TIM zarabia dzięki miedzi i budowlance

Anna Borys
opublikowano: 2006-11-07 00:00

Wczorajszy komunikat TIM o rekordowej sprzedaży w październiku stał się sygnałem do zakupów akcji dystrybutora materiałów elektrotechnicznych. Jego notowania rosły w trakcie sesji blisko 6 proc., by dzień zakończyć na poziomie 23 zł (+4,8 proc.). Przychody spółki skoczyły w ostatnim miesiącu do 41,84 mln zł. To aż 61 proc. więcej niż przed rokiem. Czy TIM chowa więcej takich asów w rękawie?

Choć szczegółów zarząd nie ujawnia, wiadomo już, że TIM myśli o rozpoczęciu w przyszłym roku ekspansji zagranicznej. Na celowniku są rynki ukraiński i rumuński. Spółka jeszcze nie zdecydowała, który wybierze. Obecnie skupia się raczej na wzroście organicznym w kraju. Na pierwszy kwartał 2007 r. zaplanowała emisję — uzyskane 60-80 mln zł ma pójść na budowę dwóch centrów logistycznych (w sumie około 10 tys. mkw.). Właśnie wysokiej klasy serwis ukierunkowany na klienta ma być kluczem do sukcesu TIM.

Dystrybutorzy materiałów elektrotechnicznych mogą budować pozycję dzięki efektowi skali i niskim cenom. Może to jednak prowadzić do wojny cenowej i w rezultacie ściąć marże osiągane w branży. TIM wybiera więc bardziej kapitałochłonną budowę przewagi konkurencyjnej: skupia się na produktach o cechach, za które klienci są skłonni więcej płacić. Na weryfikację skuteczności tej strategii nie trzeba będzie długo czekać. Branża spekuluje, że do Polski chce wejść Rexel, największy dystrybutor na świecie z 7-procentowym udziałem w rynku. Krzysztof Folta, prezes TIM, przyznaje, że to czynnik ryzyka. Obawia się nawet, że duży gracz może wywołać presję na ceny w sektorze, a w konsekwencji na marże wszystkich dystrybutorów.

Na razie jednak TIM podnosi prognozę: przychodów z 300 mln zł do 390 mln zł, a zysku netto z 18,5 mln zł do 25,5 mln zł. To rezultat bardzo dynamicznej zwyżki cen miedzi w drugim kwartale (z 5,10 tys. USD za tonę 17 marca do 8,59 tys. USD 17 maja). TIM skorzystał na wzroście cen dystrybuowanych produktów, bo — jak wyjaśnia prezes — w magazynach miał zapasy nabyte taniej. Jednorazowe zdarzenie dało szansę na poprawienie przychodów o 56 proc., a zysków o 68 proc. w stosunku do 2005 r. W przyszłym roku, zgodnie z zapowiedziami prezesa, należy się spodziewać co najmniej 468 mln zł przychodów i 30,6 mln zł zysku. Nie są to jednak oficjalne prognozy.

Obok ceny miedzi wynikom spółki sprzyja zapewniająca duży popyt koniunktura w budownictwie. Analitycy banku CA IB oceniają, że wzrost w tym sektorze wyniesie w nadchodzącym roku 14,4 proc., a dobra koniunktura utrzyma się przez kolejne siedem lat. O zbyt TIM więc bać się nie musi. O sukcesie zdecydują marże.

Jak spółka wypada na tle konkurencji? Jej główni rywale, Alfa-Elektro, Onninen i Elektroskandia, nie są notowani na giełdzie, więc porównać rentowności się nie da (nie ujawniają tych danych). Najbliższa giełdowa spółka to dużo mniejsze Ampli. Jeszcze w 2003 r. miała rentowność na podobnym poziomie jak TIM (około 0,6 proc.). W pierwszym półroczu 2006 wskaźniki spółek znacząco się różnią, co dowodzi, że TIM przy tych samych warunkach rynkowych prowadzi biznes znacznie efektywniej niż Ampli.