Telegram ma już 100 mln użytkowników

Łukasz OstruszkaŁukasz Ostruszka
opublikowano: 2016-02-24 22:00

Spokojnie, świat nie cofnął się w czasie o dwa wieki. Popularność zyskuje aplikacja o takiej nazwie

Dwa i pół roku temu uruchomiliśmy Telegram. Następnie powiedzieliście o nim swoim przyjaciołom i współpracownikom. A oni powiedzieli swoim przyjaciołom i współpracownikom. I zaczęliśmy rosnąć.

10 KROKÓW ZA LIDEREM:
10 KROKÓW ZA LIDEREM:
Światem rządzą dziś smartfony, a smartfonami aplikacje do przesyłania wiadomości. Telegram szybko rośnie, ale ma przed sobą jeszcze sporo pracy, bo 100 mln użytkowników to ciągle 10 razy mniej niż 1 mld, które korzystają z komunikatora WhatsApp należącego do Facebooka. Prywatność może być najcenniejszym aktywem na tym rynku.
Bloomberg

Teraz Telegram ma ponad 100 mln aktywnych użytkowników miesięcznie — napisali twórcy aplikacji na stronie internetowej. 100 mln robi wrażenie, bo aplikacja zadebiutowała w sierpniu 2013 r. Nawet w internetowej rzeczywistości jest więc dopiero dzieckiem. Twórcy pochwalili się też informacją, że każdego dnia rejestruje się 350 tys. osób, a serwis przesyła dziennie 15 mld wiadomości.

Takie liczby to już nie przelewki. Telegram przyciąga użytkowników obietnicą zachowania tajemnicy. Dane internautów są dziś tak cenne jak złoto czy ropa, a ślady zostawiane w sieci przez przeciętnego użytkownika stanowią mapę jego pragnień, marzeń, konsumenckich zwyczajów i relacji, które tworzy. Na wszystkim można zarobić, wszystko ma swoją wartość.

Telegram i inne tego typu serwisy zyskują na popularności, bo ludzie zaczynają mieć dosyć zaglądania do ich wnętrza. Aplikacja została stworzona przez braci Nikołaja i Pawła Durowów, którzy nie ukrywają, że ich celem była możliwość komunikowania się z rodziną i przyjaciółmi bez nadzoru rosyjskiego rządu. Paweł Durow nie jest w Rosji byle kim — media okrzyknęły go swego czasu mianem „rosyjskiego Zuckerberga”. Śmiałe porównanie do twórcy Facebooka nie jest pozbawione sensu, bo był on założycielem popularnego w Rosji i innychkrajach Europy Wschodniej portalu VKontakte, działającego na podobnych zasadach jak Facebook. Nowe dziecko Pawła Durowa i jego brata, czyli Telegram, jest dostępny na różnych urządzeniach i systemach operacyjnych: od mobilnych systemów Android i iOS po Windowsa, Linuksa i Mac OS na komputerach stacjonarnych. Twórcy aplikacji zapewniają, że przesyłane wiadomości są szyfrowane i podlegają samozniszczeniu, czyli mogą być automatycznie usuwane po przeczytaniu.

Aplikacja szybko zyskała na popularności wśród osób, które cenią sobie prywatność. Sporo fanów ma także w krajach, w których występują, polityczne napięcia. Agencja Bloomberg donosi, że największą bazę użytkowników Telegram ma w Iranie, gdzie narzędzie zainstalowało 20 mln osób. Jakiś czas temu właściciele aplikacji znaleźli się pod ogniem krytyki z powodu oskarżeń o to, że Telegram służy do komunikacji terrorystom.

— Zawsze znajdą się osoby, które będą nadużywać technologii — mówi Paweł Durow, zapewniając, że ludzie chcący wykorzystać aplikację do przestępstw stanową maleńki skrawek bazy, a twórcy aplikacji prowadzą walkę z organizacjami terrorystycznymi, kasując ich konta.

Paweł Durow chce, aby Telegram pozostał darmową aplikacją, choć przygląda się możliwym modelom biznesowym. Nie jest tajemnicą, że rozwój aplikacji był finansowany z jego kieszeni — gotówki uzyskanej ze sprzedaży VKontakte.