Na poznańskim hipodromie Wola II Międzynarodowy Czempionat Koni Arabskich Czystej Krwi obserwowały tłumy.
Publiczności zaprezentowało się 70 arabów — głównie polskiej hodowli, ale proponowano też konie z Belgii, Niemiec, Szwecji i Wielkiej Brytanii.
Wśród „aktorów” czempionatu najwięcej było koni ze słynnych w świecie stadnin koni arabskich — w Białce, Janowie Podlaskim i Michałowie. Polskie araby nie osiągają na aukcjach tak zawrotnych cen, jak w latach 80., kiedy ogier El Paso ze stadniny w Janowie poszedł za ponad milion dolarów, a klacz Penicylinę wyceniono w 1986 roku na akcji w USA na 1,6 mln USD. Ale w sierpniu podczas aukcji w Janowie sprzedano 24 rumaki. Ich nabywcami są dziś — najczęściej — szejkowie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.
Miłośniczką polskich koni arabskich jest Shirley Watts, żona perkusisty Rolling Stonesów Charliego Wattsa. Państwo Wattsowie mają w Anglii własną stadninę koni arabskich. Na poznańskim czempionacie reprezentował ją Jorgen Fredriksen, generalny menedżer stadniny Wattsów. Gościem poznańskiego czempionatu była Brytyjka Patricia Lindsay, która przyczyniła się do wypromowania polskich koni arabskich na świecie.
W ostatnich latach prywatna hodowla arabów w Polsce się odradza. To nietanie hobby, dlatego biorą się za nie ludzie majętni. Przed wiekami kresowi magnaci, w rodzaju Sanguszków i Dzieduszyckich, potrafili sprzedać całe wioski ze swoich dóbr, żeby sfinansować wyprawy do dalekiej Arabii, z której sprowadzali budzące podziw wierzchowce.
