Wymiana doniesień do prokuratury — posła Adama Hofmana na członków Komisji Nadzoru Bankowego, a jej przewodniczącego Leszka Balcerowicza na posła Hofmana — nie oznacza remisu. Obszerne uzasadnienie doniesienia banku centralnego publikujemy (mocno skrócone) poniżej, cała argumentacja posła zamyka się natomiast w jednym zdaniu o dostrzeżeniu „możliwości popełnienia przestępstwa”.
Oba doniesienia ilustrują dramatyczną nierówność prawną — oto w tzw. interesie społecznym można w Polsce rzucić publicznie dowolne oskarżenie i nie ponosi się odpowiedzialności w razie stwierdzenia, iż było ono bezpodstawne. Inicjatywa Hofmana nie pozostawia cienia wątpliwości, jak będą przebiegać prace bankowej komisji śledczej. Teoretycznie reguluje to kodeks postępowania karnego, zgodnie z którym winę należy udowodnić. Tymczasem przed komisją świadkowie muszą dowodzić swojej niewinności. To nie przejęzyczenie — w mniemaniu komisji (zresztą nie tylko bankowej) miejsce dla świadków jest zwyczajną ławą oskarżonych.
Nie znając jeszcze składu osobowego komisji, zastanawialiśmy się, kto odegra w niej rolę Zbigniewa Ziobry z okresu Rywingate. Dzięki ówczesnej postawie żarliwego tropiciela zła, dzisiejszy minister sprawiedliwości błyszczy na nieboskłonie IV Rzeczypospolitej i już staje się wzorcem osobowym dla młodzieży — przynajmniej według premiera Jarosława Kaczyńskiego. Do tytułu następcy Ziobry z oczywistych powodów aspiruje przewodniczący komisji Artur Zawisza, ale równie złakniony sukcesu jest młodszy od niego Hofman. Na ich drodze do zniszczenia dorobku III RP nie ma czynu, który okazałby się zbyt obrzydliwy.