Ireneusz Łazor, prezes Towarowej Giełdy Energii (TGE), dobiera instrumenty jak kompozytor. Przygotowane po kolei dołączają do firmowej orkiestry. Na TGE handluje się już intensywnie energią, a zaczyna — gazem.
![TOWARAMI RYNEK STOI: Przyszłość rynków to towary. Ireneusz Łazor, prezes Towarowej Giełdy Energii, chętnie podpisuje się po tym zdaniem. I pracuje nad ugiełdowieniem cen węgla i biomasy. [FOT. WM] TOWARAMI RYNEK STOI: Przyszłość rynków to towary. Ireneusz Łazor, prezes Towarowej Giełdy Energii, chętnie podpisuje się po tym zdaniem. I pracuje nad ugiełdowieniem cen węgla i biomasy. [FOT. WM]](http://images.pb.pl/filtered/1bfe1d85-9609-4826-bdec-5bcdddc1a89d/e092b11f-8e88-517c-b696-4cd13a081083_w_830.jpg)
— Pracujemy nad uruchomieniem cenowego indeksu dla węgla, a także nad stworzeniem platformy do handlu biomasą. Przygotowujemy się też do wprowadzenia kontraktów forward na zielone certyfikaty. W przyszłości chcielibyśmy, w ramach grupy GPW, współtworzyć rynek instrumentów pochodnych opartych np. na cenach energii elektrycznej — mówi Ireneusz Łazor.
Handel węglem i biomasą…
Na opracowanie indeksu węglowego daje sobie czas do końca roku, bo to trudny temat. Trzeba określić sposób standaryzacji tego paliwa, na co wpływ ma m.in. kaloryczność i rodzaj węgla. Z uruchomieniem handlu biomasą może pójść nieco sprawniej.
— Biomasa nie jest towarem giełdowym. Jesteśmy gotowi technicznie i organizacyjnie, by prowadzić wraz z partnerem odrębną platformę, na której odbywałbysię obrót tym surowcem — wyjaśnia Ireneusz Łazor. Realny termin wprowadzenia forwardów na zielone certyfikaty to wakacje. A na gaz?
— To przyszłość. Najpierw handel na rynku gazu musi stać się płynny, a do tego potrzebujemy m.in. obligo giełdowego [obowiązek sprzedaży określonego wolumenu gazu poprzez giełdę — red.], a także dopuszczenia do bezpośredniego handlu nie tylko domów maklerskich, jak obecnie, ale również spółek obrotu i dużych odbiorców. Takie regulacje pozwolą na podpisanie umów z tzw. animatorami rynku, którzy dbają o płynność. Chętni już są — podkreśla Ireneusz Łazor. To odległe plany, bo warszawska giełda gazu wprawdzie się rozkręca, ale stopniowo. W pierwszym kwartale tego roku, a jednocześnie pierwszym kwartale w historii rynku gazu (ruszył w grudniu), wolumen wszystkich transakcji wyniósł blisko 192 tys. MWh, z czego na rynku spot (RDNg) 59,5 tys. MWh, a na terminowym (RTTg) 132,5 tys. MWh.
— Rynek się rozwinie. Liczę, że nawet gdyby nie było obligo, do końca roku dzienne obroty spot mogłyby osiągnąć wartość 3 tys. MWh — uważa Ireneusz Łazor.
…a energią z zagranicą
Obecna niska płynność rynku błękitnego paliwa nie przeszkadza TGE w planowaniu odległej przyszłości.
— W kolejnych latach, na pewno nie w 2013 r., postaramy się uruchomić instrumenty, które funkcjonują już na innych giełdach w regionie. Myślimy np. o aukcjach na przepustowość, a także o wymianie międzynarodowej — deklaruje Ireneusz Łazor. Bliżej jest na pewno do uruchomienia transgranicznego handlu energią. TGE pracuje nad południowym połączeniem market coupling, czyli systemem łączącym Polskę z giełdami Czech, Słowacji, Węgier i Rumunii. W ten sposób nowe rynki mogłyby zostać zintegrowane z funkcjonującym już mechanizmem łączącym TGE ze Skandynawią.
— Głównym problemem, który musimy rozwiązać, jest godzinna różnica w fixingach. Na południu odbywa się on o godz. 11, a na północy — o godz. 12. Ideałem byłoby porozumienie co do jednego europejskiego fixingu, o tej samej godzinie, ale to, niestety, nie jest przesądzone — wyjaśnia Ireneusz Łazor. Alternatywą jest umożliwienie uczestnikom wzięcia udziału w obu fixingach.
— Na pewno chcemy uniknąć podzielenia handlu na część północną i południową, ponieważ fixing o różnych godzinach może spowodować ograniczenie płynności naszego rynku — twierdzi Ireneusz Łazor.