Tepsa eksploduje, OFE gryzą palce

Katarzyna Latek, Grzegorz Nawacki
opublikowano: 31-01-2008, 00:00

Zarządzający funduszami zbyt wcześnie postawili krzyżyk na akcjach TP. Inwestorzy wyrywali sobie wczoraj jej akcje.

Operator zaskoczył świetnymi wynikami

Zarządzający funduszami zbyt wcześnie postawili krzyżyk na akcjach TP. Inwestorzy wyrywali sobie wczoraj jej akcje.

Po wynikach z czwartego kwartału i całego roku 2007 kurs Telekomunikacji Polskiej (TP) wystrzelił w górę. Wzrósł o 8,42 proc., do 23,19 zł. Ostatni taki dzienny wyskok spółka zanotowała w maju 2002 r. Obroty wyniosły wczoraj aż 452,6 mln zł.

Pierwsza połowa ubiegłego roku nie była dla spółki pomyślna, co potwierdza Maciej Witucki, prezes Telekomunikacji Polskiej. Jednak już trzeci kwartał był zapowiedzią poprawy. Wyniki czwartego kwartału i całego roku pozwalają inwestorom optymistycznie spojrzeć również w przyszłość.

— Inwestorzy uwielbiają, jak im się obiecuje wysoką stopę dywidendy i solidną marżę EBITDA. Zwłaszcza że prezes dotrzymał ubiegłorocznych obietnic — komentuje Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.

Zainteresowanie akcjami TP wcale go nie dziwi.

— Telekomunikacja jest bezpieczną spółką na trudne czasy — podkreśla analityk.

Tymczasem fundusze emerytalne już dawno temu przestały wierzyć w Tepsę. Jeszcze cztery lata temu miały 140,5 mln jej akcji, co oznaczało, że w ich rękach był co dziesiąty papier. Od tego czasu systematycznie się ich pozbywały. Według stanu na koniec grudnia 2007 r. liczba akcji w rękach OFE zmalała do 76 mln (5,45 proc.).

Zarząd zadowolony

W całym 2007 r. przychody spółki wyniosły 18,24 mld zł. Był to spadek, ale niższy, niż zaplanowała sama spółka. Wynosił 2 proc., zamiast 2,8 proc. Przyczynił się do tego niższy spadek przychodów w czwartym kwartale (o 0,8 proc.). Przychody z telefonii stacjonarnej wyniosły 10,9 mld zł, co oznacza spadek o 8 proc. Przychody z telefonii komórkowej wzrosły z kolei o 7,1 proc., do 8,06 mld zł. Zysk netto (przypisany akcjonariuszom jednostki dominującej) wyniósł 2,27 mld zł (wzrost o 8,5 proc.). Zdaniem Macieja Wituckiego, to wynik radykalnego obniżenia kosztów finansowych.

— Widać już pierwsze rezultaty strategii ogłoszonej przez prezesa TP. Nie jest może ona odkrywcza, bo stosowana przez inne telekomy w regionie, ale skuteczna. Maciej Witucki idzie w ślady najlepszych — uważa Michał Marczak z DI BRE Banku.

Prezes jest bardzo zadowolony z wyników spółki.

— Ubiegły rok zaczął się od zapaści rynku. W połowie roku ogłosiliśmy nową strategię i po kilku miesiącach było już widać pierwsze jej efekty — podkreśla prezes.

Zwalniający rynek widać m.in. w liczbie klientów szerokopasmowego internetu w Telekomunikacji Polskiej. Wzrosła ona o 25,8 proc. — do 2,15 mln, czyli nieco poniżej oczekiwań operatora.

— Mamy nadzieję, że w 2008 r. rynek zacznie się rozwijać. Spodziewam się, że mamy już za sobą próby nasilonej walki cenowej — zapowiada Maciej Witucki.

Dodaje też, że spodziewa się w 2008 r. spadku przychodów o 1 proc., a w latach następnych spadkowy trend zacznie hamować.

Także analitycy są skłonni uwierzyć, że najgorsze ominęło już TP.

Krzysztof Kaczmarczyk z Deutsche Banku uważa, że obecnie tendencje dotyczące przychodów grupy są stabilne.

Nie wierzyli w TP

A co na to fundusze? Czy teraz zmienią zdanie? Jeszcze kilka dni temu na łamach„PB” Grzegorz Zatryb, zarządzający OFE Skarbiec-Emerytura, tłumaczył:

— To spółka, w którą już chyba nikt nie wierzy. Na rynek wchodzą nowi gracze z nowymi technologiami. Konkurencja jest coraz mocniejsza, a TP nie umie pokazać, że potrafi im stawić czoła. Pozycja byłego monopolisty przestała wystarczać.

Podobnie wypowiadała się większość zarządzających. Choć kilku wyłamało się z czarnowidztwa. W drugiej połowie 2007 r. trzy fundusze dokupiły akcji: Axa, Nordea i Dom. I to właśnie w ich portfelach telekom znaczy najwięcej.

Funduszem, który zdaje się najbardziej wierzyć w Tepsę, jest Dom. Jako jedyny przeważa tę spółkę (udział TP w portfelu jest większy niż udział spółki w WIG), bo zaangażował w nią prawie 6 proc. portfela akcyjnego. Zarządzający funduszem niechętnie komentują inwestycję.

— Spodziewaliśmy się dobrych wyników TP. Kupowaliśmy, bo wycena spółki była atrakcyjna — ucina Jacek Koczwara, dyrektor departamentu zarządzania aktywami w PTE Dom.

Może znów kupią akcje

Nie jest wykluczone, że zarządzający funduszami emerytalnymi znów spojrzą na Tepsę łaskawym okiem.

— Teraz wypada ocenić TP lepiej. Przyjrzymy się jej na nowo, dokonamy wyceny na podstawie nowych danych i zobaczymy, co nam wyjdzie — mówi Grzegorz Zatryb.

Jednak zarządzający bronią słuszności decyzji o sprzedaży akcji.

— Wycenę, która skłoniła do sprzedaży, opieraliśmy na prognozach zarządu TP. Wyniki okazały się dużo lepsze, a tego niewielu się spodziewało — podkreśla Grzegorz Zatryb.

— Fundusze emerytalne inwestują w długim okresie, nie grają pod wyniki kwartalne. To zaskakujące, jak dobrze TP broni marży, ale nadal uważam, że opieranie przychodów na telefonii stacjonarnej nie ma przyszłości. Pytanie nie jest, czy, ale kiedy Tepsa zacznie się zwijać — mówi jeden z zarządzających, który w ostatnim czasie zdecydował o sprzedaży sporego pakietu akcji.

Katarzyna Latek

Grzegorz Nawacki

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek, Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu