Teraz wszystko zależy od wyników kwartału

Dariusz Karolak
opublikowano: 2001-10-22 00:00

Mamy za sobą kolejny ciekawy tydzień na GPW. Codziennie pojawiają się nowe walory do rozergania umożliwiające spokojne zarabianie na każdej sesji. Do gry wchodzą jednak coraz lżejsze spółki, a tematów jest coraz mniej.

Dobór portfela rosnących spółek wskazuje na ostrożność rynku przed publikacją wyników kwartalnych, z jednym wszakże wyjątkiem, Netii. Ten fenomen, umożliwiający najlepszym spekulantom jednodniowe zyski liczone w dziesiątkach procent wykracza poza granice zdrowego rozsądku. Chyba, że Telia ma już jakiś pomysł na przetrwanie swojej strategicznej inwestycji w Polsce, a jak to u nas jest w tradycji, wybrani wiedzą więcej. Kwestia wyników zdecydowała o stylu gry na innej grupie spółek, które niektórym dały dobrze zarobić, rodzimych dot. comach. Te musiały zostać rozegrane szybko, by animatorzy nie brali na siebie zbędnego ryzyka posiadania tych walorów w czasie prezentacji wyników, skoro wiadomo, że te będą kiepskie. Wiadomo również, że jeżeli spółki farmaceutyczne zaskoczą wynikami to raczej in plus.

Największe ryzyko odbioru wyników można przypisać KGHM-owi. Wiadomo, że nie obędzie się bez zmiany upolitycznionej kadry zarządzającej, a swoje 3 grosze wtrącą z pewnością związki zawodowe. I jakby tego było mało, atrakcyjność inwestycyjną psuje spadająca cena miedzi poniżej 1400 USD przy znacznie wyższych kosztach produkcji, co oznacza, że kombinat do swojej podstawowej działalności dokłada. Bardzo słabo zachowuje się Elektrim. Tu byki nadzwyczaj chętnie oddają zdobyte terytorium, zupełnie tak, jakby miały pojawić się nowe niekorzystne dla spółki informacje (Port Praski, wykup obligacji od PZU, straty wynikające z likwidacji spółek internetowych) . Warto zwrócić uwagę na Prokom i Softbank. Z wypowiedzi prezesa Prokomu sprawa fuzji obu spółek odżyła. Rynkowi bardzo by pomogło pojawienie się większego, za to bardziej płynnego podmiotu.

Wydarzeniem, które może wpłynąć na rynek będzie posiedzenie RPP, które powinno przynieść kolejną obniżkę stóp procentowych. Obniżka o 100-150 pkt. została wkalkulowana w rentowność bonów skarbowych. Czy ostatnia zwyżka głównych indeksów również go zdyskontowała? Raczej nie. W związką z presją na aprecjację złotego możliwe są niespodziewane najazdy zagranicznego kapitału mogące skutkować 1,2-dniowymi minihossami, wywołanymi przygotowanymi na przetargi bonów skarbowych złotówkami. Dlatego warto nie tracić ciężkich spółek z oka, by w momencie gdy napływ tego kapitału staje się ewidentny, być przygotowanym na day-trading i równie szybką ewakuację. Gdy gra Londyn liczy się tylko i wyłącznie płynność, a rynek zapomina o wynikach.