O prawie 80 proc. mieszkań więcej niż przed rokiem sprzedało 11 największych deweloperów w kraju w pierwszym kwartale 2014 r. Według wstępnych danych REAS, wzrost w sześciu największych polskich aglomeracjach wynosił około 50 proc. To nadal bardzo dużo, pytanie — jak długo ta tendencja się utrzyma.
— Mamy kolejny bardzo dobry kwartał sprzedaży mieszkań, nieco lepszy niż czwarty kwartał 2013 r. Nastroje deweloperów są bardzo dobre, spodziewają się co najmniej roku tak dobrej sprzedaży. Nie widzę na horyzoncie żadnych powodów, żeby tak się nie stało, bo nic nie sugeruje, że warunki gry się w najbliższym czasie mają zmienić — mówi Katarzyna Kuniewicz, szefowa działu badań REAS.
Świat idealny
Sprzedaży mieszkań w tej chwili sprzyja niemal wszystko.
— Mamy naturalny popyt w dużych miastach, rządowy program Mieszkanie dla Młodych i relatywnie niskie ceny z tendencją wzrostową. Jeśli tylko nie będzie zawirowań w gospodarce, będziemy mieli stabilny wzrost PKB i spadające bezrobocie, to deweloperzy mogą spodziewać się nawet kilku wzrostowych lat — uważa Wojciech Okoński, prezes Robyga, spółki która od kilku kwartałów sprzedaje najwięcej mieszkań.
Ustawa deweloperska ograniczyła zdolność do inwestowania przez mniejsze i słabsze kapitałowo firmy. Także w tym tkwi powód wysokiego wzrostu sprzedaży w największych firmach. Nie znaczy to jednak, że konkurencja słabnie: walczących jest mniej, ale mają więcej siły.
— Czekamy na raporty dotyczące liczby mieszkań wprowadzonych do sprzedaży. O popyt jesteśmy spokojni, ale sprzedaż w poszczególnych firmach przyhamować może zbyt duże zwiększenie oferty na całym rynku — mówi Tomasz Sznajder, wiceprezes Polnordu.
— W efekcie oferta spadła lekko poniżej 40 tys. mieszkań, a jeszcze rok temu wynosiła ponad 50 tys. Rynek jest w tym wyjątkowym momencie, w którym pozycja sprzedających jest tak samo dobra jak kupujących. Pierwsi notują wysokie wzrosty i mają przed sobą perspektywę podnoszenia cen, drudzy spieszą się z kupnem, bo wiedzą, że ceny już nie spadną, a warunki do brania kredytów są bardzo dobre — mówi Katarzyna Kuniewicz.
Wysoki rejestr
Giełdowe spółki Robyg, Dom Development i Polnord oraz aspirujące do giełdy Atal i Murapol sprzedały w zeszłym roku po ponad 1 tys. mieszkań każda. Do niedawna była to ekstraklasa, jednak konsolidacja rynku i dobra koniunktura podwyższają poprzeczkę. Robyg jest znany z ostrożnych zapowiedzi i jeszcze kwartał temu deklarował, że w 2014 r. powtórzy wynik sprzedażowy z poprzedniego roku — czyli 1,7 tys. lokali. Jeszcze w 2010 r. sprzedał 542 mieszkania, a tylko w pierwszym kwartale 2014 r. — 576 lokali. To już inna liga, ale apetyt rośnie.
— Rozpoczniemy budowę ponad 2 tys. lokali i mamy rozpoznawalną markę, bo ponad 20 proc. klientów trafia do nas z polecenia. Spodziewam się, że tegoroczna sprzedaż przekroczy 2 tys. mieszkań. Co ważne, bez szkody dla marży brutto na sprzedaży. W zeszłym roku oscylowała wokół 19 proc., w tym chcemy, by wzrosła do ponad 20 proc. — mówi Wojciech Okoński.
Jednak sprzedaż utrzymująca się na poziomie 2 tys. lokali to szczytowa wydolność spółki. — Przed nami decyzja, w jaki sposób spółka powinna się rozwijać dalej — mówi prezes Robygu.
Dwa tysiące to także poprzeczka, jaką stawia sobie bielski Murapol. Spółka od kilku lat pracuje nad wejściem na giełdę. Nie chce się jednak sprzedawać tanio, więc czeka na odpowiedni moment. — We wrześniu powinniśmy wyjść na rynek z ofertą akcji — zapowiada Michał Sapota, prezes Murapolu