Terapia szokowa Ganta

EG
opublikowano: 2011-03-07 00:00

Mieszkaniowy deweloper obniżył prognozy finansowe. Winę za opóźnienia zwala na pogodę.

Mieszkaniowy deweloper obniżył prognozy finansowe. Winę za opóźnienia zwala na pogodę.

Przychody ze sprzedaży Gant Development za 2010 r. będą o 39 proc. niższe od prognoz (wyniosą 156,6 mln zł), a zysk netto przypisany udziałowcom jednostki dominującej o 81 proc. (9 mln zł). Korekta dotyczy także prognozy na 2011 r.: przychody spadną do 338 mln zł (planowano 478 mln zł), a zysk netto — do 30,1 mln zł (zapowiadano 86,5 mln zł). Kilka tygodni temu spółka chwaliła się, że pobiła roczny rekord i sprzedała 926 mieszkań.

— Nie uwzględniliśmy w wynikach czterech inwestycji z 640 mieszkaniami, ponieważ nie zdążyliśmy uzyskać pozwoleń na ich użytkowanie. Prace się opóźniły z powodu ciężkiej zimy. Przychody z tych projektów zostaną zaksięgowane dopiero za 2011 r.– mówi Andrzej Szornak, wiceprezes Ganta.

Obniżka prognoz na 2011 r. wynika z przyjęcia bardzo konserwatywnych założeń.

— Przygotowaliśmy się na spóźnienia. Projekty, które chcieliśmy oddać do użytku pod koniec roku, zaksięgujemy w I lub II kw. 2012 r. Jeśli uda się wcześniej, to sprawimy rynkowi niespodziankę — dodaje Andrzej Szornak.

Szefowie spółki już kilka miesięcy temu zastanawiali się, czy nie odwołać prognozy.

— Gros zysków za 2010 r. pochodziło z przeszacowania wartości projektów. Jednak dopiero teraz praca audytora zmierza do finału, dlatego możemy podać wiarygodną prognozę — mówi wiceprezes.

Plany inwestycyjne jednak się nie zmienią. W tym roku Gant rozpocznie budowę 1,5 tys. mieszkań, a jeszcze w marcu wyemituje obligacje o wartości 100 mln zł.

Dom Maklerski IDMSA w listopadzie 2010 r. obniżył rekomendację dla akcji dewelopera z "kupuj" do "trzymaj".

— Moje prognozy już dawno mocno różniły się od prognoz Ganta. Obniżka była nieuchronna. Spółka ma sporo projektów, których rentowność wynosi niewiele powyżej zera. Musi je teraz przeanalizować i rozpocząć bardziej opłacalne. Jeśli można spodziewać się poprawy, to dopiero za co najmniej rok — mówi Maciej Wewiórski z IDMSA.