To będzie rok próby dla SaaS

Kamil Kosiński
opublikowano: 05-01-2011, 00:00

W modelu usługowym będzie można wybierać programy największych domów software’owych. Czy pomysł chwyci?

Dzięki większej liczbie ofert będzie można ocenić popyt na oprogramowanie sprzedawane jako usługa

W modelu usługowym będzie można wybierać programy największych domów software’owych. Czy pomysł chwyci?

O software as a service (SaaS), czyli oferowaniu oprogramowania jako usługi, w Polsce się dotychczas głównie mówiło. Takie oferty były zazwyczaj przeznaczone dla najmniejszych przedsiębiorstw i dotyczyły dość prostych aplikacji księgowych lub do pracy grupowej. Bardziej zaawansowane produkty, np. systemy ERP, jako usługę oferowały jedynie ZETO Poznań i krakowski Comarch. Klientów miały jednak niewielu. W 2011 r. wybór systemów ERP w modelu SaaS będzie jednak znacznie większy. Będzie się więc można przekonać, jakie jest rzeczywiste zainteresowanie tą formą użytkowania oprogramowania.

Plany wielkiej trójki

Już w pierwszym kwartale 2011 r. ma ruszyć sprzedaż w modelu SaaS systemu ERP Dynamics AX, produkowanego przez Microsoft. Zajmie się tym gliwicka spółka SaaS Solutions.

— Testujemy platformę. Z kilkoma firmami rozmawiamy też o ewentualnych kontraktach — zapewnia Tomasz Braja, prezes SaaS Solutions.

Spółka chce zaoferować Dynamics AX w trzech wersjach. Pierwsza ma dotyczyć zarządzania cennikami, rabatami, prowizjami i przedstawicielami handlowymi wyposażonymi w urządzenia PDA. W drugiej nacisk będzie położony na zarządzanie magazynem wysokiego składowania z uwzględnieniem kontroli palet i RFID. Trzecia ma być ofertą dla firm pracujących na podstawie projektów i zleceń, w których każdy klient to odrębny przypadek.

Abonament w Saas Solutions ma wynosić 300-550 zł netto miesięcznie za użytkownika. Firma zakłada, że nie będzie wymagała umowy na jakiś minimalny okres, np. rok czy dwa, ale zakłada pobieranie dodatkowej opłaty wstępnej (5-25 tys. zł netto) za przygotowanie środowiska informatycznego dla każdego klienta, migrację danych i szkolenia użytkowników.

— Wysokość opłaty wstępnej zależy od naszego zaangażowania w uruchomienie systemu. Im więcej przygotowań klient wykona samodzielnie, tym mniej zapłaci. Nie wymagamy minimalnej długości kontraktu, ale jeżeli podpisze umowę od razu na dwa lata, to nie poniesie żadnych opłat wstępnych — wyjaśnia Tomasz Braja.

Uważa on, że oferta będzie atrakcyjna dla firm, w których z produkowanego przez Microsoft systemu ERP korzysta do 25-30 użytkowników.

— Przy większej liczbie użytkowników lepiej zainwestować w klasyczne wdrożenie — przyznaje Tomasz Braja.

Można też wybrać software innego potentata w modelu SaaS. Polski oddział SAP zachęcił firmę itelligence do zaoferowania w ten sposób pakietu Business Suite. Stało się to we wrześniu 2010 r., więc marketing usługi ruszy na poważnie dopiero w 2011 r. Na rynku krążą pogłoski, że SAP przygotowuje się do samodzielnego wejścia na polski rynek z usługą SaaS o nazwie Business ByDesign. Na razie oferuje ją tylko w sześciu krajach na świecie.

— W harmonogramie na 2011 r. jest uruchomienie usługi w kilku ważnych krajach Europy. Na razie nie ma wśród nich Polski, ale to się może zmienić — informuje Arkadiusz Sikora, dyrektor produktów w SAP Polska.

Bez rozgłosu zaczął sprzedaż polskiej wersji oprogramowania CRM marki Siebel w modelu usługowym polski oddział Oracle. Stało się już rok temu, ale firma nie podpisała w Polsce żadnej umowy. Zresztą pierwsze działania promocyjne podjęła dopiero we wrześniu 2010 r.

Dla zagranicy

Zdaniem Andrzeja Dyżewskiego, analityka rynku informatycznego z firmy DiS, brak klientów nie świadczy jednak o porażce.

— Uruchomienie usług w modelu SaaS to długofalowa inwestycja dostawcy oprogramowania — uważa Andrzej Dyżewski.

Klientów oprogramowania Micorsoftu, Oracle i SAP w wersji SaaS upatruje głównie w przedsiębiorstwach zagranicznych, które rozpoczynają działalność w Polsce.

— One często nie bardzo wiedzą, czy zatrudnią 500, czy zaledwie 10-15 osób. Chętnie więc wydzierżawią cały lub część systemu ERP. I albo przy niej zostaną, jeśli się sprawdzi, a firma pozostanie na rynku, albo zrezygnują, jeśli firma się z Polski wycofa — przewiduje analityk z DiS.

Jego zdaniem, nie bez znaczenia jest to, że dla przedsiębiorstw zagranicznych Microsoft, Oracle czy SAP to marki rozpoznawalne. Dla polskich firm też, ale…

— Polskie firmy, do których można by kierować ofertę systemów tych potentatów, są dość okrzepłe, a co za tym idzie — mają już dość rozbudowaną infrastrukturę IT. Trudno więc wskazać powód, dla którego miałyby przechodzić na oprogramowanie sprzedawane jako usługa. Ze swej istoty jest ono dość zestandaryzowane, nie uwzględnia więc pewnych niuansów zarządzania uwzględnianych przy tradycyjnych wdrożeniach. Czy zawsze mają one sens, to inna sprawa. Ale użytkownicy uznają je często za swoje know-how. Na ofertę SaaS mogliby się skusić, gdyby instalacje sprzętowe wymagały dużych pieniędzy lub ogromnych powierzchni lokalowych. Ale sprzęt bardzo tanieje, więc ten argument też odpada — przekonuje Andrzej Dyżewski.

Pozostaje obawa, że ktoś z zewnątrz pozna tajemnice firmy dostępne dzięki systemowi ERP, co zniechęca do korzystania z oprogramowania w modelu usługowym. Bo jeśli koszty są znacznie niższe, to firmowi decydenci nie obawiają się o bezpieczeństwo. Ale jeśli cena nie jest znaczącym argumentem, to problemów z bezpieczeństwem doszukują się nawet tam, gdzie nie ma to żadnego uzasadnienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane