Ten rok na GPW będzie lepszy niż 2007

Janusz Palicki, Nasz Rynek Kapitałowy
opublikowano: 2008-01-04 13:56

Tak przynajmniej uważa Ludwikiem Sobolewskim, prezes Giełdy Papierów Wartościowych. Na co liczy? 

Nasz Rynek Kapitałowy: Jaki będzie ten rok na naszej giełdzie?

Ludwik Sobolewski: Szczerze odpowiem na to pytanie: uważam, że 2008 r. będzie nawet lepszy od mijającego. Indeksy nie będą wprawdzie rosły w dużym tempie, ale systematycznie będą rosły obroty, a wzrosty będą przeważać nad spadkami. Tak zwane rekordy indeksów są bardzo zawodną miarą koniunktury czy dobrej prognozy na przyszłość. Jeśli czegoś bym się miał bać, to właśnie wyskoków nadmiernej euforii. Nie spodziewam się globalnej dekoniunktury, a podstawy wzrostu gospodarczego w Polsce są mocne. Będzie dużo nowych spółek różnej wielkości i znowu sporo kapitału pozyskanego zarówno w pierwszych ofertach publicznych, jak i przez spółki już notowane na GPW. Będzie też umacniała się rola naszej giełdy jako rynku przyciągającego międzynarodowych emitentów i inwestorów.

Co jest największym zagrożeniem dla warszawskiego parkietu?

Czynnikiem ryzyka jest sytuacja na rynkach światowych, ale nie należy w jego szacowaniu przesadzać. Mówienie o kryzysie finansowym ma czasem funkcję samospełniającej się przepowiedni. Media finansowe powinny o tym pamiętać. W pewnym sensie jedziemy przecież na tym samym wózku. Hossę podtrzyma dopływ nowego kapitału i dopływ na giełdę nowych przedsiębiorstw, a równolegle z tym – postępy w tworzeniu przez GPW sieci instytucji pośredniczących i powiększanie się branży maklerskiej w Polsce. To jeden z kluczowych czynników dalszego rozwoju rynku.

Czy wiąże Pan jakieś nadzieje w związku z planami wznowienia prywatyzacji przez nowy rząd?

Tak, giełda potrzebuje dużych firm, ale nie tylko takich, które dodadzą nam kapitalizacji, lecz także takich, które poprawią relację między kapitalizacją w wolnym obrocie a kapitalizacją ogółem. Ta relacja nie jest obecnie zbyt dobra. Ukształtowała się na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat i trudno będzie to zmienić, ale wielkie prywatyzacje, a także wyjście przez Skarb Państwa przynajmniej z części pakietów w spółkach już sprywatyzowanych poprzez GPW, przyspieszyłoby tę zmianę.

Słychać głosy krytyków mówiących, że spora część debiutów to tak zwana drobnica, nie warta uwagi poważnych inwestorów. Nie poprawia znacząco ani płynności, ani kapitalizacji giełdy.

Coś w tym jest, może nawet dużo, ale dlaczego miałoby to być powodem do krytyki? To, że giełda jest otwarta dla spółek małych i średnich, buduje jej rolę w gospodarce. A co znaczy ten zarzut, że spółki te są niegodne uwagi poważnych inwestorów? Czy wyspecjalizowane w segmencie SME fundusze inwestycyjne to inwestorzy niepoważni? To jasne, że GPW musi stać na spółkach o różnej kapitalizacji, i siłę rynku budują w największym stopniu firmy wielkie. Wielkie nie tylko kapitalizacją, ale też wielkością free float. Jednak popisywanie się taką krytyką jest moim zdaniem dowodem niezrozumienia jak przebiegają procesy na naszym rynku kapitałowym, więc wyrazem pseudofachowości.

Jakich dużych firm możemy się spodziewać w tym roku na parkiecie?

Firmy z branży energetycznej, jako wynik prywatyzacji. Firmy zagraniczne, przy czym będziemy stosować mocniejszą niż w ubiegłym roku politykę obliczoną na przesunięcie płynności na nasz rynek. Firmy z sektora prywatnego – i tu początek roku powinien być bardzo dobry, wraz z upublicznieniem Polsatu Cyfrowego. Być może Skarb Państwa zmniejszy zaangażowanie w niektórych dużych firmach już notowanych. To nie będzie wówczas nowa spółka, ale będzie to nowa jakość. Płynność jest najważniejszym parametrem rynku.

Jak szybko będzie rósł NewConnect? Czy planowane są jakieś zmiany w jego funkcjonowaniu?

Będzie rósł szybko, nawet bardzo szybko, bo to jest bardzo dobrze pomyślany projekt, a w dodatku taki, nad którym stale pracujemy. Rozmawiamy z rynkiem, a ta grupa ludzi na GPW, która przez kilkanaście miesięcy tworzyła NewConnect i przed 30 sierpnia spotykała się dwa, trzy razy w tygodniu, teraz nadal pracuje, tylko rzadziej się spotyka. Tym rynkiem trzeba zarządzać. Tak, to najlepszy przykład na to, że rozwojem rynku można w pewnym stopniu zarządzać, tak jak życiem każdego produktu. Powiedziałbym, że jest to tym łatwiejsze, im produkt jest bardziej złożony, bo wtedy jest wiele składników, które można poprawiać i udoskonalać. W tym sensie NewConnect jest na szczęście ogromnie złożonym produktem.

Ile spółek będzie notowanych w Warszawie w końcu roku na rynku podstawowym, a ile na NewConnect?

Jeszcze tego dokładnie nie szacowałem. Na pewno co najmniej 50 firm pojawi się na głównym rynku i co najmniej 80 na New Connect, a więc na głównym rynku będzie w sumie około 400 firm, a na NewConnect ponad 100.

Więcej przeczytasz w najnowszym wydaniu "Naszego Rynku Kapitałowego".