Dane makro w Stanach Zjednoczonych, wyniki spółek amerykańskich i europejskich, posiedzenie Fed i Rady Polityki Pieniężnej oraz program gospodarczy rządu wyznaczą kierunek giełdowych indeksów na najbliższą przyszłość.
Z Ameryki
Nie wierzę w to, co Amerykanie już uwierzyli — w odbicie typu V już na przełomie pierwszego i drugiego kwartału. Jest za to możliwe lekkie ożywienie, które zasadniczo wyników spółek nie poprawi. Takie ożywienie sygnalizuje raport o wskaźnikach wyprzedających (LEI), które trzeci kolejny raz mocno wzrosły. R. Bernstein z Merrill Lynch — z którym się całkowicie zgadzam — napisał swoim klientom memorandum o tym, że spółki TMT są przewartościowane. Wielu analityków od dawna to mówi, co rynek na razie lekceważy, ale przyjdzie taki czas, że przestanie.
Z pierwszego wystąpienia A. Greenspana inwestorzy wyciągnęli wnioski, iż gospodarce grożą liczne niebezpieczeństwa i obniżka stóp w końcu stycznia jest konieczna. Byłem taką interpretacją bardzo zdziwiony — odczytałem inaczej wystąpienie i uważałem, że obniżki stóp nie powinno być. W czasie poprzedniego weekendu J. Berry w „Washington Post” napisał, że kilku członków Fed było zdumionych oceną wystąpienia A. Greenspana przez rynek i, że jest więcej niż prawdopodobne, iż szef Fed zaproponuje, żeby stopy pozostawić bez zmian. Od tego momentu było pewne, co szef Fed powie we czwartek. Oczywiście był bardzo optymistyczny stwierdzając, że dno recesji już prawdopodobnie zostało osiągnięte. Teraz, według sondażu Reuters'a, 22 na 24 ekonomistów mówi, że obniżki na posiedzeniu w tym tygodniu nie będzie — przedtem tak twierdziło zaledwie trzech.
Indeksy po początkowej euforii zachowały się średnio. Jest jedna, korzystna dla byków, możliwość wytłumaczenia takiego zachowania rynku. Od publikacji w Washington Post wszyscy mniej więcej wiedzieli, co powie A. Greenspan. Rynek mógł się zachować według zasady „kupuj pogłoski, sprzedawaj fakty”. Dopiero w następnych dniach mogą pokazać się skutki tej wypowiedzi. Negatywne dla byków jest zaś to, że wystąpienie jednoznacznie likwiduje nadzieje na obniżkę stóp w tym tygodniu – nie ma pod co grać. Wynik posiedzenia Fed nie jest więc tak ważny, chociaż istotne jest, jaki będzie komunikat.
Zalew danych
Wiele mogą za to zmienić dane makro, których w tym tygodniu będzie bardzo dużo. W poniedziałek otrzymamy dane o sprzedaży nowych domów. We wtorek są zamówienia na dobra trwałego użytku i indeks zaufania konsumentów. W środę opublikowany zostanie PKB za IV kwartał. Chicago PMI i wydatki Amerykanów w czwartek też mogą zmienić obraz rynku. W końcu w piątek przedstawione zostaną zarówno dane o bezrobociu, jak i kolejna ocena indeksu nastroju Uniwersytetu Michigan. Inwestorzy będą wypatrywali oznak nadchodzącego ożywienia. Każde dane gorsze od oczekiwań będą powodowały wyprzedaż akcji. Nieco tylko lepsze niczego nie zmienią, bo rynek ma to już wliczone w ceny akcji. Przypuszczam przy tym, że raporty są głównie elementem zagrożenia, a nie nadziei.
W analizie technicznej nie widać zasadniczych zmian. DJIA obronił wsparcie na 9700 pkt. Przełamanie 9700 to średnioterminowy podwójny szczyt ze spadkiem przynajmniej do 9200 pkt. Dokładnie tak samo na S&P 500. Obronione 1120 pozwala myśleć o horyzoncie 1120 do 1175. Przełamanie 1120 to spadek przynajmniej do 1065 pkt. Nasdaq otworzył okno hossy i wrócił nad linię szyi formacji podwójnego szczytu. Styl nie był jednak najlepszy i pozostaje wątpliwość — wybicie w dół było już pułapką, czy też powrót nad ten poziom jest pułapką? Istnieje szansa na trend boczny — 1930 do 2050, ale przełamanie 1930, jeśli pozostałe indeksy też przełamią wsparcia, otwiera drogę przynajmniej do 1810 pkt.
Jedynym plusem minionego tygodnia jest to, że została zachowana możliwość utworzenia trendu horyzontalnego, a obecny tydzień powinien być decydujący. Z punktu widzenia fundamentów indeksy powinny spadać, jednak nadzieje na ożywienie gospodarcze są tak duże, że nie mogę wykluczyć trendu horyzontalnego.
Co mogłoby ożywić indeksy? Atak w Indiach na instytucję amerykańską, ataki w Izraelu i zapowiedź Izraela, że zrobi wszystko, żeby ataki już się nie powtarzały robią odpowiednią atmosferę. Co bowiem może zrobić Izrael? Chyba tylko zlikwidować Autonomię Palestyńską, albo coś równie drastycznego. Już słychać, że USA być może zerwą stosunki dyplomatyczne z Jaserem Arafatem. Wynikiem akcji Izraela popieranego przez USA byłaby jeszcze większa nienawiść do Izraela i Stanów Zjednoczonych ze strony świata muzułmańskiego.
Przywykliśmy to wszystko lekceważyć, ale w końcu wrzód pęknie, a gospodarka USA wykorzystała już całą broń w swojej obronie – wznowienie akcji terrorystycznej (spadek nastrojów, a to jest dla konsumpcji najważniejsze) czy przykręcenia kurka z ropą naftową (wzrost inflacji) może skutecznie doprowadzić do załamania nadziei na wyjście z recesji.
Z Polski
W minionym tygodniu indeksy nadal wzrastały, ale im bliżej poziomu 1500 pkt. w przypadku WIG 20, tym było trudniej. Nic dziwnego — wszyscy mówią o tym poziomie, jako o docelowym. Uważam, że albo przekroczymy 1500 i ruszymy dużo wyżej, albo już nie wzrośniemy. Podobnie jest z ogólnie panującym twierdzeniem, że wzrosty będą trwały do posiedzenia RPP. Wszyscy o tym wiedzą i będą czekali z akcjami na ostatni dzwonek? Niemożliwe. Wydaje się, że logiczne byłoby, gdyby część już realizowała zyski przed posiedzeniem RPP, a część czekała z decyzją na wynik posiedzenia, ale nie kupując akcji (najwyżej podtrzymując ceny). Taka sytuacja powinna prowadzić nie do wzrostów, a do osłabienia, względnie stabilizacji.
Rynki naszego regionu są ciągle silniejsze od reszty świata. Jeszcze lepszy od WIG 20 jest węgierski BUX. Wyraźnie widać rękę zagranicy. Jeśli weźmie się pod uwagę kiepskie perspektywy naszej gospodarki, to taka siła jest bardzo dziwna. Można to jednak wytłumaczyć. Analitycy i inwestorzy mają tendencję do poruszania się stadami w tym samym kierunku. Obecnie została wymyślona teoria, która mówi o bardzo dużym niedowartościowaniu naszych spółek w stosunku do podobnych w krajach UE. Skoro kraje naszego regionu mają stosunkowo niedługo wejść do UE to i wyceny powinny się zbliżać. Niby słuszne, ale pod jednym warunkiem — wyceny w UE nie są zdecydowanie za wysokie, a według mnie są. Skutkiem wyraźnych spadków indeksów w UE byłaby przecena u nas — ponowne wystąpienie korelacji jest już bardzo blisko. Szczególnie, że w tej chwili na palcach jednej ręki można policzyć duże, niedowartościowane spółki.
W tym tygodniu rynek będzie czekał na program gospodarczy rządu i wynik posiedzenia RPP. Oczywiście RPP będzie znała program rządu w czasie posiedzenia i weźmie go pod uwagę. Decyzja może być tylko jedna — redukcja stóp. Niektórzy mówią o ponad 150 pkt., ale wydaje się to wysoce nieprawdopodobne. Uważam, że będzie do dokładnie 150 pkt. Uzasadnień nie zabraknie — spadek dynamiki produkcji, wzrost bezrobocia i może nie najbardziej istotne, ale jednak, ubiegłotygodniowe cięcia stóp w Czechach i na Węgrzech. Obniżka stóp o 150 pkt. jest już oczywiście, w ponad 100 proc., zdyskontowana. Rynek mogłyby ruszyć do góry gdyby doszło do większej obniżki i zmiany nastawienia RPP z neutralnego na gotowość do dalszych cięć. Tego instrumentu Rada w ogóle nie wykorzystuje, a to potężna broń. Jeśli obniżka nastąpi w skali 150 pkt., nastawienie zostanie utrzymane, ocena programu rządu będzie wstrzemięźliwa, a z rynków zagranicznych nie napłyną istotne impulsy pro-wzrostowe, rozpoczną się spadki.
Warto wspomnieć, że Czesi również interweniowali w celu osłabienia korony — przykład dla NBP. Jednak Leszek Balcerowicz, prezes NBP natychmiast skomentował to powątpiewając w skuteczność takich działań. Złoty w zeszłym tygodniu zmienił się bardzo niewiele. Tutaj też czekamy na program rządu i posiedzenie RPP. Bardzo trudno ocenić, jaki będzie kierunek. Jeśli przełamie poziom 4,20 to dojdzie i do 4,40. Wzrost wartości poniżej 4,09 będzie powodował dalsze wzmacnianie się naszej waluty.
Nikt nie zwraca uwagi na to, co dzieje się w Sejmie. Przywykliśmy do tego, że nie wpływa to na rynek. Jednak warto zwrócić uwagę, że działania „Samoobrony” mogą prowadzić do dezorganizacji pracy Sejmu. W sprawach wejścia do UE dołączy do tego również LPR. Sytuacja może być niewesoła i to w momencie, kiedy trzeba walczyć z recesją i dążyć do wejścia do Unii. To, że my na to nie zwracamy uwagi nie znaczy, że nie biorą tego pod uwagę inwestorzy zagraniczni. Jeśli sytuacja się uspokoi to te incydenty będą bez znaczenia. Jednak w przypadku permanentnego utrudniania pracy Sejmu (budżet) nie ulega wątpliwości, że będzie miało olbrzymi wpływ na rynek.
Techniczne dno
W analizie technicznej widać, że sytuacja jest krytyczna. Indeks cenowy ma do linii szyi formacji RGR około 2 proc. Istnieje zagrożenie powstaniem formacji podwójnego szczytu. WIG doszedł do linii szyi dużej formacji RGR. Co prawda, z równości fal A i C wynikałoby, że powinien dojść do 16 700 pkt., ale dlaczego nie ma skończyć 400 pkt. niżej? Budowany jest mało przyjemny klinik grożący spadkiem do 15 500 pkt. – praktycznie każdy spadek doprowadza do wyjścia dołem. Przekroczenie 16 300 pkt. na dużym obrocie anulowałoby formację RGR i stanowiłoby mocny sygnał kupna. WIG 20 jest tuż przed oporem na poziomie1500 pkt. Wsparcie znajduje się na 1420 pkt. Może ono nie wydaje się bardzo ważne, ale ja zakładam, że to sygnał sprzedaży. Przekroczenie 1500 pkt. na dużym obrocie to sygnał kupna. Następny opór to dopiero 1600.
Zaczynają się przymiarki do wyników spółek za czwarty kwartał. Wszyscy zakładają, że wyniki będą słabe, ale po takich wzrostach słaby wynik przyniesie wyprzedzające go spadki (zawsze są ci, którzy wiedzą). Uważam, że dopiero po posiedzeniu RPP zostanie przez fundusze podjęta decyzja — dalszy wzrost i to dużo powyżej 1500 pkt., czy odpoczynek owocujący mocną korektą. Sytuacja techniczna indeksów nakazuje zachowanie bardzo dużej ostrożności.