TVP pogubiła się w zawiłościach nowelizacji ustawy. Kłopoty mają jej kontrahenci
Gigantyczny bałagan — to najłagodniejsze określenie zamieszania, na którym cierpią firmy producenckie.
Niedawno opisywaliśmy problem z VAT firm hydrotechnicznych. Sprawa sprowadzała się do tego, czy przy niektórych pracach portowych stosować zerową stawkę czy maksymalną. Vatowski problem podatkowy pojawił się tym razem w branży medialnej. Sprawcami są niejasne prawo i TVP.
— Serial "Ranczo" najpierw miał wstrzymane płatności. Potem nasze faktury były opłacane, ale tylko kwoty netto. Potem płacono nam faktury z 8-procentowym VAT — mimo że cały czas obowiązywała stawka 23 proc. W końcu wszystko zostało wyrównane jednego dnia. Doszło do tego w drugiej połowie czerwca — mówi Maciej Strzembosz, prezes Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych, szef firmy producenckiej "Studio A", wchodzącej w skład giełdowej ATM Grupy.
Jak to możliwe, że tak poważna firma w ciągu kilku miesięcy tyle razy zmieniała zdanie? Na początku roku, po nowelizacji ustawy o VAT, pojawiła się w TVP interpretacja mówiąca, że producenci seriali telewizyjnych mogą wystawiać publicznemu nadawcy faktury za produkcje z obniżoną, 8-procentową stawką. Producenci, którzy od zawsze stosowali maksymalną stawkę (do końca 2010 roku było to 22 proc.), na żądania publicznego nadawcy nie chcieli się zgodzić. Sytuacji nie ułatwiał bałagan we władzach TVP. Dopiero w marcu w TVP pojawił się nowy prezes — Juliusz Braun (na początku był tylko p. o. prezesa).
— Gdy przyszedłem do TVP, uznałem tę sprawę za jedną z najpilniejszych do rozwiązania. Firmy z nami współpracujące nie dostawały pieniędzy, więc zdecydowałem, że trzeba opłacać im faktury, przynajmniej z 8-procentową stawką VAT. Przyjęliśmy korzystniejszą dla nas wersję, by nie narazić się na zarzut marnotrawienia publicznych pieniędzy. W pewnym momencie producenci zaczęli dostawać interpretacje z urzędów skarbowych o konieczności naliczania 23-procentowej stawki. Wtedy zaczęliśmy wypłacać faktury z 23-procentowym VAT — mówi Juliusz Braun.
W kwietniu odbyło się w Ministerstwie Finansów spotkanie, na którym publiczny nadawca usłyszał, że obowiązuje go maksymalna stawka. Z informacji, które mamy, wynika, że płatności wyrównał dużo później. Czy wszystkie i czy wszystkim?
Pożyczki na VAT
— Czekamy na interpretację Urzędu Skarbowego. Gdy ją dostaniemy, będziemy mogli policzyć, z jakimi płatnościami zalega nam TVP i zastanowić się, co z tym dalej zrobić. Musieliśmy wziąć pożyczki, by opłacić VAT, który powinna była opłacać TVP — mówi Ewa Krajczyńska-Śmietana, członek zarządu Artrama, producenta serialu "Na dobre i na złe".
To jednak nie koniec sporów TVP i producentów. Telewizja publiczna, która dwa lata temu miała gigantyczną stratę netto, wciąż szuka możliwości poprawy płynności.
— TVP ma kolejny pomysł. Chce płacić nam zaliczki przy produkcji serialu, a całą kwotę wypłacać po emisji. Już teraz producenci ponoszą koszty przygotowań do produkcji. Wprowadzenie pomysłu TVP w życie sprawiłoby, że producenci jeszcze bardziej obciążeni byliby ryzykiem kredytowania produkcji — mówi Maciej Strzembosz.
Inspiracja dla fiskusa
Produkcje seriali dla Telewizji Polskiej to tylko część rynku. Ale ponieważ TVP zwróciła uwagę urzędów skarbowych na sprawę VAT w związku z produkcjami telewizyjnymi, teraz można się spodziewać analizy podatku przez fiskusa w powiązanych obszarach.
— W interpretacji ministerialnej bardzo wyraźnie się mówi, że VAT za prawa autorskie jest taki sam jak za usługi produkcyjne. Słyszeliśmy, że niektóre stacje telewizyjne naliczały różne stawki za prawa autorskie, a inne — za usługi produkcyjne w ramach jednej usługi [produkcji seriali telewizyjnych — przyp. red.]. Teraz być może będą musiały dokonać korekty — mówi Maciej Strzembosz.
— Nas to nie dotyczy — ucina Karol Smoląg, rzecznik Grupy TVN.
Inna sprawa, że specjaliści zastanawiają się nad zasadnością interpretacji skarbówki, która jest podstawą do zastosowania 23-procentowego VAT.
— Urzędy skarbowe z natury rzeczy próbują ograniczyć możliwości stosowania preferencyjnej stawki. W tym przypadku stanowisko izby skarbowej jest nadinterpretacją prawa. Z interpretacji wynika, że tylko nadawcy telewizyjni mogą korzystać z obniżonej stawki. A przepisy mówią, że nie jest ona ograniczona tylko do nich — mówi Elżbieta Mucha, doradca podatkowy, była wiceminister finansów.