TFI przygarną fachowców z OFE

Jagoda Fryc
opublikowano: 2013-12-03 00:00

Zarządzający portfelami obligacji skarbowych czują, że ich biurka się chwieją. Zaczynają więc szukać alternatywy — u obecnych pracodawców i na rynku.

Choć projekt ustawy o zmianach w OFE dopiero trafił do Sejmu, jest niemal pewne, że rządowa reforma systemu emerytalnego w Polsce zostanie przyjęta. A to oznacza rewolucję — nie tylko w kieszeniach przyszłych emerytów, ale również zarządzających, którzy zajmują się dłużnymi portfelami funduszy. Po przeniesieniu obligacji skarbowych z OFE do ZUS zniknie potrzeba zarządzania tzw. krzywą rentowności, a to oznacza redukcję etatów. Nie dziwi więc, że część specjalistów już zaczęła przebierać nogami w poszukiwaniu innego miejsca pracy.

Exodus czas start

Jako pierwszy ewakuował się Krzysztof Madej z Amplico PTE. Schronienie znalazł w Altus TFI.

— Zmieniłem pracę, bo dostałem lepszą ofertę. Zdawałem sobie jednak sprawę, że możliwość zarządzania OFE powoli się wyczerpuje — przyznaje Krzysztof Madej, zarządzający funduszami dłużnymi w Altus TFI.

W grudniu współpracę z Generali OFE zakończy też Michał Ferenc, wcześniej związany z Opera TFI i Millennium TFI. Wróci na stare śmieci, bo dołączy do zespołu Rafała Lisa, który zarządza funduszami Open Life Obligacji Korporacyjnych i Noble Distressed Asset, ale przede wszystkim jest założycielem i szefem firmy doradczej Credit Value Investment, do której trafi Michał Ferenc.

— Zarządzający znajdą pracę, nie ma obaw. Rynek z otwartymi rękami przyjmie doświadczonych i kompetentnych ludzi — uspokaja Henryk Sułek, szef dilerów SPW (skarbowych papierów wartościowych) w Banku Millennium. Zainteresowane mogą być TFI. We wrześniu Mariusz Staniszewski, prezes Noble Funds, zapowiadał chęć poszerzenia palety produktowej o fundusze dłużne. Już wtedy rozglądał się za zarządzającymi. Spodziewał się, że znajdzie ich właśnie w PTE po rozbiorze obligacyjnych portfeli OFE.

— Uważnie obserwuję osiągnięcia zarządzających OFE. Niewykluczone, że znajdę wśród nich dobrego specjalistę — mówił niedawno Mariusz Staniszewski.

Akcja — transformacja

Niektórzy zarządzający chcą zostać w firmie, więc próbują całkowicie zmienić profil działalności.

— Każdy rozgląda się za nowym sektorem. Niektórzy powoli zaczynają zajmować się akcjami — mówi Roman Skórka, niegdyś zarządzający Generali OFE, dziś kierujący funduszami dłużnymi Open Finance TFI.

Po reformie OFE będą miały zakaz inwestowania w obligacje skarbowe, ale wciąż mogą kupować np. papiery korporacyjne, co rodzi potrzebę zarządzania ryzykiem kredytowym i płynnością. To jednak wiele nie zmienia, bo — zdaniem przedstawicieli branży — w tym segmencie na powierzchni utrzymają się tylko najwięksi gracze.

— Krajowy rynek przedsiębiorstw jest mały, za wiele się tam nie dzieje, a po odcięciu połowyaktywów OFE i obniżeniu prowizji za zarządzanie część funduszy zbliży się do progu opłacalności i zdecyduje się na likwidację biznesu — uważa Krzysztof Madej.

Po drugiej stronie lustra

Zmiany w funkcjonowaniu OFE dadzą także po kieszeni bankowym dilerom SPW. Wartość obligacji skarbowych ulokowanych w portfelach funduszy emerytalnych przekracza 125 mld zł (stan na koniec października). Nawet jeśli zarządzający obracał nimi jedynie raz w roku, a na pośrednictwie w transakcji bank zarabiał tylko 0,1 proc., przynosiło to około 125 mln zł zysku, którego od lutego 2014 r. nie będzie.

— Z pewnością zmieni się forma tego biznesu. Biura traidingowe będą musiały się odnaleźć w nowej rzeczywistości, poszukać klientów za granicą. Część banków może je w ogóle zamknąć, gdy biznes przestanie być opłacalny — uważa Henryk Sułek.