TFI będą musiały ciąć opłaty w funduszach

Katarzyna Ostrowska
opublikowano: 2003-07-10 00:00

Czy obligacyjne fundusze inwestycyjne czeka wojna cenowa? Prawdopodobnie tak. Spada bowiem rentowność funduszy dłużnych, które w ostatnich latach cieszyły się największym zainteresowaniem klientów.

Od początku bessy na warszawskiej giełdzie największą popularnością cieszyły się bezpieczne fundusze inwestycyjne, głównie obligacji. Modę na nie spotęgowało wprowadzenie podatku od zysków kapitałowych.

Duży przyrost aktywów był wynikiem wysokiej rentowności, jaką można było uzyskać inwestując w fundusze obligacji krajowych. Rada Polityki Pieniężnej (RPP) w ubiegłym roku ośmiokrotnie obniżała stopy procentowe, co przyczyniło się do sukcesu funduszy dłużnych. Średnia stopa zwrotu funduszy obligacji wyniosła w 2002 r. ponad 13 proc. Najlepsze fundusze przyniosły nawet około 20 proc. Atrakcyjność rynku dłużnego zaczyna spadać. Polska zbliża się pod względem wysokości stóp procentowych do Unii Europejskiej oraz USA. Ubiegłoroczne wyniki będą już nie do powtórzenia. Według szacunków, rynek dłużny przyniesie w tym roku zysk na poziomie 5- -8 proc. Większe zyski przynoszą obecnie fundusze akcyjne.

— W sytuacji umacniania się euro wobec większości światowych walut, fundusze dłużne denominowane w tej walucie powinny w ciągu najbliższych kilku lat przynieść lepsze wyniki od funduszy papierów dłużnych działających na krajowym rynku — uważa Beata Kielan, wiceprezes Skarbiec TFI.

Dlatego powstaje coraz więcej funduszy obligacji denominowanych w europejskiej walucie.

TFI będą więc musiały coś zrobić, aby zatrzymać klientów w funduszach obligacji. A chodzi o niebagatelną kwotę. Na koniec czerwca aktywa zgromadzone w funduszach krajowych obligacji, według Stowarzyszenia Towarzystw Funduszy Inwestycyjnych (STFI), sięgnęły 18,86 mld zł, co stanowi ponad 65 proc. aktywów wszystkich funduszy. I o ile w ostatnich miesiącach procentowo największy przypływ nowych środków notują fundusze zrównoważone (w czerwcu o ponad 23 proc.) to jednak wciąż nominalnie najwięcej pieniędzy płynie do funduszy obligacji (w czerwcu 1,2 mld zł, czyli 6 proc.)

Polski rynek czeka więc to, co rynki europejskie. Spadek stóp wymusi obniżkę opłat za zarządzanie w funduszach krajowych obligacji. Średnio opłaty te wynoszą 2 proc. Przy założeniu więc, że rentowność rynku dłużnego wyniesie około 5 proc., klienci netto zarobią zaledwie 3 proc. Pryska więc czar funduszy obligacji.

Na początku roku obniżkę opłat o 20-25 proc. zadeklarowało PKO/Credit Suisse TFI. Opłaty w funduszu obligacji spadły z 2,6 proc. do 2,1 proc., a w funduszu stabilnego wzrostu — z 4 do 2,5 proc.

— Na pewno opłaty w funduszach obligacji i pieniężnych będą schodzić w dół, by utrzymać klientów i zapewnić rentowność wyższą w porównaniu z samodzielnym zakupem obligacji — mówi Antoni Leonik, prezes PKO/Credit Suisse TFI.

PKO/CS TFI jest gotowe do dalszej korekty opłat.

Andrzej Szeworski, wiceprezes Pioneer Pekao TFI, podkreśla, że na pewno w dłuższym okresie będzie presja na obniżanie opłat.

— O tym zdecyduje rynek. Nie będziemy dokonywać gwałtownych kroków — twierdzi wiceprezes Szeworski.

Grzegorz Świetlik, wiceprezes CA IB TFI, twierdzi, że nie będzie obniżania opłat, dopóki rentowność lokat i bonów skarbowych będzie niższa niż funduszy bezpiecznych.

— Te towarzystwa, które mają opłaty niższe od rynkowych, tak jak u nas, zaczekają na resztę — mówi Grzegorz Świetlik.