Terroryzm stał się częścią biznesu

Rafał Białkowski
opublikowano: 2007-07-25 00:00

Zestawienie państw, z którymi interesy obarczone są dodatkowym ryzykiem terroryzmu — obfituje w zagrożenia, których nie było rok temu.

Znajomość tzw. mapy zagrożeń może uchronić przed wielkimi stratami

Zestawienie państw, z którymi interesy obarczone są dodatkowym ryzykiem terroryzmu — obfituje w zagrożenia, których nie było rok temu.

Eksporterzy powinni zacząć brać pod uwagę zagrożenie terroryzmem jako element ryzyka w wymianie międzynarodowej.

Takie wnioski płyną z „Mapy zagrożeń terroryzmem 2007”. Przygotowała ją firma Aon, broker ubezpieczeniowy i doradca w zarządzaniu ryzykiem. Jak co roku brana jest pod uwagę przez wszystkie poważne firmy ubezpieczające transakcje transgraniczne.

Stały punkt zapalny

Według Aon, nadal najbardziej niebezpiecznym do robienia interesów regionem jest Bliski Wschód, chociaż — jak sugeruje Paul Basset, dyrektor wykonawczy zespołu doradców w zarządzaniu kryzysowym Aon — wojna z terrorem, szczególnie w Afganistanie, osłabiła grupy terrorystyczne, odpowiedzialne za najbardziej spektakularne ataki ostatnich lat.

Każdy kij ma jednak dwa końce, bo prowadzi to do pojedynczych działań niepowiązanych ze sobą grup terrorystów.

— Ma to istotne znaczenie dla atmosfery, jakości i kosztów prowadzenia działalności gospodarczej — uważa Paul Basset.

Niestety, zdaniem autorów raportu, z roku na rok ryzyko ataku terrorystycznego w Polsce czy w Czechach rośnie. Mało tego — pojawiają się nowe zagrożenia, nieznane wcześniej.

Sugerują, że groźby mogą pochodzić ze strony zorganizowanych grup przestępczych oraz islamskich ekstremistów (patrz mapa), czyli w 2007 r. pojawiły się zagrożenia, które nie były brane pod uwagę jeszcze rok temu.

Handluj i się bój

Również gorzej ma się z państwami, z którymi wiążą nas stosunki handlowe — kłopoty z zapewnieniem bezpieczeństwa, także biznesu i wymiany handlowej, mają m.in. Rosja, Indie, Chiny czy USA, gdzie z roku na rok zagrożenie atakami terrorystycznymi jest na coraz wyższym poziomie.

— Przedsiębiorstwa muszą sobie uświadomić, że poziom i rodzaje zagrożeń terrorystycznych podlegają ciągłym zmianom. Profil tego ryzyka zmienia się, a poszczególne regiony świata są bardziej lub mniej narażone na atak. Dobrym przykładem jest Bliski Wschód, gdzie pola konfliktów i ich stopień zaawansowania ulegają ciągłym zmianom — zaznacza Paul Basset.

okiem eksperta

Zbigniew Jęksa

dyrektor departamentu ubezpieczeń dla przemysłu, Allianz Polska

Trzeba uważać, gdzie się stąpa

Nie uważam, żeby w Polsce występowało takie zagrożenie, które przekładałoby się bezpośrednio na strategię działania, a tym bardziej na przychody osiągane w naszym kraju przez działające tu przedsiębiorstwa globalne. Zagrożenie oczywiście istnieje i jeżeli chodzi o takie marki, jak np. McDonalds czy Marriott, to jak najbardziej powinny one się z nim liczyć i — o ile wiem — tak właśnie robią, wykupując odpowiednie polisy ubezpieczeniowe i podejmując działania prewencyjne. 

Czy i w jakim stopniu powinni brać pod uwagę owe zagrożenia polscy inwestorzy prowadzący interesy w krajach obarczonych realnym ryzykiem terroryzmu, takich jak np. Wielka Brytania, Hiszpania czy USA, powinno zależeć m.in. od rodzaju i skali prowadzonych przedsięwzięć. Wiadomo, że terrorystów interesują „spektakularne” zdarzenia, które mają wywołać strach albo być zauważalne ekonomicznie nawet w skali kraju.