Tepsa nie daje się zepchnąć w cień

Katarzyna Latek
opublikowano: 26-10-2007, 00:00

Wyniki Telekomunikacji są gorsze niż rok temu. Jednak nie aż tak złe, jak spodziewał się rynek. To wystarczyło, by rozgrzać giełdę do czerwoności.

Najbardziej bolesne ciosy od regulatora spółka ma już za sobą

Wyniki Telekomunikacji są gorsze niż rok temu. Jednak nie aż tak złe, jak spodziewał się rynek. To wystarczyło, by rozgrzać giełdę do czerwoności.

Największy polski telekom coraz mniej zarabia na telefonii stacjonarnej. Mogło być jednak gorzej. Okazuje się, że mimo starań Urzędu Komunikacji Elektronicznej konkurencja Telekomunikacji Polskiej (TP) nie zdołała głębiej podkopać jej pozycji.

Przychody grupy TP w trzecim kwartale 2007 r. spadły do 4,65 mld zł z 4,73 mld zł rok wcześniej. Tymczasem ankietowani przez PAP analitycy oczekiwali, że wyniosą one 4,58 mld zł. Zysk operacyjny w trzecim kwartale 2007 r. spadł do 962 mln zł z 1,01 mld zł. Szacunki analityków mówiły o 830 mln zł. Zysk netto grupy TP spadł z kolei do 644 mln z 664 mln zł. Prognozy mówiły o 570 mln zł.

Po tych informacjach inwestorzy zabrali się do ostrych zakupów. W czasie notowań za akcje operatora płacono nawet 23,7 zł. Na koniec sesji papiery kosztowały 22,8 zł, po wzroście o 2,63 proc. Wzrostowi towarzyszyły gigantyczne obroty, które wyniosły ponad 655 mln zł. To drugi dzienny wolumen w tym roku. Obroty całej giełdy sięgnęły 2,23 mld zł.

Widmo regulatora

Maciej Witucki, prezes TP, podkreśla, że miniony kwartał był pierwszym, w którym grupa realizowała ogłoszoną w lipcu strategię na lata 2007--10. I to w wyjątkowo trudnych warunkach. Jego zdaniem, polski rynek telekomunikacyjny rośnie znacznie wolniej, niż oczekiwano. Dotyczy to nie tylko telefonii stacjonarnej, od dłuższego czasu tracącej popularność, ale także internetu, który miał być motorem tego rynku. Kolejnym czynnikiem osłabiającym pozycję TP są decyzje regulatora pozwalające konkurentom na korzystanie z sieci operatora. Czwarty kwartał ma być równie trudny. W całym roku spadek przychodów ma wynieść zakładane 2,8 proc. Jednak w kolejnych latach przychody grupy powinny spadać wolniej niż w tym roku.

— Sądzimy, że 2007 był rokiem największego uderzenia regulacyjnego. A potem dojdzie do normalizacji — mówi Maciej Witucki.

Ratunek w komórkach

Nie jest zaskoczeniem, że w minionym kwartale najbardziej spadały przychody z telefonii stacjonarnej — o 6,7 proc. w porównaniu z ubiegłym rokiem. Jednak przedstawiciele TP podkreślają, że udało się obronić wskaźnik ARPL (średnie przychody na łącze) i udział w rynku telefonii stacjonarnej. TP podała też, że ma 2 mln klientów usług szerokopasmowych, a do końca roku ma być ich 2,2 mln.

Przychody z telefonii komórkowej rosną, choć znacznie wolniej niż przed rokiem. W tym roku wzrost wyniósł 5,2 proc., rok wcześniej — ponad 20 proc.

— Polski rynek osiągnął już 100 proc. nasycenia i powoli przestawia się na działania związane z utrzymaniem klientów — zapewnia Maciej Witucki.

Mimo mniejszej dynamiki to właśnie komórki pozwalają TP na zahamowanie spadków.

— TP ma dobre wyniki dzięki komórkom. Tam mocno wzrosło ARPU (średni przychód na użytkownika), zwiększyła się liczba aktywacji, a z drugiej strony — spadł koszt pozyskania klienta. Te czynniki w sumie dały wysoką marżę — mówi Paweł Puchalski, analityk DM BZ WBK.

Orange rośnie, ale wolniej

Orange nadal ciągnie właściciela do przodu. I twierdzi, że nadal jest liderem komórkowego rynku.

2,12 mld zł — tyle w trzecim kwartale przyniosły grupie Telekomunikacji Polskiej usługi telefonii komórkowej. Od początku roku to 5,94 mld zł, czyli o 6,2 proc. więcej niż przed rokiem. Centertel ma 13,487 mln klientów, czyli niemal o 15 proc. więcej, niż rok wcześniej. Jak twierdzi Grażyna Piotrowska-Oliwa, prezes operatora, pod tym względem Orange nadal jest liderem, choć następnego operatora i wyprzedza dosłownie „o włos”. Chodzi o Polkomtela, operatora sieci Plus GSM.

Według spółki, wzrost na rynku telefonii komórkowej był wolniejszy niż w ubiegłym roku, co było spowodowane obniżką stawek za zakończenie połączeń w sieciach komórkowych (o 22 proc. w październiku 2006 roku i o 10 proc. w maju 2007 roku). Wpływ na to miał także wysoki poziom nasycenia rynku, który osiągnął 105 proc. Dynamika spadła także „dzięki” wejściu na rynek czwartego operatora (Play) oraz kilku operatorów wirtualnych.

Sama Telekomunikacja Polska również może zostać operatorem komórkowym. Ma już w grupie MVNO (WP Mobi), jednak rozważa uruchomienie kolejnego takiego projektu na bazie sieci Centertela. Na razie analizuje jego opłacalność.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu