To ekonomia polityczna, nie polityka ekonomiczna

Wiktor Krzyżanowski, Lesław Kretowicz
opublikowano: 2003-01-29 00:00

To jeszcze nie koniec nowych pomysłów — tak ekonomista Krzy-sztof Rybiński ocenia fiskalne zapędy rządu.

Rząd Leszka Millera miał reformować finanse publiczne. Tymczasem zwiększa drenaż kieszeni podatników...

— Obawiam się, że to jeszcze nie koniec. Rządzący mogą kontynuować niebezpieczny trend podwyższania obciążeń podatkowych i parapodatkowych. Mówi się przecież o zwiększeniu stawki wpłat na fundusz pracy, zawieszeniu reformy emerytalnej. To prosty kurs na katastrofę systemu. Nie rozumiem polityków, którzy mając 20-proc. bezrobocie tworzą kolejne przepisy, które przyczyniają się do ucieczki w szarą strefę. Wzrost kosztów pracy to zbrodnia przeciw 3-mln rzeszy bezrobotnych.

Co więc powinni robić politycy?

— Analizując wypowiedzi przedsiębiorców wniosek jest prosty: upraszczać i obniżać podatki. System podatkowy powinien sprzyjać inwestowaniu, a administracja powinna być przyjazna dla podatnika i wolna od korupcji. Nie silny złoty jest zmorą przedsiębiorców — brakuje im swobody działania.

Dlaczego więc płacimy coraz więcej parapodatków?

— To kolejny problem polskiej gospodarki. Trudno zrozumieć, dlaczego rzetelni płacą wysokie podatki, a nieuczciwym pozwala się ich unikać. Jaskrawym przykładem są pomysły z restrukturyzacją długów i abolicją podatkową. To jest ekonomia polityczna, a nie polityka ekonomiczna.

Krzysztof Rybiński główny ekonomista BPH PBK