Teraz nadszedł czas biopaliw i budownictwa

Anna Bytniewska
21-08-2006, 00:00

BASF nadal wykazuje wstrzemięźliwość w inwestowaniu w Polsce. Co nie znaczy, że nad Wisłą nie da się zarobić.

To był udany rok dla BASF, jednego z największych na świecie koncernów chemicznych. Obroty polskiej części koncernu wyniosły 1,24 mld zł. To oznacza wzrost o 15 proc. w porównaniu z 2004 r. Najbardziej rentowna okazała się sprzedaż tworzyw sztucznych i chemikaliów. Ale firma ma już nowe cele. To m.in. dzięki nim chce powiększyć obroty o 100 proc. — biorąc za punkt odniesienia dane za 2004 r.

Żyła złota

BASF zamierza uważnie się przyglądać biopaliwom. Nie będzie jednak ich producentem, ale dostawcą komponentów. To dla BASF perspektywiczny rynek, bo do 2020 r. przypadnie na alternatywne paliwa 20 proc. ogółu zużycia.

— Produkujemy środki ochrony roślin, w tym także dla rzepaku. Jesteśmy też dostawcą metylatu sodu, który znajduje zastosowanie przy produkcji estrów. Wytwarzamy także dodatki do biodiesla, które uniemożliwiają jego zamarzanie i powodują czyste spalanie — wylicza Torsten Penkuhn, prezes BASF Polska.

Przedstawiciele koncernu nie podają jednak szacunków przyszłych wpływów ze sprzedaży chemikaliów dla branży biopaliwowej.

— Musimy przeanalizować bardzo świeże dane na temat tego rynku i nowych przepisów w Polsce — mówi Torsten Penkuhn.

Za dużo polityki

Chemiczny potentat nie planuje jednak inwestycji w Polsce. Za miedzą ma niemieckie zakłady. Ale to niejedyny powód. W Polsce koncern chciał inwestować kilka lat temu, ale zniechęcił się upolitycznieniem prywatyzacji. Zrezygnował także z ulokowania wytwórni lizyny na terenie parku przemysłowego należącego do Zakładów Azotowych Puławy i do tego miasta.

— Dopóki państwowe spółki chemiczne nie trafią w ręce inwestorów gwarantujących stabilizację, firmy nie będą chciały ryzykować inwestycji w parkach — podkreśla Torsten Penkuhn.

Powodem do zmartwienia dla BASF jest kondycja polskiego rolnictwa. Koncern — oprócz środków ochrony roślin — wytwarza także dodatki do pasz dla zwierząt.

— Mimo że gospodarstwa otrzymały duży zastrzyk gotówki w formie unijnych dotacji, złe warunki atmosferyczne w ubiegłym roku i obecna susza powodują, że zyski sektora spadają. Spadła więc sprzedaż produktów dla rolnictwa o 3-4 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym — ocenia Torsten Penkuhn.

Szybciej niż chemia

BASF — oprócz biopaliw — wkracza także na inne obszary, na których obecny był dotąd jedynie jako dostawca chemikaliów. Dzięki przejęciu na początku lipca działu chemii budowlanej firmy Degussa koncern stał się również producentem wyrobów z tej branży dla końcowego klienta. Tym samym został właścicielem dwóch spółek Degussy w Polsce: w Myślenicach, gdzie produkowane są dodatki, domieszki do betonu i suche zaprawy, oraz w Poznaniu, gdzie znajduje się centrum sprzedaży.

— Zainteresowała nas produkcja dla budownictwa, ponieważ ten rynek dynamicznie rośnie — szybciej niż rynek chemiczny. Poza tym produkty chemii budowlanej mają bardziej stabilne marże niż produkty petrochemiczne —mówi Torsten Penkuhn.

Na razie zdolności produkcyjne zakładu w Myślenicach są wystarczające.

— Jeżeli jednak zaistnieje taka konieczność, stać nas na to, by w kilka miesięcy podwoić produkcję — twierdzi Torsten Penkuhn.

Spać więc spokojnie nie mogą liderzy na krajowym rynku chemii budowlanej: Atlas, Henkel Bautechnik, Maxit czy Sika.

— BASF dalej będzie współpracował ze wszystkimi starymi klientami z branży chemii budowlanej — zapewnia Torsten Penkuhn.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bytniewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Gospodarka / Teraz nadszedł czas biopaliw i budownictwa