Tesla rozgrzała Polskę

Staramy się o Gigafactory2, podobnie jak 300 miejsc w Europie. Aby wygrać, trzeba być innowacyjnym jak… Tesla

Gdy Elon Musk powiedział w ubiegłym roku, że w 2017 r. Tesla zdecyduje, gdzie w Europie zbuduje fabrykę lub kilka fabryk, rozbudził wielkie nadzieje. Gigafactory1, fabryka baterii do elektrycznych aut w Sparks w Nevadzie, która ruszyła na początku stycznia, a pełne moce osiągnie w 2018 r., ma kosztować 5 mld USD i zatrudniać 6-10 tys. osób.

Pasuje jak ulał

Do walki o prestiżowy projekt ruszyło kilka krajów. Rząd Francji zaproponował dawną elektrownię atomową. Niemieckie media donosiły, że w Europie o projekt stara się 300 miejsc. Są też grunty z Polski. — Polska ma dla Tesli kilka propozycji. Prowadzone są rozmowy — twierdzi źródło „PB”.

— Nie komentujemy — ucina biuro prasowe Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych. Projekt pilotuje Ministerstwo Rozwoju (MR). Wicepremier Mateusz Morawiecki angażował się w ściągnięcie Daimlera, LG czy Toyoty, tak jest i tym razem.

— Taki inwestor jak Tesla jest dla nas bardzo ciekawy, na takich inwestycjach zagranicznych nam zależy. Innowacyjność i elektromobilność wpisują się w działania, które podejmujemy. Jest jednak za wcześnie, żeby komentować relacje z tym inwestorem — mówi Marta Lau z biura prasowego MR. Eksperci wskazują, że firma może szukać od kilkudziesięciu do 200 ha w pasie wokół A4. Rząd bardzo promuje ponoć Podkarpacie.

Indywidualne podejście

Eksperci są zgodni: Tesla to inwestor, którego trzeba traktować inaczej niż wszystkich. — To firma na dorobku, dopiero w ostatnim kwartale, po kilku latach strat, miała zysk operacyjny. Może jej zależeć na takich zachętach, które np. dla VW czy Daimlera nie były tak ważne — zaznacza Paweł Gos, prezes Exact Systems, firmy zajmującej się badaniem jakości części motoryzacyjnych. Według Piotra Wojaczka, prezesa Katowickiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, oprócz wysokiej pomocy publicznej potrzebne będzie stworzenie popytu na e-auta.

— Jakiś czas temu rozmawiałem z wysokim urzędnikiem gubernatora Nevady. Stanowe władze dołożyły do inwestycji Tesli kilka miliardów dolarów, m.in. w budowę kampusu. Aby Tesla wybrała dany kraj, nie wystarczy tylko grant. Musi za tym pójść stworzenie rynku zbytu dla firmy. To oznacza, że rząd kraju — szczęśliwego zwycięzcy batalii o projekt — będzie na pewno dotował zakup aut elektrycznych — mówi Piotr Wojaczek, prezes.

Polski rząd pod koniec ubiegłego roku ogłosił, że chce, by do 2025 r. po polskich drogach jeździł milion elektrycznych aut. Ministerstwo Energii przygotowało pakiet trzech rozporządzeń, które zwolnią z VAT e-auta i zagwarantują system ulg dla ich właścicieli. To na razie tylko plany. W Niemczech dopłata do zakupu e-auta wynosi 4 tys. EUR, w USA — 7,5-15 tys. USD, w Wielkiej Brytanii — 5 tys. GBP, a we Francji 6,5 tys. EUR.

— Trzeba być równie kreatywnym, jak inżynierowie Tesli. Zakres pomocy publicznej w Polsce ograniczają te same przepisy co w innych krajach UE. Dlatego trzeba wyjść poza schemat grant-zwolnienia podatkowe i np. zaproponować pracowników z profilem, którego firma potrzebuje. Niewykluczone, że trzeba ich będzie wykształcić specjalnie pod potrzeby Tesli — podpowiada Paweł Tynel, partner w EY.

Polska ma sporo atutów

— Jest modna wśród firm motoryzacyjnych, co potwierdzają inwestycje Daimlera, Toyoty czy VW. W regionie dysponujemy największą liczbą wykształconych pracowników. Mamy też zaplecze dostawców, o których Tesli chodzi, czyli producentów wnętrza samochodów — uważa Paweł Gos.

Potencjalni poddostawcy Tesli to m.in. Faurecia, która w Wałbrzychu produkuje siedzenia i pianki do nich, a w Gorzowie Wielkopolskim kokpity, Lear Corporation, który w Tychach ma zakład foteli, Borgers, który w Złotoryi produkuje podsufitki samochodowe, TRW z fabryką pasów bezpieczeństwa w Częstochowie i systemów hamulcowych w Gliwicach, Saint Gobain z zakładami szyb w Dąbrowie Górniczej i Żarach czy Pilkington w Tarnobrzegu. Układy jazdy mógłby dostarczać Nexteer z fabryki w Tychach. Atutem Polski może stać się… brak własnej marki samochodu osobowego. — Tesla może chcieć chronić przed innymi firmami swoje know-how. Jest to możliwe tylko w kraju, który nie ma własnego samochodu — uważa Paweł Gos.

Po trupie Trumpa

Są jednak także argumenty przeciwko wyborowi Polski. — Słowakom i Czechom też niczego nie brakuje. Klaster części i podzespołów motoryzacyjnych leży w południowej Polsce i północnych Czechach i Słowacji. Na będzie liczyć się euro, a tu Słowacy są lepsi — zauważa Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego.

— Inwestując w Niemczech, Tesla zdecyduje się na droższą produkcję, ale dzięki temu może sprzedać tam więcej aut — wtóruje mu jeden z rozmówców. Mocny atut mają też Czechy. — Tesla interesuje się tym krajem ze względu na złoża litu, które są potrzebne do produkcji baterii elektrycznych — mówi Michał Turczyk z Deloitte. Jest jeszcze jedna wątpliwość.

— Prezydent Trump grozi firmom, które nie chcą produkować w USA. Tesla działa dzięki pożyczkom i dotacjom rządu. Może dostać propozycję nie do odrzucenia i nie zainwestować w Europie. Ale trzymam kciuki za Ministerstwo Rozwoju — podsumowuje Jakub Faryś. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA

Koniec Scrooge’a

SŁAWOMIR MAJMAN

były prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych

Mamy coś więcej niż pozostałe 300 miejsc: plan Morawieckiego. Jeśli nie ma być tylko powieścią Stanisława Lema, to część pomysłów, w tym rozwój wysokich technologii, trzeba realizować. Dlatego wicepremier Morawiecki odda wszystko za projekt Tesli. To musiałaby być pomoc publiczna przekraczająca standardy unijne, a więc wymagająca zgody Komisji Europejskiej. Do tego zapewnienie warunków logistycznych: działka, dojazd, media na znacznie korzystniejszych warunkach niż zwykle. Kolejna sprawa to zapewnienie i wyszkolenie kadr na koszt państwa. Ostatnia sprawa — polski rząd najpewniej musiałby zagwarantować kredyt na inwestycję. Dotychczas unikaliśmy tej formy pomocy, i dobrze, ale takie żądanie może pojawić się w negocjacjach. Przez ostatnie lata byliśmy zwolennikami doktryny szlachetnego skąpstwa. Ale — jak uczył Dickens — są wyjątki, jak wieczór wigilijny, kiedy nawet największy skąpiec otwiera portfel.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Tesla rozgrzała Polskę