To coraz mniej efektywne oszczędzanie

Beata Tomaszkiewicz, Maciej Bednarek
opublikowano: 2002-12-23 00:00

Wprowadzenie podatku od zysku z depozytów i kolejne obniżki stóp procentowych — zarówno Rada Polityki Pieniężnej jak i resort finansów zrobiły wszystko, by utrzymywanie pieniędzy na lokatach bankowych stało się jak najmniej opłacalne.

W połowie listopada ubiegłego roku największy polski bank detaliczny — PKO BP — oferował za złożenie depozytu rocznego 9,5 proc. Teraz lokując tam pieniądze na rok otrzymamy 3,85 proc. W dodatku rok temu deponenci nie płacili podatku od zysku z lokat. Wpłacając więc tysiąc złotych mieli szansę podjąć po dwunastu miesiącach o 95 zł więcej. Zakładając lokatę teraz, po roku zarobimy 30,8 zł. To nie tylko efekt spadku stóp, ale i wprowadzonego w grudniu ubiegłego roku 20-proc. podatku i siedmiu obniżek stóp procentowych.

Bolesne spadki

Banki przystosowując się do nowych warunków tną przede wszystkim oprocentowanie depozytów. Tańszy pieniądz pozwala im zrekompensować sobie trudną sytuację w gospodarce, co przekłada się na mniejsze dochody i większe ryzyko na rynku kredytowym. Cierpią klienci, gdyż średnio oprocentowanie najpopularniejszych lokat 3-, 6- i 12-miesięcznych spadło w największych bankach o 5-6 proc. Czasem zdecydowanie bardziej. W PKO BP np. stopa depozytu trzymiesięcznego zmniejszyła się o 9,15 proc., a w Kredyt Banku lokaty półroczne i roczne potaniały o 7 proc.

Stosunkowo najmniej stopy swoich depozytów zmniejszył Citibank — lokaty rocznej o niecałe 2 proc. — do 5,7 proc. Oferta ta należy do najlepszych na rynku. Wciąż na wyższym niż największe banki detaliczne poziomie swoje stopy utrzymują marki detaliczne BRE Banku — MultiBank i mBank, a także należące do PKO BP Inteligo. Sprzedają one swoje produkty niemal wyłącznie kanałami elektronicznymi (tylko MultiBank ma nieliczne oddziały), co powoduje, że ich koszty są zdecydowanie niższe niż tradycyjnych banków sieciowych i dlatego mogą zaoferować wyższą cenę za lokaty. Lepsze warunki klienci mogą też negocjować, składając wyższe, zazwyczaj kilkutysięczne depozyty.

Euro górą

Przez ostatni rok malała nie tylko atrakcyjność depozytów złotowych, ale także dolarowych i w euro. Spadek ich oprocentowania nie był aż tak bolesny, być może dlatego, że od wielu miesięcy lokaty w walucie obcej nie były zbyt wysoko oprocentowane, a właściwą korzyść stanowił wzrost kursu tych walut. Stopa depozytów dolarowych zmniejszyła się średnio o 0,5 proc., choć Kredyt Bank i Bank Gospodarki Żywnościowej, które przed rokiem miały najlepszą ofertę, dokonały w ciągu roku zdecydowanie większych redukcji — oba o ponad 1 proc., zrównując swoje oprocentowanie ze średnią na rynku.

Dla odmiany Citibank, by dorównać średniej, musiał zwiększyć oprocentowanie depozytów dolarowych i w euro.

Co ciekawe, banki bardziej obniżały oprocentowanie amerykańskiej waluty niż europejskiej. Niektóre instytucje — np. PKO BP, BPH PBK, ING BSK — przez rok wcale nie dokonały korekty stopy euro. Dlatego też oszczędzanie w tej walucie, z punktu widzenia uzyskanych odsetek, jest korzystniejsze niż w pieniądzu amerykańskim.

Okiem eksperta

80 proc. klientów trzyma swoje pieniądze na lokatach bankowych. Wiele osób po prostu nie myśli, jak lepiej zainwestować oszczędności. Chociaż, trzeba też zwrócić uwagę na to, że nie zawsze opłaca się zabierać pieniądze z lokaty. Przy małych kwotach czasem szkoda zachodu na szukanie możliwości zainwestowania, które da nam 0,5-1,0 proc. więcej niż lokata. Jednak coraz częściej sięgamy po bardziej efektywne formy lokowania kapitału.

Towarzystwa funduszy inwestycyjnych powinny być wdzięczne ministrowi Belce za wprowadzenie podatku od lokat, bowiem tą decyzją gwałtownie przyspieszył rozwój funduszy. Sądzę, że coraz więcej osób będzie powierzało pieniądze w zarządzanie, mało kto bowiem ma czas i wystarczającą wiedzę, by samodzielnie inwestować na rynku.

Maciej Reluga główny ekonomista BZ WBK