robi przecież dokładnie to, co niegdyś czarownice — paktuje z diabłem, lata do odległych miejsc na miotłach, nielegalnie gromadzi się na sabatach, czci diabła, kopuluje z inkubami lub sukubami, sprowadza choroby, śmierć, bezpłodność ludzi i zwierząt, profanuje hostię i mszę świętą, powoduje gradobicie, niszczy plony i zjada dzieci. Być może dziennikarze usiłujący dociec sensu kolejnych roszad rządowych i dopatrzyć się racjonalności w poczynaniach polityków niepotrzebnie zamęczają pytaniami socjologów, politologów czy ekonomistów. Może wystarczyłby jeden telefon do sanepidu.