Telefony komórkowe wypierają bipery

Karol Wieczorek
opublikowano: 1998-12-07 00:00

Telefony komórkowe wypierają bipery

Systemy przywoławcze stoją na rozdrożu

LICZ NA PAGER: W ostatnim czasie zaobserwowaliśmy powrót całkiem licznego grona klientów komercyjnych. Przyczyna powrotów wynika z rachunku ekonomicznego — twierdzi Artur Alinowski, kierownik działu technicznego w Polpagerze.

Przyszłość systemów przywoławczych w Polsce stoi pod znakiem zapytania. W ciągu dwóch lat pagingowi ubyło około 60 proc. klientów. Nikt nie chce zająć się dostosowaniem do europejskiego standardu Ermes.

Systemy przywoławcze stanowią margines polskiego rynku radiokomunikacyjnego. Spośród istniejących 40 publicznych sieci pagingowych zaledwie 5 liczy się na rynku. Posiadają one od tysiąca do kilkunastu tysięcy klientów jednak od dwóch lat ich liczba systematycznie spada. Łącznie mają 30-40 tys. klientów. Złośliwi twierdzą, iż od momentu pojawienia się cyfrowej telefonii komórkowej liczba klientów sieci przywoławczych spadła o blisko 60 proc. Mniej złośliwi mówią, że odsetek ten wynosi „jedynie” 40 proc.

Kilku operatorów było jednak zmuszonych wzbogacić asortyment sprzedawanych produktów o telefony komórkowe i akcesoria. Istniejące sieci przywoławcze bronią się przed utratą najwierniejszych klientów, wprowadzając liczne usługi dodatkowe, których nie potrafią zapewnić operatorzy komórkowi. Najpopularniejsze z nich to podawanie notowań giełdowych i kursów walut oraz prognoza pogody.

Sytuacja operatorów sieci przywoławczych jest bardzo niepewna. Przyznają oni, że od dłuższego czasu nie prowadzą nowych inwestycji. Najwyraźniej widać to w sferze dostosowywania systemów działających w Polsce do europejskiego standardu Ermes. Jego wprowadzenie wymaga ujednolicenia częstotliwości pracy sieci na 169 MHz, a to wymagałoby od znacznej części operatorów wymiany sprzętu.

— Terytorium naszego kraju jest białą plamą na mapie Europy. Nie ma chętnych do wprowadzenia standardu Ermes. Częstotliwości, które z myślą o nim zarezerwowaliśmy kilka lat temu pozostają nie wykorzystane — mówi Grzegorz Pachniewski, dyrektor w Państwowej Agencji Radiokomunikacyjnej.