Wbrew pojawiającym się krytycznym opiniom przejęcie Vattenfall Heat Poland (VHP) przez Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo (PGNiG) oceniam pozytywnie. To posunięcie dobre dla realizacji długofalowej strategii firmy, zakładającej budowę multienergetycznego koncernu, dostarczającego obok gazu również ciepło i prąd.
Nie podzielam argumentacji, że to prywatyzacyjny krok do tyłu. Przecież sprzedający aktywa Vattenfall jest w 100 proc. własnością… państwa szwedzkiego! Zarówno PGNiG, jak i Tauron to spółki w znaczącym stopniu sprywatyzowane, notowane na giełdzie. Powinny być traktowane jak każdy inny podmiot. Rynek zawsze przychylniej patrzy na inwestorów zagranicznych, nie bacząc, kto jest ich właścicielem. Należy wreszcie zweryfikować te poglądy. Może przyszedł czas przejmowania, na warunkach rynkowych, firm zagranicznych przez polskie…
Kontrowersje i obawy wzbudziła też cena transakcji. A przecież oferta PGNiG różni się od francuskiej Dalkii kwotą tylko 30 mln zł, co przy wartości 3 mld zł stanowi… 1 proc. Uwzględnić należy też fakt, iż VHP jest firmą zrestrukturyzowaną, uzyskującą ponadprzeciętne wyniki, mimo sprzedaży ciepła po cenach najniższych w kraju. Wreszcie — polski rynek gazu się otwiera i PGNiG nie utrzyma na nim obecnej pozycji. Dlatego tym bardziej musi myśleć o przyszłości, czyli także o inwestycjach w ciepłownictwo i produkcję energii elektrycznej.