Specjalizacja i uporządkowanie rynku to główne cechy branży windykacyjnej w Europie Zachodniej, do której Polska się upodabnia.
Po przystąpieniu Polski do UE w zakresie windykacji należności niewiele się zmieniło. Zainteresowanie poszczególnymi rodzajami wierzytelności na rynkach Polski i państw Piętnastki jest podobne już od kilku lat.
Wspólne zainteresowania
— Atrakcyjne są zarówno wierzytelności masowe z sektora konsumenckiego, jak i wierzytelność z sektora B2B. Wraz z przystąpieniem do Unii zaostrzyła się jednak konkurencja. Firmy prezentują coraz większą specjalizację, a to przyczynia się do obniżenia stawek — mówi Wojciech Andrzejewski, członek zarządu firmy Presco.
Zależnie od rodzaju umowy wierzytelności są sprzedawane między 30 a 360 dniem od upływu terminu płatności.
— Odbiorcami są głównie banki i spółki powiązane kapitałowo z bankami lub instytucjami finansowymi. Dyskonto jest różne i waha się od 75 do 95 proc. za należność główną oraz od 20 do 60 proc. za należności uboczne — dodaje Janusz Piejko, radca prawny, współwłaściciel kancelarii prawnej Causa W. Malicki.
Według specjalistów, specyfikę działalności windykatorów w Unii oraz stosowane przez nich metody w dużej mierze determinują lokalne zwyczaje.
— Skuteczność dochodzenia należności nie tylko w kraju, ale i za granicą zależy między innymi od tego, z jakimi odbiorcami dostawca ma do czynienia. Duże znaczenie ma wielkość firmy, jej pozycja na rynku, a często także „zwyczaje płatnicze” obowiązujące w danym państwie. Ważne są wówczas techniki wykorzystywane w procesie negocjacji, argumenty oraz doświadczenie, którym dysponują pracownicy lokalnych oddziałów potężnych firm windykacyjnych — mówi Janusz Piejko.
Międzynarodowe korporacje praktycznie przejmują windykację wierzytelności związaną z obrotem gospodarczym z zagranicą. Mają znaczne zasoby kapitałowe, liczne powiązania zagraniczne i oprócz windykacji długów zajmują się również ubezpieczaniem kredytów lub prowadzą wywiadownie gospodarcze. Oprócz zarządzania wierzytelnościami firmy oferują wyspecjalizowane usługi finansowo-doradcze, między innymi ratingi firm, konsultacje prawne dla przedsiębiorców, wywiad gospodarczy, gwarancje ubezpieczeniowe oraz poręczenia.
Kierunek zmian
W Polsce większe transakcje w obrocie długami zaczęto zawierać w 1991 r. Początkowo obrót ten dotyczył głównie rozliczeń między nowo powstającymi firmami prywatnymi oraz dużymi państwowymi przedsiębiorstwami. Następną wielką falą wierzytelności kupowanych masowo były należności państwowej służby zdrowia. Sprzedawali je głównie dostawcy ciepła, energii i firmy farmaceutyczne. Nabywały — firmy płacące wysokie podatki, aby zaoszczędzić na rozliczeniach z fiskusem. W końcowym okresie rynek tego typu wierzytelności zdominowały banki, które kupowały długi płacąc po 100 proc. ich wartości nominalnej, licząc tylko na przyrost odsetek. Rozwój firm inwestujących w wierzytelności od 2000 r. przyhamowała mocno recesja, a duża liczba upadłości oraz postępowań układowych zwiększała ryzyko takich inwestycji. Obecnie coraz silniejszy staje się rynek wierzytelności konsumenckich.
— To normalny kierunek ewolucji rynku, który zbliża się swoją strukturą do Europy Zachodniej. Wierzytelności konsumenckie — związane z niepłaceniem rachunków za telefon, telewizję lub rat kredytów konsumpcyjnych — trafiły do obrotu zaledwie 3-4 lata temu. Ich udział w ogólnym rynku znacznie się zwiększa, choć daleko nam np. do Wielkiej Brytanii, gdzie stanowią one około 75 proc. obrotów — mówi Kamil Wojtowicz, współwłaściciel Kancelarii Prawnej Górnośląska Grupa Finansowo-Prawna we Wrocławiu.