Smutek demotywuje. Odbarwia życie. Atmosfera szara, przygnębiająca. Kryzysowa. Nie ma żartów. Brakuje mi energii. Urlop? Ucieczka? Nie, nie, nic z tych rzeczy. Potrzebuję powiewu świeżości. Suchego, gorącego wiatru... Trzeba mi sirocco.
Auto z podwórka
"Gdy się jest bardzo smutnym, lubi się zachody słońca..."
Wspomnienia. Jak się żyje tylko nimi, szybko się siwieje. Lubię swą czuprynę, więc próbuję wyrwać się z ich matni. Ale jak zapomnieć... odjeżdżającą kanciastą sylwetkę VW corrado?




Ale po kolei. Kiedy spod ręki mistrza Giorgio Giugiaro wyszedł projekt VW sirocco, był rok 1974. Nie mogłem się nim wówczas zachwycać. Z tego, co mi wiadomo, plany nie mają zdolności zachwycania się, a w tamtych czasach właśnie nimi byłem. Ale doskonale pamiętam "swoje" pierwsze sirocco. Miał takie auto mój sąsiad. Białe, z podwójnymi reflektorami. Niskie i agresywne. Wielkie, pomarańczowe kierunkowskazy, wieńczące przedni pas tego auta po obu stronach, śniły mi się po nocach.
Jakiż to był model! Kwintesencja moich wyobrażeń o sportowym samochodzie. Oczywiście, były ferrrari, porsche i lamborghini — wiszące na ścianach, stojące na półkach i będące kompletnie z innego świata. Zobaczyć i dotknąć — niemożliwe. A tu! Sportowiec na wyciągnięcie ręki. Nie szkodzi, że nie mojej. Wystarczyło, że był. Postanowiłem, że taki chcę. I tak chciałem, chciałem...
Potem pojawiło się sirocco II, nazwane corrado. Ależ było nowoczesne. I dostępne. Ale, no właśnie, wtedy polubiłem zachody słońca. W 1995 roku. Gdy jako 20-latek obserwowałem znikający w pomarańczowym blasku obiekt mych dziecięcych marzeń. Po dwóch generacjach, ponad 20 latach produkcji i 800 tys. sprzedanych aut VW zrezygnował z sirocco/corrado. Następcy nie planował. Ja zrezygnowałem z VW.
W zasięgu ręki
"Od każdego należy wymagać tylko tego, co może dać". Wiele czasu zajęło mi poznanie zawiłości rządzących światem motoryzacji. Że za decyzją o re-zygnacji z produkcji jakiegoś modelu niekoniecznie stoją czyjekolwiek marzenia. Że kalkulacje, globalizacja, nuda… Rzeczywistość jest taka przyziemna! Zatęskniłem za czasami, gdy pod moimi oknami parkowało białe sirocco, a ja uwielbiałem je całkowicie bezinteresownie.
Tymczasem nastał 2008 rok. Genewa. Wystawa motoryzacyjna. Po 34 latach od debiutu swego pradziadka nadchodzi następca sirocco. Przed sceną ja. Świadomy i zniecierpliwiony. Uff! Koncepcja się nie zmieniła. Zarówno w 1974 roku, jak i teraz to coupe stanowi ucieleśnienie fascynującej idei — sportowe auto, mające się sprawdzać w codziennym użytkowaniu. I to za przystępną cenę. Sirocco to sportowy samochód, o jakim ludzie marzą. — Pragnienie, które jest w zasięgu ręki wielu kierowców — mówił na premierze prof. dr Martin Winterkorn, szef Volkswagena.
Co on wie o marzeniach i wyciąganiu ręki — po- myślałem. Sprawdźmy to cudo.
Kuracja
"Tylko rzeczy oswojone nadają się do poznania". Oswajałem się z sirocco co najmniej od 28 lat. Zawsze był na wyciągnięcie ręki. Tuż obok. Wydawał się dostępny. Teraz też. Jest niebieski. Stoi przede mną. Mam kluczyki. I co?
Jest inaczej niż z sirocco z lat 70. Po pierwsze, nie obserwuję go przez okno, po wtóre — nie ma skośnego tyłu typu hatchback, lecz prosty, z odpowiednio długim dachem i stromo opadającą tylną pokrywą. Teraz miejsce w środku decyduje o kształcie nadwozia — nawet przy autach sportowych. Tak czy inaczej stoję przed świadectwem nowej stylistyki Volkswagena. Z jednej strony, zachowuje historyczne elementy, jednocześnie robiąc wielki krok do przodu.
Pod względem stylistyki górną część przodu sirocco zdominowały poziome linie. Między mocno zaznaczonymi podwójnymi reflektorami rozciąga się bardzo wąski, błyszczący szlachetną czernią wlot powietrza. Pod nim znajduje się również bardzo czysto zaprojektowany obszar w kolorze nadwozia. Ten wąski, wykreślony ostrymi liniami podwójny pas z czarnej osłony chłodnicy i zderzaka będzie też charakterystyczny dla kolejnych modeli.
Tworzenie więzi
Co to znaczy "oswajać"? To znaczy "tworzyć więzi". W jaki sposób tworzy więzi producent samochodu mającego uchodzić za sportowy? Proste. Wystarczy, by wszystkie silniki z oferty były turbodoładowane. Sirocco je ma — jako pierwszy samochód sportowy na świecie. Trzy silniki benzynowe TSI z bezpośrednim wtryskiem osiągają moc 122 KM, 160 KM i 200 KM. Silnik TDI ma 140 KM. We wszystkich sirocco przełożenie będzie zmieniane przez przekładnię sześciobie- gową.
Wsiadam. I od razu czuję, jak tworzą się więzi. Mój pierwszy sirocco wyposażony był w czterocylindrowy silnik benzynowy TSI z dwustopniowym doładowaniem. Na niskich obrotach pracuje kompresor, a na wyższych — turbosprężarka. Co prawda, ta jednostka nie należy do najmocniejszych, bo ma "jedynie" 160 KM, ale da się nią jeździć wyjątkowo dynamicznie. Płynnie wzrasta przyspieszenie — chociaż w dolnej części obrotów nie tak intensywnie, jakbyśmy tego oczekiwali. Solidna dynamika odczuwalna jest od 4500 obr./min, a przy 6500 obr./min jest już po wszystkim.
Sirocco z tym TSI przyspiesza do setki w 8.0 sekund i rozwija prędkość maksymalną 217 km/h. Te liczby mogą mnie uleczyć? I to jak! Po zaliczeniu za kierownicą VW sirocco kilku ostrych zakrętów od razu czuję się lepiej. Auto nachyla się minimalnie, a zawieszenie i sztywne nadwozie zapewniają bardzo wysoki komfort jazdy. Serce mi rośnie i znowu dostrzegam jasną stronę życia. Siedzę nisko. Wciskam gaz w podłogę i czuję, jak pozytywne emocje wypełniają moją duszę wprost proporcjonalnie do wychylenia pedału przyspieszenia.
Dobry nastrój potęguje młoda właścicielka VW golfa, który zatrzymał się obok mnie na światłach. W geście szacunku i podziwu wznosi do góry palec. Kciuk, oczywiście.
Jadę ładnym autem. Wyszło słońce. Zaczynam się cieszyć. Rozglądam się po wnętrzu. I nawet mi nie przeszkadza, że jest jak... w VW. Trochę golfa, ciut eosa i prawie nic z sirocco. Co mi tam. W dzisiejszych czasach samochód to przede wszystkim kompromis. Szczególnie jeśli ma być dostępny. Dla kogo zatem ta propozycja ?
Rodzina albo on
"Tylko dzieci wiedzą, czego szukają. Tracą czas na lalkę z szyfonu, która nabiera dla nich znaczenia, i jeśli im ją zabrać, płaczą. Mają szczęście".
Czy sirocco nadaje się dla facetów w lekkiej, kryzysowej depresji? Też. Ale przede wszystkim jest przeznaczone dla dynamicznych młodych ludzi, w tym studentów — choć raczej jeszcze nie polskich: ceny zaczynają się od jakichś 70 tys. zł. Psychoanalityk kosztuje mniej? Możliwe. Ale chodząc do niego, nie będę miał wrażenia, że... pomagam motoryzacji wyjść z kryzysu. A tak, przyjemne z pożytecznym. Sirocco pomaga i daje frajdę z jazdy. Fakt — nie taką jak porsche. Ale wygrywa z nim stosunkiem ceny do skuteczności terapii.
Volkswagen ożywił legendę. Trzeba przyznać, że była to dobra decyzja. Nowe sirocco z rasowym rodowodem, nowoczesną techniką i ciekawą stylistyką ma predyspozycje, by odnieść sukces... ale ja bym go nie kupił. Nie można przestać nim jeździć — a i tak rzadko bywam w domu. Mógłbym się w tym aucie zatracić bez przytomności. Oczywiście, w celach terapeutycznych. Mógłbym się tak bardzo wyleczyć, że jeszcze bym... zachorował. Oddałem więc testowe sirocco. I znów lubię zachody słońca.
Cytaty pochodzą z "Małego Księcia", Antoine’a de Saint-Exupéry’ego, Wydawnictwo Zielona Sowa, Kraków 1999 r.
V
W sirocco 1.4 TSI
Dane techniczne
Silnik: TSI, 1390 ccm
Moc: 160 KM
Moment obrotowy: 240 Nm przy 1500-4500 obr./min
Skrzynia biegów: manualna 6-biegowa
Prędkość maksymalna: 218 km/h
Przyspieszenie od 0 do 100 km/h: 8 s
Pojemność bagażnika 312/1006 l
Średnie spalanie: 7,0 l/100km
Masa własna: 1271 kg
Cena testowanej wersji: około 80 000 zł